Sukcesy sportowe mogą być źródłem nie tylko sławy i satysfakcji, ale także kłopotów. Przekonał się o tym świeżo upieczony mistrz świata w WKKW Michalel Jung. Jak wiadomo zdobył on medal na 10-letnim wałachu La Biosthetique-Sam FBW (przy urodzeniu otrzymał imię Sam). Po powrocie do USA Sam odpoczywał po trudach sezonu w ośrodku jeździeckim rodziny Jungów położonym 40km na południe od Stuttgartu. W poniedziałek 8 listopada po południu, kiedy w stajni panowały pustki, pod stajnię podjechał samochód z przyczepą. Załadowano do niej Sama a samochód odjechał w nieznane. Sprawa stała się głośna za sprawą mediów. Od razu przypomniał się przypadek sprzed wielu lat w Anglii, gdzie dla okupu został uprowadzony derbista Shegar. Ogiera nie odnaleziono sprawców nie wykryto. Najwyraźniej coś poszło nie tak i złodzieje ze strachu zgładzili Shegara.
W przypadku Sama na szczęście sprawy potoczyły się inaczej. Koń jest współwłasnością M. Junga i pewnej niemieckiej rodziny. Po ostatnim sukcesie jego wartość wzrosła i to właśnie stało się przyczyną konfliktu. Okazuje się, że od jakiegoś czasu trwały zażarte dyskusje na temat obecnej wartości Sama i rozliczenia udziałowców, zwłaszcza, że znaleźli się chętni na kupno tego konia. Podobno właściciele początkowo określili swoje roszczenia na nieprawdopodobną sumę miliona euro a w dodatku cena później zaczęła wzrastać. O tym, że zniknięcie było sprawą prywatą świadczy to, że Michael nie zawiadomił policji. Po drugie po kilku dniach koń powrócił do niego. Nie wiemy tylko ile za to zapłacił.
Szkoda konia ... Nie jest niczemu winien a ponosi za to krzywdę ... Ale chociaż tyle , że skończyło się to w miarę łagodnie i koń nie ucierpiał : )