Tym razem opowiem Wam o mojej przygodzie w błocie. Jak zawsze w piątek przyjechałam do stajni. Trenerka powiedziała mi, że dziś będę jeżdziła na średniej wysokości koniu o imieniu Tofik. Gdy go wyszykowałam nauczycielka powiedziała mi, że pojedziemy na spacer do lasu. Jak stępowaliśmy trenerka powiedziała, żebym skręciła w prawo do gęstego lasu. W pewnym momencie zauważyłam kładkę nad małym strumyczkiem, a za kładką było błoto. Nauczycielka położyła na błocie nogę, która zaczęła się w nim zapadać. Pani chciała się wycofać, ale Tofik ją pociągnął i wszedł prosto w bagno. Zaczął się w nim zapadać. Próbował się wydostać, ale ze mną w siodle, było mu trudo. Trenerka ściągneła mnie z konia, żeby ułatwić mu uwolnienie się. Gdy mineło jakieś 5 minut, Tofik w końcu się wydostał. Ja się cała trzęsłam i byłam tak jak koń cała upaprana błotem, a po jeżdzie miałam iść z klasą do kina. Gdy nauczycielka mnie uspokoiła, zaczełam się śmiać, bo okazało się, że jej but utknął w bagnie, miała takie piękne bialutkie skarpetki, które po kąpieli w bagnie zmieniły kolor na czarny. Trenerka weszła ponownie do bagna, żeby wydobyć buta. Po jego odzyskaniu, przeszłyśmy kawałek drogi i nauczycielka pozwoliła mi ponownie zasiąść w siodle. Spokojnie dotarłyśmy do stajni. Trenerka wyrzuciła buty, bo były całe w błocie. Ja się wyczyściłam z brudu i poszłam do babci auta, która zawiozła mnie do kina. Opowiedziałam koleżankom moją przygodę. Dziewczyny śmiały się z mojej przygody. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.
Komentarze