Reklama

Treningów czas

galopuje.pl
02/03/2010 12:23
Czasami wydaje mi się ,że spotykam pewne konie po to by opowiedziały mi swoją historię ,że moim celem jest czytanie tej historii i dopisywanie mojej części ,powstaje z tej radosnej twórczości barwny wątek ,który oplata całe moje życie .Zima niechętnie ustępuje ,a wiosny nie widać,przedwiośnie ,czas rozpocząć treningi.Stan ogrodzeń padokowych nieco zdezelowany,ale gdzieniegdzie trawa wesoło przebija spod gliniastego błota i sprawia,że myśli biegną ku wiośnie.Mam tej wiosny dwa konie do treningu ,mają bardzo różne charaktery,chociaż ojciec jest ten sam.

Zaczniemy jak zwykle przyłączeniem według Montiego,dalej początek 7 zabaw dla ustalenia przyjaźni i dalej lonża itp.Wymyśliłam taki mix i dobrze wychodzi ,wyzbyłam się dzięki temu oporów i walki podczas pierwszego dosiadania.Mam lepszy ,przyjacielski kontakt z końskim uczniem i bardziej komfortowe warunki pracy.Koń się relaksuje i znacznie łatwiej przyswaja wiedzę.Całość ułatwia życie moje i konia, niektóre konie mimo tych zabiegów lubią powalczyć ,raczej dla zabawy lub z tytułu posiadania diabelskiego usposobienia.Z tego rodzaju końmi trzeba trochę dłużej popracować i być bardziej stanowczym.Czasami trzeba błyskawicznie reagować i być czujnym.

Staram się rozumieć konie i panować nad emocjami ,prawie każdą niechęć ze strony konia można wytłumaczyć i pojąć.Nawet ciężka praca treningowa daje wiele radości ,gdy koń zaczyna rozumieć o co chodzi,robi postępy,nabiera właściwego umięśnienia.Pierwsze wyjazdy w teren to zawsze olbrzymie emocje.Swego czasu miałam pewną kasztankę w treningu,mimo sporych oporów z jej strony udało się nam zaprzyjaźnić.Klacz dobrze sobie radziła na ujeżdżalni , ale praca w terenie tego było już za dużo.Panikowała z byle powodu.Powiewające gałązki,pozostawione na poboczach dróg śmieci,rowerzyści ,była cała litania przerażających ją rzeczy.Ale nie odpuszczałam,koń zrozumiał bardzo szybko,że nie dam za wygraną,ale nadal nasze wyjazdy w tereny były bardzo wyczerpujące dla nas obu.Odkryłam ,ze klacz bardzo lubi gdy jadąc w teren,głośno spokojnym głosem coś jej opowiadam.Nastał czas opowieści .

Jeździłyśmy sobie do lasu stępem , a ja opowiadałam koniowi historie, które klacz wychwytywała ruchliwymi uszami .Pewnego razu zmierzałyśmy sobie drogami i dróżkami lasu opowiadałam koniowi bajkę ,a zależało mi bardzo by była ciekawa.) Klacz strzygła uszami,ale nie panikowała,ton mojego głosu prawdopodobnie działał na nią usypiająco.Nagle obok nas wyłonili się trzej rowerzyści ,którzy od pewnego czasu prawdopodobnie trzymali się za nami.Zaczęli nas wyprzedzać ,wtedy jeden z nich z szerokim uśmiechem powiedział ;" bardzo ciekawa historyjka !" Jak długo słuchali historii przeznaczonej dla konia ,nie wiem, mam nadzieję, że nie od początku. )
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    redakcja 2010-03-03 18:27:28

    A może napisze Pani książkę bo fajnie się czyta

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama