Niektórzy uważają, że aby zostać prawdziwym jeźdźcem, trzeba choć raz spaść z konia. Jest to oczywiście niedorzeczne. Upadek jest nie miły zarówno dla człowieka, jak i dla konia. W dodatku, choć zdarza się to rzadko, można sobie zrobić krzywdę, lepiej więc unikać niesfornych koni. Powinniśmy natychmiast zrezygnować z jazdy w stajni, w której konie wierzgają, stają dęba i rzucają się na jeźdźców.
Wiele dyskusji toczy się na temat, czy po upadku z konia puścić wodze, czy też trzymać je za wszelką cenę. Dyskusja ta jest bezprzedmiotowa, gdyż w momencie upadku reaguje się odruchowo. Są tacy, którzy puszczają wtedy wodze, i tacy, którzy je cały czas trzymają. Dopóki nie przydarzy się nam upadek, nie będziemy wiedzieli, do jakiej grupy się kwalifikujemy. Pamiętajmy, że nie ma żadnych reguł zachowania się w momencie upadku. Na ogół dzieje się to w mgnieniu oka i za nim zdążymy o czymś pomyśleć, jesteśmy już na ziemi. Koń jest zwykle mniej zaskoczony od nas. Z małymi wyjątkami uznaje jednak nasz upadek za szybkie zejście ze swojego grzbietu, które co prawda lekko dziwi, ale nie niepokoi.
W czasie jazdy w terenie konie na ogół czekają, aż dosiądziemy ich ponownie. Byłoby bardzo nie w porządku karcić je za własny brak równowagi w siodle! Zaraz po upadku powinniśmy dosiąść konia ! Jeśli odłożymy to do następnej jazdy, zaczniemy się konia obawiać lub wręcz bać się na niego wsiąść, z którego spadliśmy.
Czasami jednak najspokojniejszemu koniowi zdarzy się, że się potknie, uskoczy przestraszony lub w jakiś inny sposób niechcący wysadzi nas z siodła.
Komentarze