Reklama

Teren jazdy konnej ,czyli o co pytać

14/03/2011 19:46
Dzisiaj napiszę o terenie. Ja osobiście nigdy w nim nie byłam ,ale słyszałam wiele opowieści i czytałam wiele książek na ten temat. Gdy jeździłam w innej stajni, mieli taki sposób: małe dzieciaki wozili po lesie ścieżkami do tego przeznaczonymi. Chce napisać o bezmyślności „niejeźdzców”. Przykładowo: jedzie sobie chłopak na jakimś siwku. Obok jedzie na traktorze rolnik. Zamiast zachować bezpieczną odległość i bez specjalnego warkotu silnika przejechać obok wierzchowca, ten specjalnie przyśpiesza i robi hałas chcąc wypłoszyć tę nietypową wędrującą parę ze swojego „terytorium”. Bezmyślność. My zdajemy sobie sprawę z niebezpieczeństw czyhających w teranie, ale ludzie którzy nie mają styczności z końmi nie pojmują, że nie wolno płoszyć czy straszyć zwierząt. Ci „inni” według nas ludzie traktują konie jako środek lokomocji. Nie mają wyobraźni i nie zdają sobie z wielu rzeczy sprawy. Dlatego należy nie tylko przygotować się ze względów fizycznych czy wygodowych do terenu. Ważne jest też przewidzenie takich sytuacji i przygotowanie się na nie. Nie możemy zgadzać się na dzieci piszczące tuż obok ucha konia czy psy bez smyczy podbiegające do naszego rumaka, ale zwracajmy uwagę z grzecznością. Wszystkim należy się szacunek. Jeżeli chodzi o teksty typu –„ Uważaj , nie radzę Ci brać Laisy. Gdy ja na niej stempowałam cały czas się płoszyła”- nie należy brać ich sobie zbytnio do serca. Najlepiej przed taką wyprawą bardzo dużo radzić się instruktora. Pytać się najspokojniejsze konie w terenie, czego dany koń się boi, jak robić daną rzecz i czym się ona różni od tej robionej w ujeżdżalni- zawsze można ,a nawet trzeba. Takimi blogami można sobie pomagać, ale żaden blog nie jest tak cenny jak chodźmy jedna rada instruktora. ;)
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama