Reklama

Przygoda - konie uciekły z padoku

galopuje.pl
19/04/2010 08:54
Ledwo zdążyłam przetrzeć oczy i pomyśleć o jakiejś konkretnej dozie pobudzacza w postaci zielonej herbaty ,obudził mnie telefon.Mężczyzna pytał z troską w głosie czy mam wszystkie konie .Powiało niepokojem..Przypomniałam sobie ,że dwie klacze nocowały na padoku ,pognałam na padok. Ogrodzenie w kilku miejscach było powalone.Konie wybrały się na spacer, na szczęście konie to istoty o niebywałej pamięci i udały do miejsca w którym przebywały przez kilka ładnych lat.Wynajmowałam to miejsce poprzednio przez 9 lat.

Miejsce było oddalone od obecnego rancza zaledwie o 5 km,na szczęście ! Przez całe moje życie przenoszę się z miejsca na miejsce w poszukiwaniu szczęścia i przygód , a być może dla samej zmiany , a moje stado podąża wiernie ze mną.Dobry człowiek, który do mnie telefonował rozsądnie zamknął bramę i przynajmniej z jednej strony odciął drogę wędrówki moim dziewczynom.

Załadowałam do samochodu siodło i pozostały sprzęt i udałam się dwie wsie dalej. Kiedy dojechałam na miejsce Mila i Monti stały pod naszą dawną stajnią, dawniej przytulną i kameralna ,obecnie popadającą w ruinę i straszącą pozbawionymi szyb oknami.Klacze stały nieruchomo przed stajnią .Może wspominały dawne czasy..Osiodłałam kasztankę Milę ,Monti na lonży biegła przy nas.Rozległymi polami udałyśmy się w drogę powrotną .Miękkie podłoże i przestrzeń zachęcały do galopu ,czy można było się oprzeć takim okolicznościom?Pomknęłyśmy przed siebie. Im bardziej pędziłyśmy tym mniej było we mnie złości na klacze .

Dotarło do mnie,że nie ważne ,że spóźniłam się w kilka miejsc,dostałam w zamian podarunek w postaci hulania po polach w doborowym towarzystwie.Wystarczyło podjąć wyzwanie i po prostu pędzić!Gnałyśmy przez centrum wsi galopem ,klacze szły jak zahipnotyzowane nie zwracając uwagi na ciężki sprzęt rolniczy ustawiony na poboczach.Co niektórzy z napotkanych mężczyzn ze zdziwieniem w oczach machnęli do nas ręką w geście powitania .Na szyjach klaczy pojawiły się wilgotne miejsca, przeszłyśmy do kłusa . Pogładziłam Milę po szyi ,patrzyłam na Monti z wysokości siodła , rozdętymi chrapami łowiła wiosenny wiatr.Zaczęło padać ,ziemia pachniała ,ciała koni parowały.Wracałyśmy stępem koło pięknego otoczonego parkiem pałacu sąsiadów.Byłyśmy przemoczone do suchej nitki i..szczęśliwe.- Co ty ,trenujesz w deszczu ? Leje jak z cebra ! - spytała właścicielka pałacu wychyląjąc się w moja stronę z auta. Z uśmiechem kiwnęłam głową.
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Montana 2011-02-01 20:45:17

    Dziękuję wszystkim za miłe słowa, pisze książkę więc opowieści będzie więcej.)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    redakcja 2011-01-30 12:40:36

    świetna historia.!chyba nikt prócz Pani takich nie pisze .!;)pozdrawiam .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Karolla 2011-01-26 22:38:56

    Jestem pani fanką, duży szacunek;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama