Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie przesadzajmy. Półparady nie wykonuje pierwsza lepsza osoba,(mimo iż jest ona podstawą) która zaczyna galopować, lecz osoba, która jest choć odrobinę zaawansowana w jeździe konnej, i porusza się galopem, a skoro porusza się galopem to wie też, że nie chodzi o to by się bujać i szarpać konia za pysk. Uważam, że w tym artukule, półparada jest opisana jak najbardziej przystępnie. ;)
Bardzo trudno jest opisać takie niuanse jak półparada. Dodatkowo każdy koń jest inny i inaczej reaguje na pomoce. Ada pewnie miała jak najlepsze chęci opisania tego zagadnienia. Generalnie oprócz samej definicji półparady reszta jest ciekawie opisana. Super, że wiecie, iż takie zagadnienie w ogóle istnieje, gdyż większość polskich jeźdźców (nie mówię o sporcie) nie ma pojęcia o półparadzie....
Jednym słowem: popieram Ksenię. Liliavite widocznie uważa, że wie lepiej od mojej książki i koniecznie musiała to udowodnić. A redakcja dała jej wpis na główną bo im też kilka słów prawdy powiedziałam. Czy ta stronę prowadzą dzieci?
Siadamy w pełnym siadzie, działamy popędzająco łydkami i dosiadem (zaciskamy również uda) oraz ułamek sekundy później odchylamy się delikatnie do tyłu i przytrzymujemy wodze, aby zapobiec przyspieszeniu konia, ponieważ nie to jest naszym celem. I oto cała półparada! Przy poprawnym wykonaniu uzyskujemy skupionego na nas konia, który cofa odrobinę swój ciężar na zad (nie mylcie jednak zebrania z półparadą!). Po osiągnięciu tego, odpuszczamy, nie oznacza to, że całkowicie puszczamy wodze i siedzimy jak na fotelu, powracamy do stanu z przed półparady lub wykonujemy zaplanowaną czynność (np. skok, zmiana chodu). Taki opis półparady daje wyobrażenie szarpiącego samochodu, gdy początkujący kierowca próbuje ruszyć na pierwszym biegu. I do tego jeszcze się buja na koniu w przód i w tył. Czy redakcja w jakiś sposób kontroluje merytorycznie takie wpisy?
Nie przesadzajmy. Półparady nie wykonuje pierwsza lepsza osoba,(mimo iż jest ona podstawą) która zaczyna galopować, lecz osoba, która jest choć odrobinę zaawansowana w jeździe konnej, i porusza się galopem, a skoro porusza się galopem to wie też, że nie chodzi o to by się bujać i szarpać konia za pysk. Uważam, że w tym artukule, półparada jest opisana jak najbardziej przystępnie. ;)
Bardzo trudno jest opisać takie niuanse jak półparada. Dodatkowo każdy koń jest inny i inaczej reaguje na pomoce. Ada pewnie miała jak najlepsze chęci opisania tego zagadnienia. Generalnie oprócz samej definicji półparady reszta jest ciekawie opisana. Super, że wiecie, iż takie zagadnienie w ogóle istnieje, gdyż większość polskich jeźdźców (nie mówię o sporcie) nie ma pojęcia o półparadzie....
Jednym słowem: popieram Ksenię. Liliavite widocznie uważa, że wie lepiej od mojej książki i koniecznie musiała to udowodnić. A redakcja dała jej wpis na główną bo im też kilka słów prawdy powiedziałam. Czy ta stronę prowadzą dzieci?