Reklama

Rajd 1/2 Lipiec Grubno - Sulnówko DZIEŃ I

galopuje.pl
05/01/2011 16:45
Trochę powspominam z wakacji :)
1-2 Lipca 2010r miał się odbyć rajd Dziewczęco/ułańsko/strażacki :D Od samego początku miałam jechać na Zadrze, czego się troszkę obawiałam, lecz cieszyłam się że to nie znów nasz diabełek - Ahabek. :D
Dzień przed rajdem dowiedziałam się że jest zmiana planów, że jadę na Ahabku, bo nie ma kto na nim jechać :| Na początku mi się to nie podobało, no ale Jak nie ja to kto :D
Więc Dzielnie o 10.00 poszłam na zbiórkę do stajni, gdzie trener się spytał czy jestem świadoma że jadę na Królu :) Przygotowaliśmy sprzęt, poczekaliśmy na "spóźnialskich" i ruszyliśmy. W samym Grubnie Ahabkowi już odwalało, jechałam z tyłu, chody boczne, wolty nic nie dawały, w dodatku siodło mi się przekręcało. Już miałam ochotę zejść z konia, i odprowadzić go do stajni póki blisko. Gdy wyjechaliśmy na ulicę, trener wziął mnie koło siebie żeby Ahab lepiej szedł, bo za koniami bardziej ciągnie. Jednak nadal się z nim siłowałam, więc gdy wyjeżdżaliśmy na 1 (Ulicę krajową) przypiął mnie na linkę aby nic się nie stało.
Żeby się dostać do Świecia musieliśmy przejechać przez most, gdzie miała nas przeprowadzić Policja. Na skrzyżowaniu mieliśmy postój gdzie na "szanownych panów" :D poczekaliśmy.
Przejechaliśmy przez most, wjechaliśmy na wał, i trener mnie spuścił z linki, z Ahabkiem już się lepiej zaczęłam dogadywać :) Miałam jechać szybciej od nich, i sprawdzić gdzie wał przecina inna droga i wtedy zameldować : ) To pokłusowałam i dalej zagalopowałam, ale Ahabek jak to Ahabek, gdy zobaczył że konie zostają w tyle, ustał i strzelił z dwa małe dębiki bo nie chciałam się cofnąć. :D Gdy reszta do nas dojechała, ćwiczyliśmy na polu parę figur ułańskich :D ( I prawie upadek p.Krzysztofa):D Gdzie udało mi się już dogadać z Ahabkiem i potem całą drogę było dobrze :)
Dojechaliśmy do Świecia, gdzie mieliśmy postój ;) Potem pojechaliśmy do rzeki żeby konie się napiły, gdzie konie trochę dymu narobiły bo się bały tej wody^^ I ulicami jechaliśmy w stronę Sulnówka :D Stanie na światłach, śmiganie po schodach :D Uwielbiam to ^^ I szczęśliwi ludzie, a i tacy co wyzywali : D
Po drodze spotkaliśmy naszego Lublinka nawet :D
Po 4 godz. w końcu dojechaliśmy na miejsce, gdzie paluchy już mnie bolały :D Nakarmiliśmy konie i siebie, odpoczęliśmy, i mieliśmy zamiar dotrzeć nad jeziorko do Deczna :D Więc zaczęliśmy łapać konie, gdzie Ahab nas o mało nie zabił, bo nie miał kantara i nie chciał się dać załapać, ani mi ani trenerowi, ani nikomu innemu:D Nigdy nie zapomnę p.Wojtka jak Diabeł kłusował wokół nas, a on do niego "Nie lubię cie!" hahah :D Ale gdy wszyscy konie złapali, to i Ahab dał się złapać w końcu :) Na początku znowu troszkę podreptał, a potem było lepiej :) Wjechaliśmy do lasu, już koło jeziorka, gdzie było tak zarośnięte jak w dżungli :)
Znaleźliśmy dość ciekawe miejsce, gdzie wjechaliśmy na koniach, jednak dalej był mół, i Parolek z Afrą zaczęły uciekać, my z Roxi za nimi :D W Takim razie woleliśmy nie ryzykować, i znaleźć jakieś bardziej zaufane miejsce. Jednak wszystkie plaże były odgrodzone, to pojechaliśmy na dziką plażę, gdzie konie przywiązaliśmy w cieniu, a my poszliśmy się wykąpać :D Wyścigi z psem w pływaniu rządziły ^^ hah :D
Potem żeby się wysuszyć na boso pobiegaliśmy w lesie (Ała) oczywiście to pomysł strażaków hahah :D
Ubraliśmy się, osiodłaliśmy konie i niektórzy próbowali wjechać do wody, gdzie konie zaczęły bunty, Parol dęby, Tien Szan nawet zadębował ;o A my z Ahabkiem troszkę dalej sobie stepowaliśmy, żeby im nie przeszkadzac hehe :) Żaden koń nie chciał wejść, więc zawołali Asię na "odważnej" Zadrze która i tak nie chciała wejść, to ja przeprosiłam wszystkich i dopchałam się do wody, i mój dzielny rumak wskoczył bez zastanawiania, a za nim reszta koni :D Jak wyjechałam Parol się przestraszył, przewrócił się i leżał przestraszony w wodzie :( . Potem do o koła jeziora, na rancho gdzie czekali już na nas chłopaki, :D Przyjechali z gitarą nam potowarzyszyć :D Przy rozsiodłaniu, oczywiście nie mogło być całkiem spokojnie, bo Ahab jak odpięłam popręg zadębował, wywinął "Dacha" siodło spadło na ziemię, Ahab wstał i jeszcze je zdeptał ;/ Ale na szczęście się nie połamało.
Zrobiliśmy grilla, pośpiewaliśmy, co poniektórzy nawet z krzesłem, przy akordeonie :D
Zrobiliśmy, a raczej Szymek zrobił :D Mega duże ognicho :D
Była zbiórka, gdzie bez śmiechu przez Pawełka z trąbką nie mogłam hahaha :D
Albo Roxi z pochodnią :D Nie będę pisać takich szczegółów bo by ten tekst nie miał końca :D
pojechali chłopaki, a my jeszcze trochę posiedzieliśmy, i poszliśmy spać.
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    redakcja 2011-01-05 18:06:35

    Hahhaha najbardziej mi sie podoba to zdanie "Nawet Tien Szan zadębował;o" hahahah xD;D. Ale on jako ostatni zauważył tą wode i się przestraszył. xD hahah. Hahahah ta pochodnia wymiatała . Później Paweł ją trzymał to mi prawie włosy podpalił hahah xD. Juz sie sypała xD. Taa nie ma to jak nasz zespól muzyczny Trąbka Gitara Akordeon Śpiew Wojciecha Marucha i miauczącego Szymka. Uwielbiam to !! haha.:*

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama