Reklama

Toczek i kamizelka ochronna

Jazda konna jest sportem mocno urazowym, więc naprawdę warto zabezpieczyć głowę toczkiem, a w razie skoków, WKKW i jazdy terenowiej, także kręgosłup kamizelką ochronną. Często możemy zauważyć osoby, które zawsze zakładają swoim koniom ochraniacze czy owijki, a o swojej głowie nie pamiętają. Mam tu na myśli osoby szkoleniowe, tzw. "kursantów", a nie trenerów, którzy również powinni stosować środki bezpieczeństwa, aczkolwiek nie powinniśmy się do nich porównywać. Stwierdzenia typu "ja nie jeżdżę w toczku, bo tamten instruktor też" jest głupotą. Oczywiście w każdej szanowanej się stajni jest obowiązek stosowania niezbędnych środków bezpieczeństwa, lecz gdy ktoś ma własnego konia nie zawsze tego przestrzega. Mimo, że wiele osób uważa, że jeździ bardzo dobrze przyczyną wypadku może być nawet zwykła rutyna. Powinniśmy wiedzieć, że to styl jazdy świadczy o jeźdźcu, a nie ubiór, czy sprzęt konia.
Jeśli wziąść pod uwagę szybkość z jaką porusza się koń i wysokość z jakiej spadamy, np. przy skoku można zauważyć, że bardzo łatwo "nabawić się" jakiejś kontuzji. Trzeba również pomyśleć o tym, że zdarzają się upadki na piasek czy trawę, ale też na asfalt lub różne wystające przedmioty, np. stojak na przeszkody, ogrodzenie. Najczęstsze urazy to drobne stłuczenia, czy naciągnięcia, ale bywają też gorsze jak złamania, zwichięcia lub skręcenia. Boli nas wtedy nie tylko rehabilitacja, ale też brak możliwości kontaktu z koniem. Więc lepiej wcześniej zadbać o swoją głowę i plecy aby tego uniknąć.
Powinniśmy spojrzeć na kamizelki ochronne nie jak na wizytówkę kogoś, kto uczy się jeździć, czy skakać lub boi się koni, ale jako kogoś, który dba o siebie, i o to, żebyśmy mogli jeździć bez dłuższych przerw. Dzięki niej mamy większość pewność, żę unikniemy złamania kości albo innych kontuzji.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama