Wschód słońca w stadninie koni Krzysztof Dzikowski
Słońce nad stadniną, w końską grzywę chowa twarz, wstęgą nad łąkami jeszcze się unosi mgła... Stoją napięte jak strzała gdy drży, nim cięciwy świst znów do lotu ją poderwie.
Konie, dumne konie, zasłuchane w szumy traw, lekkie i swobodne, jak na czystym niebie ptak. Kiedy tak patrzę, do biegu się rwą chciałbym uciec stąd, chciałbym gnać za swą tęsknotą...
Tam, gdzie lśni horyzont, drga niebieską linią wprost w otwarte wrota chmur, siwych chmur, tam, gdzie w kuźni słońca dzień powstaje nowy, gdzie wytycza drogi rytm - serca rytm.
Konie, dumne konie w blasku wstającego dnia, czułe i szalone, czemu was uwielbiam tak? Nieraz poniosą, poniosą jak wiatr, czasem bywa tak, jak z dziewczyną... Taka jest Erania Malechowo
superek!!!!cztery gwiazdeczki