W niedzielę wybraliśmy się ja na Zadrze, Maciej na swoim Furiacie i tata na Tien-Szanie. Pojechaliśmy do Chełmna, ponieważ odbywały się Husaria 2011 w którym brała udział chorągwia z Gniewu. Zadra była troche naładowna i mi dreptała, ale później się uspokoiła. Przez ulice przejachałam spokojnie, nie robiła żadnych problemów. Raz się przestraszyła psa-często się byle czego przestraszy. Dojechaliśmy na stadion, dopiero się rozkładali, ale ludzi już dosyć dużo było. Staneliśmy sobie na boku razem z Panem Wojtkiem, który przyjechał bryczką z naszymi dwoma ogierkami (Kokos, Michu). Michu zmęczony stał , a Kokos jak zwykle pełen energii podreptywał sobię w miejscu. Przyszła Lipa z Kasią i Kamilem troche dotrzymali nam towarzystwa, Martyna wyskoczyła z aparatem xd. Zadra jak zwyklę się kręciła-nowe miejsce, hałas, miała prawo się wkurzać. Zsiadłam z niej, ale okazało się że jest jeszcze gorzej, zaczęła się o mnie wycierać. Trochę z nią postałam i dalej wsiadłam. Nie mogłam przełożyć nogi za siodło, jedną miałam w strzemieniu a ona zaczęła iść, jeszcze do tego wiatr - myślałam, że zaraz będę leżyć na ziemi xD. Stwierdziliśmy, że nie ma co tu zostać, więc dzida pod górkę ja bez strzemion(jakoś wysiedziałam) podobno z daleka to komicznie wyglądało, jak to dziewczyny mówiły :D. Z Chełmna pojechaliśmy do Grubna na parkur, żeby skoczyć cos przed zawodami. Stał jakiś parkur około 80 cm nie licząc nie których niziutkich stacjonat. Maciej na Furiacie sobie skoczył, tymczasem ja na Zadrze troche pogalopowałam. Jechałam na okserka, ładnie skoczyła daleko się wybiła, za drugim razem zwaliła, ale to była moja wina bo trochę przyspieszyłam. Co raz lepiej sobie wymierza, czasami takie przytupy wali, a czasami z daleka śmiga. Następnie okserka-fale też fajnie skoczyła. I okserka w "ciapki" Super poleciała. Stępem sobie do domu wróciliśmy, trochę nową drogą - w głąb lasu bardziej pojechalismy, ale nie zgubiliśmy się :). Zsiadłam z kobyłki poklepałam, rozsiodłałam. I poszłam z nią trochę na trawkę.
Komentarze