Oczywiście z rana pierwszy przywitał mnie Sroki, który zacięcie poszukiwał w moich kieszeniach jakiegoś przysmaku :) Następnie Pasior - kochany ogierek :) Rano i wieczorem musi mieć dezynfekowaną ranę, więc dzielnie mu ją psikam. Oczywiście poprawa jest, co mnie najbardziej cieszy. Blizna niestety zostanie ...
Wczoraj wsiadłam na Srokiego i po raz pierwszy w życiu razem zaliczyliśmy upadek w galopie ... Sroki cały, więc nie wyglądało to groźnie. Niby nie jest ślisko, ale uważać trzeba:) Miłego!:)
Komentarze