Zima , zima , zima - ale była jeszcze wtedy bez śniegu :) No więc podłoże było dosyć okej , konie się nie ślizgały. Więc postanowiłyśmy z instruktorką mały trening skokowy. Tamtego dnia Bursztyn rwał się do przodu ale na przeszkody tak chętny już nie był. No i zrzucaliśmy. Może nie wszystko, może tak tragicznie nie było. Ale jednak gorzej niż zwykle. Po prostu koniu się nie chciało dzisiaj latać lub miał gorszy dzień. Czasami bywa. Ale w jego przypadku trening nie szkodzi.
No to polataliśmy chwilkę nad tymi przeszkodami , poćwiczyliśmy szczególnie szereg. Z którym Burek miał problem. Jak bezbłędnie w dobrym wykonaniu skakał pierwszą przeszkodę no to drugą zrzucał i na odwrót. Trzeba z nim coraz więcej pracować, żeby do reszty wybić mu z głowy tryb rekreacyjny. A gdy tak patrzyłam na moje zdjęcia uznałam , że moja postawa na koniu jest tragedią i strasznie mi się ona nie podoba.
Komentarze