Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Czy moi trenerzy są wymagający? Jak cholera! Czy wrzeszczą jak robię coś za koleją źle? Oczywiście, że tak. Tyle, że ja się nie unoszę i nie obrażam jak mała dziewczynka, tylko motywuje mnie to do działania i poprawienia błędów. Oczywiście jak robię dobrze, to jestem chwalona. Instruktor powinien być motywujący - jak potrzebujemy kopa w dupę to nas opieprzyć, jak trzeba pokazać co robimy źle to powinien to wytłumaczyć, jak robimy dobrze to chwalić. I sam powinien być doświadczonym jeźdźcem, a nie teoretykiem z pierwszego lepszego kursu.
Ja spotkałam się z niezbyt fajnym instruktorem, gdy jeździłam jeszcze w innej stajni. "Trener" zostawiał jeźdźców samych na jeździe i "róbta co chceta". Jest to typ 3, tak jak napisałaś. Niczego się tam nie nauczyłam, a tym bardziej moim zdaniem było to bardzo nieodpowiedzialne i niebezpieczne. Na szczęście jeżdżę już gdzie indziej - instruktorki są zupełnie inne i atmosfera jest świetna :)
Przecież jeździsz dla siebie nie dla innych, :) nie rozumiem w czym się tu stresować. PO tto jest instruktor zeby uczyc, poprawiac. A skoro kochasz jazde konną to nie powinno byc problemem poznawanie nowych rzeczy :o ja bym się rwała do nowych zadań wyzwań :)
Nie da się ukryć, że to instruktor tworzy atmosferę i warunki do nauczania, wraz z całym otoczeniem, końmi i wyposażeniem, które ma do dyspozycji. Dla mnie, jako dla instruktora, najważniejsza jest komunikacja z klientem, wymiana informacji. Co mu się podoba, co mu się nie podoba, nakłanianie uczniów do zadawania pytań, szukania własnych rozwiązań na omawiane wspólnie przez nas problemy, skupianie się na szczególnie trudnych zadaniach i rozkładanie ich na mniejsze elementy tak, aby sukces przychodził małymi kroczkami, ale skutecznie.Jeśli natomiast chodzi o wyjazd w teren, oczywiście, jeździec na wyższym poziomie zaawansowania może odbyć równie aktywny trening w terenie co na zamkniętej ujeżdżalni, przynosi on wiele korzyści, jednak niekoniecznie nadaje się dla jeźdźca początkującego. Wyjazd w teren niesie za sobą duże ryzyko dla jeźdźca, który nie siedzi pewnie w siodle i nie panuje nad koniem w każdej sytuacji. Dlatego osobiście nie wyjeżdżam w teren z jeźdźcami, którzy nie poruszają się płynnie w trzech chodach.
Już byłam na jeździe konnej. Mój instruktor jest bardzo miły, ale wymagający.
No właśnie mi też się wydaje, że tereny są lepsze niż ujeżdżalnia (choć jeszcze nie jeżdżę konno - dopiero od 14 lutego), ale mam koleżankę co woli ujeżdżalnię :O
Instruktor początkujący. Dopiero zaczyna przygodę z nauczaniem. Sam prowokuje stres kursanta, przychodzisz na jazdę pełen wigoru i chęci a po godzinie boli cię głowa i humor zepsuty na resztę dnia. Raz mówi za dużo, kiedy indziej nie reaguje wcale. Monotonia podczas jazd źle działa również na konie, które kombinują i bawią się z jeźdźcem w kto kogo. Nauka idzie 4 razy wolniej niż z osobą zajmującą się tym od lat. Do nauczania trzeba mieć smykałkę i doświadczenie. Myślę że tak z 50% osób rezygnujących z jeździectwa to wina instruktora. Najlepsza instruktor to taki który ma ze 40 lat i dar do nauczania. No i same jazdy po ujeżdżalni w kółko do niczego nie prowadzą i niewiele w tym przyjemności. Aż prosi się by co którąś godzinę zrobić w terenie (chodź tylko step,kłus) a nie tylko ujeżdżalnia.
Ja nie miałam jeszcze na szczęście okazji trafić na furiata, ale spotkałam się z typem 3. Na początku myślałam, że wszystko ok, podobały mi się jazdy i byłam ogólnie zadowolona. Dopiero kiedy na naszą jazdę w ramach zamiany przyszedł inny instruktor zauważyłam, że przez godzinę zajęć można zrobić mnóstwo rzeczy, że jest ciekawie, zabawnie i przy okazji zobaczyłam ile rzeczy nie potrafię, ile nie wiem i ile błędów do tej pory robiłam, a których nikt nie skorygował. Obecnie jeżdżę w innym miejscu, gdzie instruktorka jest super. Od niej dowiedziałam się o rzeczach i trickach, o których w życiu nie słyszałam. Robimy wszystko powoli, dokładnie, przywiązując uwagę do szczegółów a przy tym jazdy są bardzo ciekawe i urozmaicone. Wolę uczyć się w taki sposób i wiedzieć, że umiem zrobić to, to i tamto, że mam jakieś solidne podstawy niż robić wszystko włącznie ze skokami 1m ale byle jak. Też życzę wszystkim spotkania takiego instruktora z powołania :)
Czy moi trenerzy są wymagający? Jak cholera! Czy wrzeszczą jak robię coś za koleją źle? Oczywiście, że tak. Tyle, że ja się nie unoszę i nie obrażam jak mała dziewczynka, tylko motywuje mnie to do działania i poprawienia błędów. Oczywiście jak robię dobrze, to jestem chwalona. Instruktor powinien być motywujący - jak potrzebujemy kopa w dupę to nas opieprzyć, jak trzeba pokazać co robimy źle to powinien to wytłumaczyć, jak robimy dobrze to chwalić. I sam powinien być doświadczonym jeźdźcem, a nie teoretykiem z pierwszego lepszego kursu.
Ja spotkałam się z niezbyt fajnym instruktorem, gdy jeździłam jeszcze w innej stajni. "Trener" zostawiał jeźdźców samych na jeździe i "róbta co chceta". Jest to typ 3, tak jak napisałaś. Niczego się tam nie nauczyłam, a tym bardziej moim zdaniem było to bardzo nieodpowiedzialne i niebezpieczne. Na szczęście jeżdżę już gdzie indziej - instruktorki są zupełnie inne i atmosfera jest świetna :)
Przecież jeździsz dla siebie nie dla innych, :) nie rozumiem w czym się tu stresować. PO tto jest instruktor zeby uczyc, poprawiac. A skoro kochasz jazde konną to nie powinno byc problemem poznawanie nowych rzeczy :o ja bym się rwała do nowych zadań wyzwań :)