Z miejscem tym związany byłem przez wiele ostatnich lat. Tutaj zaliczyłem pierwszy swój spływ kajakowy, pierwszy galop pod górę, pierwszą wyprawę łodzią wiosłową szlakiem kilku jezior, pierwszą wyprawę rowerową wokół jednych z największych wrzosowisk w Europie ..........i tak tych pierwszych......... było
nieskończenie wiele.
Ale przecież w tym miejscu musi być o koniach.
Znam trzy stajnie między Czaplinkiem a Szczecinkiem w których jeździliśmy, wymienię w kolejności przypadkowej: „Pensjonat Kowalski” w Komorzu, „Stary Młyn” w Strzeszynie oraz Falgo Ranch w Liszkowie .
To właśnie w Komorzu odbyliśmy pierwszy galop pod górę, a właściwie konie wtedy nie galopują lecz wykonują krótkie skoki jeden po drugim. Czy ktoś próbował przejechać to siedząc w siodle? Jeśli mu się udało bez zajęcia pozycji horyzontalnej z ziemi to naprawdę podziwiam. Najwłaściwszą pozycją jaką może wtedy przyjąć jeździec jest oczywiście półsiad i w ten sposób można „zdobywać góry”. Wokół Komorza piękne pagórkowate tereny z których rozpościera się widok na równie piękne jeziora.
Stary Młyn powinien otrzymać najwyższe wyróżnienie za położenie geograficzne. Miejscowość Strzeszyn a właściwie osada zlokalizowana jest na przesmyku między jeziorami: jeziorem o tej samej nazwie a jeziorem Brody. Galopy brzegiem jezior i zdrowe podejście plus fachowość właściciela powodują że nie chce się stamtąd wyjeżdżać.
I wreszcie Falgo Ranch -tam można wybrać się na krótką przejażdżkę i całodniową wyprawę na Zalewy Nadarzyckie i do Bornego Sulinowa.
Pozwolę sobie w tym miejscu na mały komentarz:
Można poczytać w necie nieciekawe opinie na temat Falgo Ranch, piszący skarżą się że, powierzano im pracę na wykonywanie której nie mieli uprawnień oraz o zdarzeniach które, mogły doprowadzić do groźnych wypadków, ja jedynie co mogę potwierdzić to że, konie mieli szybkie. W polemice z piszącymi powiem tylko, że z „dzikim galopem” czyt.: nie kontrowanym galopem, poniesieniem przez konia, mamy do czynienia gdy nie reaguje on na pomoce jeźdźca np. kiedy się spłoszy, w pozostałych przypadkach szybki galop nazywa się cwałem a siedząc na grzbiecie konia ma się wrażenie, że razem płyniecie w powietrzu, to jedno z najwspanialszych odczuć, inna rzecz że, trzeba być gotowym na takie przeżycia. Pozostałe wydarzenia opisywane pozostawiam bez komentarza .
To tyle krótkiego spaceru po paru stajniach Pojezierza Drawskiego, na koniec kilka fotek-może wszystko razem zachęci Was do odwiedzin, w czasie wakacji lub urlopu, tego pięknego i jeszcze dzikiego zakątka Polski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze