Reklama

Prowadzenie konia

Coraz większą uwagę przykładamy się do pracy z końmi ziemi. Wiele osób uważa że praca z ziemi to jedynie lonżowanie konia lub robienie z końmi różnych dziwnych sztuczek przez „naturalsów”. Zdecydowanie niedoceniana jest najprostsza czynność związana z koniem jaką jest prowadzenie konia.

Podczas sprowadzenia z konia z pastwiska zachodzi interakcja pomiędzy koniem a osobą go prowadzącą. Ten moment jest świetną okazją do pracy i usystematyzowania pewnych zachowań jakich wymagamy od konia. Obserwując relacje pomiędzy ludźmi i końmi można wyodrębnić trzy rodzaje prowadzenia:

1. Zdominowany. Koń chce iść szybciej lub ociąga się z tylu, wchodzi na osobę prowadzącą. Najczęstszym błędem jest brak podejmowania jakichkolwiek działań w celu zmiany takiego zachowania. Wiele osób mówi: „ten koń się tak prowadzi” i tłumaczy w ten sposób brak zainteresowania problemem
2. Obojętny. Koń idzie sobie, a osoba prowadząca sobie, ale ponieważ idą w jednym kierunku to idą nie tyle razem, co obok siebie
3. Świadomy. Koń słucha osoby która go prowadzi. Zatrzymanie prowadzącego powoduje zatrzymanie konia. Zmiana kierunku, tempa odbywa się bez napinania uwiązu.

Oczywiście najlepszym sposobem jest ten ostatni. Co jednak robić kiedy mamy problem podczas prowadzenia? Przede wszystkim nie przechodzić nad tym do porządku dziennego. Koń, który lepiej się prowadzi będzie także wrażliwszy na nasze pomoce z siodła, a także podążanie za kierunkiem wskazanym przez człowieka. Taka praca może owocować podczas np. pakowania do koniowozu.

Jeżeli chcemy zaczynać pracę z koniem i uczyć go prawidłowej odpowiedzi na działanie uwiązu, to musimy uzbroić się przede wszystkim w cierpliwość i zdecydowanie oraz postarać się zrozumieć konia. Jeżeli koń nam się wyrywa, ale jesteśmy w stanie go utrzymać to powinniśmy stanąć w miejscu i poczekać, aż w końcu się uspokoi. Potem jako nagrodę pójść dalej we wcześniej obranym kierunku. Jeżeli sytuacja się powtórzy to proces trzeba także powtórzyć.

Co jeżeli koń się szarpie i nie możemy go utrzymać? W takiej sytuacji powinniśmy podczas kolejnej próby zamienić uwiąz na lonże. Jeżeli nasz rumak się wyrywa i leci to powinniśmy dać mu to zrobić i wziąć go na koło na lonży.. Musimy dać mu do zrozumienia że jeżeli chce biegać sam bez nas to będzie biegał … długo… po pewnym czasie koń przestanie się rwać do przodu, bo będzie już zmęczony. To szansa dla nas – powinniśmy kazać mu galopować wtedy kiedy on już nie będzie chciał. Dlaczego? Bo właśnie wtedy odzyskujemy kontrolę nad jego ruchem. Koń przestaje sam nas ciągnąć, ale to my zamieniliśmy jego niesubordynowany ruch do przodu na naszą korzyść.

Co w przypadku kiedy koń się ociąga i często staje podczas prowadzenia? Najczęstszym błędem jest napinanie i odpuszczanie liny. Napinając linę dajemy znak do ruchu do przodu, natomiast jeżeli koń się nie ruszy i odpuścimy linę to znak że otrzymał nagrodę (przerwe). Prawidłowa postawa to cierpliwe czekanie ze stale naprężoną liną, a w momencie kiedy koń zrobi choćby jeden krok do przodu – poluzowanie liny. W ten sposób nagradzamy konia za dobrą pracę a nie za opieranie się.
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    rumel 2013-08-21 01:07:44

    Generalnie OK - nie można przy tym jednak zapominać, że: Są konie, które w zależności od tego, w czyim "są ręku" różnie "się prowadzą" Są ludzie, którzy "źle idącego konia" w ich ręku wrzucają do wora z napisem "zmanierowany przez poprzedniego własciciela". Miejcie więc To na uwadze, ze czasami początkowo to złe prowadzenie, to żadna maniera tylko ograniczone zaufanie - Ty tez nie szedłbyś /nie szłabyś "pod rękę" z obcą osobą...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    hart325 2013-04-25 16:39:51

    Bardzo fajny, ciekawy artykuł :D

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    magicraven 2013-04-17 17:18:12

    Zgadzam się z tym artykułem, tak naprawdę koń który chodzi na nas podczas prowadzenia ma do nas zerowy szacunek co będzie także odbijało się na pracy z koniem podczas czyszczenia czy lonżowania. Fakt wymuszenia ruchu kiedy koń już nie chce jest doskonałą metodą. Z siodła ta metoda też doskonale się sprawdziła w moim przypadku gdy koń miał tendencje do buntowania się poprzez cofanie do tyłu. Wymuszenie cofania przeze mnie kończyło się tym że szedł do przodu i robił to co chciałam osiągnąć :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama