Rano przed 7, obudziło nas stukanie w okno i śpiewanie "Przybyli ułani pod okienko" :D Wstała tylko Izka, a my dalej spałyśmy :D Gdy po 7 wszedł p.Wojtek i to zobaczył dosłownie wyciągał nas z "śpiworków" hahah :D Zjedliśmy śniadanie, konie były nakarmione, więc jeszcze szybko posprzątaliśmy żeby wyruszyć po 10 żeby nie jechać w największym słońcu co i tak było nieuniknione. Wzieliśmy się za siodłanie, gdzie znowu problem z złapaniem łobuza był :D Ale tym razem do niego i Parolek dołączył :D Na placu mieliśmy "naukę wsiadania" bo Asia pierwszego dnia miała problem z wsiadaniem :D No i ruszyliśmy. Jechaliśmy chodnikami żeby nie tamowac ruchu :) Mieliśmy postój w tym samym sklepie co poprzedniego dnia :) Staraliśmy się bardziej jechać polami. Mieliśmy postój przy jakimś tam klasztorze czy czymś i trener nam trochę poopowiadał, ale dokładnie już nie pamiętam o co tam chodziło :) Wjechaliśmy na wał, zadzwoniliśmy już tym razem po straż zeby nas przez most znowu przeprowadziła, żeby juz tyle nie czekać :D Z Ahabkiem się dogadywałam więc na lince nie musieliśmy być ;] Wszyscy jak najszybciej chcieli być w domu :) Słońce nieźle dawało popalić, moją opaleniznę czuję na szyji do dziś hehe :) Pojechaliśmy nad Wisłę, gdzie były tereny po wlewowe, popławilismy się z koniami, potem zrzuciliśmy siodła i poszliśmy w cień odpoczywać. Niektórzy pomoczyli nogi w bajorku :D A tym czasem Gala wykorzystała okazję, i sobie zaczęła uciekać :D p.Wojtek Marucho i p.Karol na koniach ruszyli za nią :D Mądry kobył, przeszła sobie na skrzyżowaniu przez "1" w stronę Chełmna :D Gdzie dopadł ją p.Wojtek na Parolku :) Jak wrócił, założyliśmy siodła i ruszyliśmy do Grubna. :) Dojechaliśmy, nakarmiliśmy konie, i wszyscy już się rozeszli, a my z Izką jeszcze troszkę po odpoczywałyśmy:)
Uważam ten rajd za bardzo udany :) I Cieszę się że jechałam na Ahabku, chociaż na początku się nie dogadywaliśmy, ale pierwszego dnia po moście już było ok :) Mam nadzieję że jeszcze kiedyś na nim pojadę, bo takiego odważnego rumaka nigdzie nie znajdę :D Ale coś za coś odwaga, lub spokojny :D
To nie był klasztor xD Tylko Kościół ;D Ale jedno i to samo;) A opowiadał o tym murze obok. Hahha Dobrze było. :D:*