Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
,,Proszę wtedy konie o zmianę tempa, kierunku, rytmu, " ooooooo......... prosić to se można.
sarucha-towim sdaniem cżłowiek lonżujęcy konie(czy z lonżą czy nie)nie zajmuje się nim?
To jest moim zdaniem głupota. Jeśli człowiek ma konia to ma obowiązek sam sam się nim zająć!!
Nusia - czy sadzisz ze Karina83 pisałaby o czymś czego nie realizowała, nie sądze ...
Nusia- a nie widziałaś nigdy jak konisko jest trenowane bez kantaru i lonży? Biega po okręgu, w którego centrum jest czlowiek i reaguje na wszystkie komendy.I nie piszę tu o żadnych sztuczkach cyrkowych, mam koleżankę,która to potrafiła,ale niestety koń nie był jej,więc później cała praca poszła na marne.To jest do zrobienia,tylko trzeba mieć chęci i jakąś wiedzę,jak to osiągnąć. Tak jak napisałaś- to rozładowanie energii konia.Więc niech się rozładowywuje,niech sobie lata i bryka, my mu w tym nie musimy przeszkadzać, wymyślając coś takiego jak "swobodne lonżowanie".Jeżeli stanę na wybiegu wśród fikających koni i raz na jakiś czas rzucę komendę słowną na zmianę tempa, to to już będzie to całe swobodne lonżowanie???Równie dobrze można za nimi pobiegać na wybiegu z bacikiem...I nie trzeba zaraz tego górnolotnie nazywać.
Karina83 jak masz zamiar zatrzymać konia, który jest gorący od przypływu energii stojąc w boksie. Gdy zobaczy choćby kawałek wolnej przestrzeni nie ma mowy o zatrzymaniu go, gdy nawet nie trzymamy go za kantar. Koń rwie do przodu cały nabuzowany, któś powie ,, hooooooooooooola,, i biegnie ładnym zebranym kłusikiem - nie wyobrażam sobie tego. Nie ma w tym artykule mowy o pracy z ziemi z koniem - tylko o rozładowaniu energii konia.
banshee- piszesz,że brykanie niezdrowe...dlaczego?Nie rozumiem...tym bardziej,że przecież konie od zawsze same chętnie brykają,a przecież same sobie krzywdy nie chcą zrobić....to coś jak nasz podskok radości-po prostu trzeba :D Przyznam,że i ja przeszłam inna szkołę,jeżeli chodzi o jakiekolwiek hm..."przegonienie"konia.ZAWSZE początkiem jest stęp,potem kłus i dopiero potem galop,wszystko w odpowiednim przedziale czasowym,aby rozgrzać mięśnie,trening robię z zegarkiem w ręku,żeby czasami czegoś za krótko nie przeprowadzić.Wg mnie nawet jeżeli ma to być coś takiego jak "swobodne lonżowanie",to powinno mieć swój układ,bo każda nasza ingerencja,jak np komenda do zmiany tempa czy kierunku jest już treningiem konia,mimo,że legeartis pisze,że za trening tego nie uważa.Jeżeli ma to być swobodne dla konia,to powinien mieć możliwość robienia tego,na co ma ochotę.Rozumiem,że hm...ten zabieg ma na celu "spuszczenie pary" z konia,na którego mamy potem wsiąść i np pracować na ujeżdżalni.Więc tym bardziej powinien być kontrolowaną rozgrzewką mięśni- bo potem po osiodłaniu konia dalej jesteśmy na etapie pierwszym-że koń jeszcze rozgrzany nie jest,co najwyżej wybrykany :-) I zamiast rozpocząć już " mozolne pół godziny na ujeżdżalni"- czyli pracę właściwą,musimy najpierw przeprowadzić rozgrzewkę- i tu się zgadzam-która nie powinna trwać dłużej niż 30minut.
:)Zacznę od tego: Mój błąd. Nie wzięłam pod uwagę tego, że po takim ćwiczeniu koń jest siodłany.Jednak nadal mi tu coś nie leży. Ja również ostatnio kiedy tylko mogę "ganiam" konia na zamkniętym lonżowniku bez przyczepiania do ogłowia żadnej linki. Zawsze jednak zaczynam od swobodnego, kilkunastominutowego stępa czy to w ręku, czy nie.Nie wiem. Może to to, że tak mnie uczono. Że koń z chorą nogą to prawie martwy koń. Miałam już zbyt wiele przykrych incydentów, podczas których konie podcinały sobie pęciny czy rwały ścięgna przez ludzi, którzy "dorwali się do lonży" nie wiedząc o koniach praktycznie nic..A co do brykania.. Trochę to niezdrowe :P , ale największą frajdę sprawia mi patrzenie na źrebaka, który bryka na śliskim podłożu. Gleba murowana! :)
Banshee No i wreszcie przyszedł czas na nasze odmienne zdania:-)Zacznę absolutnie nie po kolei, czyli od końca: Swobodne lonżowanie ma przygotować konia do jazdy (treningu) a nie go zakończyć, więc jak piszesz w ostatnim zdaniu: „Cudownie by było, gdyby koń kończył pracę całkiem ostygnięty... „ w tym przypadku nie ma sensu i jest sprzeczne z założeniem-koń nie powinien ostygnąć a jestem przekonany, że czas niezbędny na sprawne siodłanie nie jest aż tak długi by konisko mogło „zamarznąć”:-) Podajesz w wątpliwość czas nazwijmy to „rozgrzewki”. Uważam przeciwnie niż Ty, że nie powinien być on dłuższy niż podany w artykule tzn. 20-25 minut. Po dłuższej pracy zaczynamy u konia obserwować pierwsze oznaki zmęczenia, a przecież przed nami mozolne pół godziny na ujeżdżalni, lub przyjemna około godzinna przejażdżka w terenie. Aby jednak nie było, że nie zgadzam się całkowicie z tym co napisałaś, to przyznaję rację w sprawie dotyczącej proporcji stępa, kłusa i galopu. Ale przecież w zasadzie :-) nie zostały one dokładnie określone w artykule poza 5 minutowym szaleństwem i 5 minutowym rozstępowaniem przed siodłaniem, więc dziękuję za uzupełnienie i polecam uwadze czytających. Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na kluczowe słowo „swobodne”. Koń sam sobie raczej nie robi krzywdy (no może w wyjątkowych sytuacjach takich jak walka czy paniczna ucieczka). Tą krzywdę najczęściej wyrządzamy my, przez niewłaściwe obchodzenie się z nim: m.in. niewłaściwy trening o którym rozmawiamy. Nie wiem jak Ty, ale ja uwielbiam obserwować o poranku brykające konie na padoku, które nie chcą się wtedy podawać wymyślonej przez nas „teorii higieny ruchu”. Pozdrawiam
Mam zastrzeżenie co do czasu takiej pracy, bo nawet jeśli nie nazywasz tego treningiem jest to dla konia nadal praca. Ścięgna i mięśnie są nasmarowanie po około 15- 20 minutach stępa. Nie powinien nawet sam z siebie zaczynać od kłusa, galopu i brykania. Łatwo wtedy o kontuzję kończyn. Jeśli koń galopował, to powinien po galopie zrobić dwa razy tyle kłusa co galopu, a na koniec znów około 15-20 minut stępa. Cudownie by było, gdyby koń kończył pracę całkiem ostygnięty...
,,Proszę wtedy konie o zmianę tempa, kierunku, rytmu, " ooooooo......... prosić to se można.
sarucha-towim sdaniem cżłowiek lonżujęcy konie(czy z lonżą czy nie)nie zajmuje się nim?
To jest moim zdaniem głupota. Jeśli człowiek ma konia to ma obowiązek sam sam się nim zająć!!