Długo czekałam na ten moment. Odkąd pierwszy raz siedziałałam na koniu, marzyłam o tym aby pojechać w teren. Był czwartek. Przyjechałam na jazdę, na 13. Jak zwykle zamarzyłam się o terenie.. wiedziałam, że jeszcze nie pojadę, bo nie umiem galopować. Myliłam się? Przyszedł instruktor, który oznajmił, że ma dla mnie niespodziankę. -Jedziemy w teren- powiedział, nie mogłam opanować swojej radości, skakałam w górę jak głupia, aaa!! jechałam w teren! Było bardzo spokojnie, pojechaliśmy do lasu. Byłam na Emirze, a moja koleżanka na Beti. Prawie cały teren był stępem, kilka zakłusowań, ale i tak czułam ten wiatr we włosach ;p Tereny są super! w lesie spokój, cisza, słychać śpiew ptaków. Siedzisz na grzbiecie swojego przyjaciela i możesz się zrelaksować na maxa. To był wspaniały dzień w moim życiu, nigdy go nie zapomnę. Teraz za każdym razem kiedy jadę w teren, wspominam sobie ten dzień, na który tak czekałam:)
Komentarze