Reklama

Pogrzeb konia

galopuje.pl
01/03/2010 17:59
Pewnego wieczoru siedziałam sobie przy kominku, tak jak lubię.Sosnowe gałązki pachniały i wesoło trzaskały,patrzyłam w ogień, u moich nóg leżał potężny doberman i tez patrzył w ogień,bo też lubił. Nieopodal na kanapie leżał drugi doberman i tak cała nasza trojka kontemplowała ognistą naturę ognia i rozmyślała, wypoczywając po pracowitym dniu .Z wyżyn tej medytacji wyrwał mnie zachrypnięty głos szlochający w słuchawkę.Dziewczęcy głos urywał się co chwila, ale zrozumiałam,że chodzi o konia który przebywał w dobrym podwarszawskim pensjonacie.

Niektórzy ludzie myślą,że dobry pensjonat to znaczy drogi,cóż są w wielkim błędzie. W każdym razie udało mi się ustalić, że koń dostał kolki,z jakichś powodów właścicielkę zawiadomiono dość późno. Transport do kliniki był niemożliwy (koń już leżał). Lekarz ,który dotarł zrobił co było w jego mocy ,ale było za późno. Koń odszedł na zielone łąki. Właścicielka ,która spędziła przy konającym przyjacielu całą noc płacząc,usłyszała ,ze musi szybko coś zrobić z ciałem konia , bo przeszkadza !Co za brutalna logika! Wydaje mi się,że utrzymując konia w bardzo drogim pensjonacie( za sprawą potężnej comiesięcznej kwoty) mamy prawo do świętego spokoju i odpowiedniego traktowania.Ale najwyraźniej to tylko teoria.Dziewczyna nie chciała ciałem konia nakarmić lisów,zaczął się problem. Duży problem.

Kocham konie i uważam,że należy im się godny pogrzeb. Postanowiłam,ze pochowamy kasztana u mnie ,dzierżawiłam wtedy sporo hektarów łąk i mogłam sobie pozwolić na porywy duszy,bo przecież to jest najważniejsze w człowieku. Koń przyjechał olbrzymią ciężarówką, sąsiad koniarz mimo niedzieli bez chwili wahania odszedł od obiadu w rodzinnym gronie i wykopał solidny dół koparką. Właścicielka konia o buzi opuchniętej od płaczu stanęła na skraju dołu,kierowca ciężarówki miękkim ,płynnym ruchem podniósł naczepę,ciało martwego konia spłynęło do dołu. I wtedy rzecz zadziwiająca wszystkie moje konie pasące się nieopodal przybiegły przejęte z rozdętymi chrapami. Przez jakiś czas biegały wokół dołu imponując pokazowym ruchem, uczestniczące w jakimś tajemnym tylko im znanym misterium. Później zatrzymały się jak na zawołanie.

Każdy z koni pochylił głowę nad dołem ,zajrzał do niego postał chwilę i odszedł jakby uspokojony tym pożegnaniem. W tym momencie koparka zaczęła swoja mozolną pracę. Operator prosty człowiek , widząc co się dzieje taktownie czekał na koniec pożegnania. Łzy płynęły po drobnej buzi dziewczyny , a i w niejednym męskim oku zabłyszczała łza,ale została szybko jakby od niechcenia otarta dłonią. Musiałam opuścić miejsce dzierżawione, ale często tamtędy przejeżdżam. Na miejscu gdzie pochowaliśmy konia położyliśmy duży kamień, jeszcze niedawno tam był .Teraz rośnie tam i szumi zboże, bardzo dorodne..
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Karolla 2011-01-29 12:52:56

    Przyznam się, że łezka poleciała... ;( Bardzo smutne...Ja wierze,że w każdym koniu drzemie jakaś tajemniczość... magia? możliwe;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Agatulec13 2010-12-19 16:55:47

    To straszne, kim są ci ludzie?! ;/ A te zachowanie koni takie tajemnicze, intrygujące, wspaniałe!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Hella 2010-11-23 21:59:46

    Jajku jakie smutne opowiadanie ale piękne.Tylko nie przyznawaj się przy ludziach że o tym wiesz bo za coś takiego jest kara. Zanieczyszczanie wód. To bez sensu ale od kiedy polskie prawo ma sens.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama