Wczoraj wybrałam się do stajni, żeby porobić zdjęcia Roksanie i Tienowi, bo chciała coś potrenować na placu u nas w Grubnie ;)Ale jak przyszłam, to jednak wsiadłam na Heretyka, i wyjechaliśmy na przeciw ekipie z Klamer. Spotkaliśmy się w lesie i wróciliśmy na plac. Było nas sporo, bo aż 10 koni, więc pojechaliśmy na piaszczysty plac trochę pokłusować i pogalopować. Mi się tam dobrze jeździło, pokłusowałam i kilka razy zagalopowałam, więc potem trochę stępowałam a reszta jeździła, Roxy prawie spadła z Tiena bo trochę się pobrykiwać chłopakowi zachciało, więc przesiadła się na Zadre :P Ona jeździła na niej na placu, p.Karol na Tien-Szanie, a my pojechaliśmy na Crossie skoczyć dwa razy kłodę, Herek super się wybijał, tak daleko, że za drugim razem jak się wybił, to myślałam że do niej nie doleci haha :D
I ruszyliśmy w teren. Wjechaliśmy na początek poligonu, i zjeżdżaliśmy w dół z takich piaszczystych gór, potem pod nie pozjeżdżaliśmy i tak kilka razy, za ostatnim razem jak zjeżdżałam, to Herkowi się spodobał ten miękki piach, i się położył i zaczął tarzać, mimo tego że oberwał kilka razy z palcata to i tak za szybko wstać mu się nie chciało. Poprosiłam Szymka żeby na mnie zaczekał, bo się wiercił jak reszta koni odjeżdżała i nie mogłam wsiąść. Jak weszłam to dojechaliśmy do reszty, i przeskakiwaliśmy przez rów, żeby zjechać z ścieżki w głąb lasu ;P Przedzieraliśmy się wśród gałęzi, i nagle przed nami kolejny wielki zjazd z piaszczystej górki na dół, jechałam ostatnia w razie jak by się Herosowi znowu tarzać zachciało haha :DZjechaliśmy z tej górki i już była normalna ścieżka, więc mieliśmy różne ćwiczenia w stępie, na luźnej wodzy, kręcenie rękami najpierw lewą potem prawą i na końcu oby dwiema :D Trochę po kłusowaliśmy potem stępowaliśmy i nagle się zorientowawaliśmy że gdzieś nam się "zgubił" jeden osobnik :D
Dzwonił że jakieś problemy z koniem ma czy coś nie wiem dokładnie o co chodziło, bo wszystko tak szybko się działo a my z Roksaną i Maruchem byliśmy ostatnią trójką :P Od razu ruszyliśmy na poszukiwania kłusem, i Maciej na swoim łogrze pojechał w inna stronę. Jak tak jechaliśmy to się śmialiśmy że niczym "Patrol leśny" :D Dojechaliśmy aż do stajni, gdzie ich nie było, więc chcieliśmy się rozdzielić, ale nagle zadzwonił telefon ze Maciej go znalazł i jadą w naszą stronę :D Spotkaliśmy się i na skróty pojechaliśmy lasem do Roksany na ognisko :D Oczywiście jak tylko zeszłam mądry Heretyk znowu się zaczął tarzać! :/ Znowu dostał, przyczepiliśmy konie i ja pełniłam jako pierwsza warte i ich pilnowałam a głównie Heretyka żeby się znowu nie wytarzał, jak już kombinował wystarczyło że pomachałam mu batem to patrzał zdziwiony i już mu się nie chciało tarzać :D Po mnie pilnował ich Marucho, więc ja z Roxi poszłam się napić i na ognisko zrobić sobie kiełbaskę, potem poszłam i siedziałam przy koniach. I nagle dojechali do nas znajome z Brzozowa :D Przyczepiły konie, po czym się zerwały i uciekły na podwórko, a nasze konie się patrzyły na nie z zdziwieniem, haha :D Najlepsze było jak patrzę, a Ania idzie z koniem, uwiązem i drągiem haha :D Ułani trochę postrzelali w puszkę i tarczę z wiatrówki ;P Potem wsiedliśmy na konie, i wracaliśmy do Grubna. Pogoda była piękna, oby już tak zostało, i żeby więcej było tak udanych terenów, chociaż z nimi każdy jest udany :)
Tak w skrócie: 4 godzinny teren, 10 koni, skakanie przez kłody, rowy, zabawa w "patrol leśny", potem ognisko :) czyli WITAJ WIOSNO!
Komentarze