Reklama

Rollkur na zjeździe FEI

galopuje.pl
17/11/2009 09:01
Rollkur na zjeździe FEI - do 19 listopada potrwa konferencja FEI, na której po raz kolejny omówiona ma być mocno dyskusyjna kwestia stosowania w treningu koni rollkuru. Temat wypłynął, gdy do Internetu dostał się film z Patrikiem Kittelem, który w ten sposób trenował swojego konia Watermill Scandic HBC w Odense. Opinia publiczna mocno wtedy zawrzała.

Przypomnijmy, ponownie głośno o rollkurze zrobiło się, gdy na You Tube pojawiło się nagranie z treningu na 10-letnim ogierze rasy kwpn Watermill Scandic, jaki – podczas zawodów w Odense 13 – 18 października br. – przeprowadzał szwedzki zawodnik Patrick Kittel. Publicznie zaczęto dyskutować humanitaryzm tej metody. FEI - Federation Equestre Internationale, obiecała się zająć tą sprawą podczas Zjazdu Ogólnego w Kopenhadze, który rozpoczął się w poniedziałek 16 listopada i potrwa cztery dni.

Nie jest to pierwsza dyskusja o rollkurze. Swego czasu głośno było o nim dzięki mistrzyni Anky van Grunsven, która postanowiła udowodnić sceptykom, że metoda nie jest w żaden sposób dla konia szkodliwa – ale pod warunkiem, że stosuje ją doświadczony jeździec.

Do podobnych wniosków doszła już swego czasu Komisja Ujeżdżeniowa i Weterynaryjna FEI. Chodzi o spotkanie przedstawicieli tej organizacji w Lozannie na początku 2006 roku, podczas którego na temat stosowania kontrowersyjnej techniki wypowiadali się specjaliści, zorganizowano też pokazy z użyciem rollkuru, by członkowie komisji mogli naocznie stwierdzić, czy koń cierpi. Poza tym zdano raporty obejmujące fizjologię wysiłku, radiologię, biomechanikę i kinetykę – wszystko miało pokazać, co dzieje się ze zdrowiem konia podczas tak dużego wygięcia szyi, jaki jest istotą rollkuru. Wniosek był jeden, podobny do tego, do jakiego doszła przywołana mistrzyni: jeśli koń prowadzony jest przez doświadczonego trenera, technika rollkuru nie wywołuje żadnych ubocznych skutków dla konia.

Co to jest rollkur? Najprościej mówiąc, to ganaszowanie 2-latków, metoda treningowa stosowana na koniach klasy GP. Cel? Doskonałe panowanie nad koniem. Podczas wspomnianego spotkania w Lozannie termin „rollkur” zastąpiono „hiperfleksją szyi”, co zdaniem specjalistów bliższe jest istocie techniki. Podano również definicję nowego terminu: „Hiperfleksja szyi jest to technika treningu i pracy z koniem w celu zapewnienia odpowiedniego stopnia wzdłużnego zgięcia środkowego odcinka szyi. Hiperfleksja nie może być utrzymywana u konia przez zbyt długi okres”.

Wobec powyższego możemy się spodziewać, co powiedzą przedstawiciele FEI podczas trwającego zjazdu. Tym bardziej, że dyrektor sportowy organizacji David Holmes już się na ten temat wypowiedział bezpośrednio po publikacji wspomnianego filmu, sugerując, że zawodnik nie zrobił koniowi niczego złego. Ale śledztwo zdecydowano się przeprowadzić. Miejmy nadzieję, że w końcu na tyle jasno określone zostaną granice i zakres stosowania rollkuru (hiperfleksji szyi), że będziemy pewni, iż metoda jest nieszkodliwa dla koni. Tym bardziej należy to uczynić, że nawet obrońcy techniki przyznają, iż jej nadużywanie lub nieumiejętne stosowanie mogą powodować u zwierzęcia stres, ból, dyskomfort.
Pozostaje nam czekać na wnioski ze zjazdu – FEI obiecała podać je do publicznej wiadomości.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama