Reklama

Rajdy nie tylko, gdy wokół jest zielono

11/03/2013 15:14

Mimo, że mamy jeszcze kalendarzową zimę, to za oknem czuć już nadchodzącą wiosnę. Wydawałoby się, że większość z nas już zapomniała o widoku zaśnieżonego lasu, przedzieraniu się przez zaspy, śniegu spadającym z drzew i rozcieraniu zmarzniętych nosów. Już powoli w stajniach zabieramy się za porządki, naprawy sprzętu i przygotowanie się do ciepłego jeździeckiego sezonu. Planujemy obozy, treningi, zawody i zapewniające niesamowitą więź z przyrodą rajdy konne. Te ostatnie jednak mogą nam dostarczać ogromnej frajdy, również i w tym, tak niedocenianym przez wielu, sezonie zimowym.
Dobrych kilka lat temu, gdy nastał śnieżny styczeń, z siarczystymi mrozami, w klubie jeździeckim, do którego należę zapanowało odrętwienie, jakby wszyscy zapadli w sen zimowy. Skutkiem tego konie leniły się potwornie, wychodząc jedynie na padoki, gdyż kursanci jakoś niechętnie przychodzili w takie mrozy na jazdy. Wówczas pojawił się pomysł, by rozruszać to uśpione towarzystwo i spróbować zorganizować zimowy rajd konny. Wraz z koleżanką, z którą przeprowadzałyśmy dotychczas kilkudniowe rajdy konne, lecz w zielonej scenerii, wyznaczyłyśmy pewne kryteria, którym taka impreza powinna podlegać, aby i ludzie i konie byli z niej zadowoleni.
Z uwagi na lokalizację naszej stajni w pobliżu terenów zabudowanych oraz z uwagi na krótki styczniowy dzień, a także możliwe duże mrozy, padła decyzja o organizacji jednodniowego rajdu do miejsca, w którym zostaniemy ugoszczeni po królewsku, gdzie konie będą mogły odpocząć, zjeść, a i jeźdźcy dostaną pożywny obiad i ogrzeją zmarznięte członki. Szukaliśmy też miejsca na popas, które nie byłoby zbytnio oddalone, aby w razie jakiegoś nieszczęścia można było szybko rajd skończyć, czy wezwać pomoc. Padło na zaprzyjaźnioną stajnię po drugiej stronie lasu, z którym graniczy nasz ośrodek, oddaloną od nas w prostej linii o ok. 7 km.
Pierwszy tego typu rajd odbył się w styczniu 2009 roku. Warunki były dosyć ciężkie- minus 10°C, silny wiatr i ostro smagający śnieg, który w lesie na szczęście już tak bardzo nie dawał się we znaki. W rajdzie tym uczestniczyło dziesięć par jeźdźców i koni. Po trzech godzinach kluczenia po lesie w różnych chodach, dotarliśmy do miejsca postoju, tam oporządziliśmy, napoiliśmy i nakarmiliśmy konie, po czym udaliśmy się na zasłużony odpoczynek. Powrót był szybki, gdyż wracaliśmy na skróty, co zajęło nam niecałą godzinę. Pomysł i jego realizacja wypaliły i cieszyły się takim powodzeniem, że jeszcze tego samego roku obyła się kolejna edycja. Od tamtej pory w okresie zimowym rokrocznie prowadzę co najmniej jeden taki jednodniowy mini rajdzik.
Jak do takiego rajdu się przygotować i na co moim zdaniem należy zwrócić szczególną uwagę?
Otóż, przede wszystkim należy dobrze wybrać miejsce postoju i zaplanować trasę przemarszu. Zimowe warunki są ciężkie, należy brać pod uwagę ryzyko wypadku, więc trasa powinna być tak dobrana, by pomoc mogła w miarę szybko nas znaleźć. Jeźdźcy muszą być już dość samodzielni i w podstawowym stopniu potrafić kierować koniem galopie. Stawka koni powinna składać się ze zdrowych, silnych zwierząt, które na wspólnym popasie na padoku nie będą ze sobą walczyć. Konie powinny iść bez wytoków, wypinaczy, gogów, czy innych patentów, na prostym ogłowiu wędzidłowym, pod którym pozostawiamy kantary z dopiętymi doń uwiązami, okręconymi wzorem kawaleryjskim wokół szyi, by na popasie łatwo można było zdjąć ogłowie, a konia mieć pod kontrolą, np. podczas karmienia, czy czyszczenia.
Dobrze jest zabrać kilka kompletów szczotek, ze dwie latarki, kilka scyzoryków i w przypadku przekraczania szosy- dwie kamizelki odblaskowe (na początek i koniec zastępu).
Oczywiście należy wcześniej uzgodnić możliwość nabycia na miejscu owsa i siana dla koni, ewentualnie dowieźć go na miejsce wcześniej, oraz upewnić się, że na popasie na każdego uczestnika będzie czekał zjadliwy dla niego obiad.
Taka formuła świetnie sprawdza się od kilku lat w moim klubie, a rajdowicze jeszcze zanim wrócimy do stajni, już dopytują się, kiedy planuję następny rajd. Teraz będzie to na pewno rajd wiosenny…




Werka Wójcik

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    CZEJEN2011 2013-03-20 12:49:36

    ja jeszcze dodam, że dobrze mieć przytroczone derki, które mogą sie przydać na czas popasu i zadbać o dostęp do wody (w zimie mogą być z tym problemy).

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama