Jak co roku korzystamy z dobrodziejstw zimy łącząc dwie sportowe miłości: narciarstwo i jeździectwo. Dlatego w ostatnią śnieżną niedzielę silną ekipą (Aga Duża, Aga Mała - a raczej młodsza, Bartosz, Sylwutek, Waldi) odkurzyliśmy narty, ubraliśmy zdziwionego Bryczusia w puszorek i ruszyliśmy wiejskimi trasami! Niestety w tym roku nie towarzyszyła nam jak zawsze Danusia, ale mam nadzieję, ze patrząc z góry miała niezły ubaw. Ci którzy nie mieli nart, mogli skorzystać z okazji i przejechać się jako pasażer, za narciarzem.
Komentarze