Rok 2010 polskie jeździectwo zaczyna nadzwyczaj dobrze. Wszystko za sprawą naszych skoczków, którzy wywalczyli udział w prestiżowej Super Lidze. Polska znalazła się tym samym wśród szóstki najlepszych w tej dyscyplinie państw świata! Przed zawodnikami i trenerem kadry Rudigerem Wassibauerem wielka próba. Jak wyglądała polska droga do Super Ligi ? – Opowiada mistrzyni i jedyna kobieta wśród naszych reprezentantów w SL - Aleksandra Lusina.
Wszystko zaczęło się tak naprawdę w momencie uzyskania przez nas prawa startu do udziału w zawodach w Barcelonie, gdzie zaprezentowaliśmy się bardzo dobrze. Po tym występie znaleźliśmy się automatycznie w szóstce najlepszych państw Promotion League, które dostały się do finału. A jak wiadomo, dwa pierwsze zespoły z finału mają prawo awansu do Super Ligi.
Polacy w szóstce najlepszych Promotion League
Początkowo cieszyliśmy się już z miejsca w tej pierwszej szóstce, uznaliśmy to za duży sukces, ale trener uparł się, abyśmy wystartowali jeszcze w Barcelonie i powalczyli o lepsze miejsce. Oczywiście wiązały się z tym duże koszty, więc wyjazd stał pod znakiem zapytania. Ostatecznie jednak udało nam się tam pojechać. Pamiętam jak dziś słowa naszego trenera podczas jednej z konferencji prasowych. Każdy z szefów ekip odpowiadał na pytanie jakie ma oczekiwania wobec swoich zawodników. Każdy z nich konsekwentnie mówił, że zrobią wszystko, aby znaleźć się w tej pierwszej dwójce. Nasz trener – jako jedyny – pięknie powiedział, że nawet jeśli jego zespół zajmie piąte miejsce, to i tak będzie szczęśliwy, bo czuje się wyróżniony już samym faktem bycia w najlepszej szóstce. To taki miły akcent na sam początek, który dał nam dużo otuchy i jeszcze większą wolę do walki.
Pechowi Norwegowie
Kolejną okolicznością, która zadziałała na naszą korzyść, był słaby występ Norwegów. Przed Barceloną startowali jeszcze w Kanadzie, gdzie dobrze się zaprezentowali. Na ich prośbę, organizator specjalnie przesunął termin przeglądu koni, aby mogli ze wszystkim zdążyć. Sport jest jednak tylko sportem i wszystkiego nie da się przewidzieć. W Barcelonie poszło im bardzo źle, konie, które do tej pory były bardzo dobre, nie wystartowały na odpowiednim poziomie. Nam z kolei poszło bardzo dobrze. Na ten sukces złożyła się także pełna determinacja trenera. Wyjazd, nie tylko ze względu na finanse, stał pod dużym znakiem zapytania, były też problemy z uzbieraniem kadry. W ostatniej chwili wybór padł na Stanisława Przedpełskiego i Jana Chrzanowskiego, do tego byłam ja i Krzysztof Ludwiczak. Udało nam się zająć trzecie miejsce.
Kanada się wycofuje
Doskonale zaprezentowali się gospodarze, czyli Hiszpanie. Drudzy byli Kanadyjczycy. Pamiętam spotkanie drużyn z przedstawicielami FEI, podczas którego Federacja zapewniała, że nawet jeśli Kanada zajmie jedno z czołowych miejsc i zrezygnuje, to jej miejsce przepadnie i następna w kolejności drużyna, wskakując na drugie miejsce nie będzie miała prawa startu w Super Lidze. Wywołało to jednak duży sprzeciw reprezentacji, które wymusiły na FEI zmianę decyzji. A to oznaczało, że jeśli Kanada zrezygnuje, to mamy awans do Super Ligi. Nerwowo wyczekiwaliśmy ich decyzji – początkowo mieli dać odpowiedź pod koniec roku, ale ostatecznie stało się to dopiero w drugiej połowie stycznia tego roku. Dostaliśmy oficjalne pismo od FEI, na odpowiedź mieliśmy zaledwie 3-4 dni, a krążyły plotki, że jeśli nie wystawimy ekipy i coś pójdzie nie tak, to nałożona zostanie na nas kara finansowa. Na szczęście, okazało się to nieprawdą i nasz trener powiedział „tak”.
Polska awansuje
Mieliśmy trochę problemów z ustaleniem par, które będą nas reprezentowały. Polska nie dysponuje niestety dużą ilością zawodników przygotowanych do takich występów. Ostatecznie w piątce wytypowanych przez trenera zawodników jestem ja, Krzysztof Ludwiczak, Andrzej Lemański, Łukasz Jończyk i Jan Chrzanowski. Poza tym w rezerwie są jeszcze Jarek Skrzyczyński i Łukasz Kazimierczak. Zdajemy sobie sprawę z faktu, że będzie bardzo trudno, ponieważ kalendarz zawodów jest bardzo napięty. Jest nawet problem z logistyką, trzeba się przemieścić z jednego kraju do drugiego w bardzo krótkim czasie. Rozwiązanie jest więc takie, że będziemy brać udział tylko w pucharach narodów, czyli nie będziemy jeździć konkursów Grand Prix. Nie możemy sobie po prostu na to pozwolić ze względu na małą ilość koni. Trener powiedział, że będziemy mieli dużo szczęścia, jeśli wszystkie konie będą zdrowe, bo w przeciwnym razie cała ekipa stoi pod znakiem zapytania.
Szansa i sukces
Start w Super Lidze, to dla nas na pewno bardzo duża szansa, szansa na to, aby się pokazać z jak najlepszej strony. Najważniejsze jest to, że zdobędziemy doświadczenie, a ono po latach procentuje. Oczywistą sprawą jest to, że od razu nie wywalczymy trofeum w Super Lidze. Nawet jeśli tak się stanie nie powinniśmy tego traktować jako wielką porażkę, ale wielką naukę i dobrze wykorzystaną szansę. Dla nas najważniejszym celem jest to, aby przed mistrzostwami świata wziąć udział w kilku dużych zawodach, a Super Liga bez wątpienia pozwoli nam się do nich odpowiednio przygotować. Warto pamiętać, że taka druga szansa nam się nie trafi. W naszej lidze jest 26 państw, więc udział w SL jest bardzo trudno wywalczyć. Ja o tym starcie marzyłam. Na pewno będą to trudne zawody, duże wyzwanie - dużo startów w bardzo krótkim odstępie, konie będą zmęczone… Ale i tak dużo z tego wyniesiemy na przyszłość. To będzie duży bagaż doświadczeń. Nawet zagraniczni trenerzy twierdzą, że to dla nas ogromna szansa i powinniśmy stanąć na wysokości zadania. Dla polskiego jeździectwa, to będzie naprawdę bardzo dużo. Mamy duży potencjał, ale niestety nie mamy od kogo się uczyć, kogo naśladować. Jesteśmy troszkę zamkniętym krajem i dobrze, że trochę zaistniejemy, odbudujemy to, co było kiedyś… Pierwsze zawody już w kwietniu w Belgii.
Komentarze