Gdy byłam w tym roku na obozie w LKJ Zabajka jednego dnia miałyśmy lekcję na oklep n a dużych koniach. Te trzy osoby które się dobrze spisały (w tym ja ;-) dostały od pani Oli gratis kawałek przejechać się w cyrku na kucykach. Na dużych koniach jeździły grupa 1 i 2 a trzecia na kucykach. Była tam Keti, Sisi, Wenecja i Roxi. Roxi, najmniejsza i najbardziej płochliwa zrzucała najczęściej a te upadki z takiej kruszynki wyglądały naprawdę zabawnie! Wenecja była z kucyków najwyższa i najbardziej szczelała fochy. troszkę wierzgała. Pani zawołała mnie, żebym na nią wsiadła. Z początku złapałam się za słabo, ale nie myślałam po prostu, że będzie aż tak źle ;) Zaczęła wierzgać i zrzuciła mnie z galopu na zakręcie. Szybko wstałam i wsiadłam na nią ponownie bez zastanowienia. Tym razem usiadłam porządnie i złapałam mocną garść jej grzywy. Troszkę wierzgała z początku, takie baranki. Ja jeszcze nie umiem galopować (to co umiem nie można raczej nazwać "umiejętnością jazdy galopem"). A ona po dwóch czy trzech barankach ruszyła galopem w kółko! Nie mogłam jej pociągnąć za wodze, bo trzymałam się mocno grzywy, a gdybym puściła, zapewne spadłabym. Odchyliłam się odpowiednio no i jechałam (ze trzy kółka przynajmniej ;P). Nie mogłam patrzeć jak dziewczynka przede mną schyliła się. Potem dziewczyny które patrzyły z boku mówiły, że miałam świetny dosiad. Byłam im wdzięczna, chociaż wydawało mi się, że chyba nie było do końca dobrze, no ale jak na pierwszy raz całkiem udanie ;-) Razem z koleżankami z obozu nazwałyśmy potem tę jazdę "rodeo kucyków" xD
Komentarze