Reklama

Wakacje w Bukowej - z Basią

galopuje.pl
16/05/2012 10:21
Jak co roku latem często zaglądam na dłużej do Bukowej. I w wakacje 2011 to również się nie zmieniło. Od małego zawsze uwielbiałam tam jeździć zresztą nadal uwielbiam, przede wszystkim dlatego, że zawsze u cioci na farmie jest koń czy konie, ale też dlatego, że jestem bardzo ładnie z jednej strony las, z drugiej mnóstwo pól uprawnych, sadów i łąk. Wszystko tętni życiem :) Wychodzisz z domu widzisz piękny kolorowy widok. Pasące się krowy czy konie na łąkach, sam oddech świeżym wiejskim powietrzem przyprawia człowieka o uśmiech.

Każdy mój przyjazd zaczynam od przywitania się ze wszystkimi zwierzątkami na farmie, od kotów i psów po krowy i konie. Kiedy jestem tam, wraca całe dzieciństwo gdzie mogę czuć się sobą, kiedy zadrapania, skaleczenia, optarcia były czymś normalnym, kiedy nikt nie bał się czy nie brzydził wskoczyć w każdą wodę w rowie czy małym stawiku. Kiedy po całym dniu pracy i dzikiej zabawy było się całym brudnym, spoconym i rozczochranym. I wtedy nic nam nie przeszkadzało. Liczyło się to, że wszystkim możemy się bawić i każda rzecz sprawia nam radość. Tam czuje się jak dziecko, które nadal uwielbia pomagać przy zwierzętach czy w polu.

Ale w te wakacje miałam już troszkę inne nastawienie do przyjazdów do cioci. Tym razem czekał tam na mnie KOŃ. Nie jakiś tam koń, na którym mogę powozić tyłek. Koń jedyny i ukochany. Koń, który formalnie nie jest mój, ale jest mój w sercu. Tym koniem jest Basia. Osiemnastoletnia gniada klaczka. No tak już nie młody koń, ale to nic, że nie mogę z nią skakać parkuru, galopować najszybciej jak się da i najwięcej ile się da. Za to mogę ją kochać.
No to zaczynamy jak to czas leciał w Bukowej..

W pierwszy dzień najpierw zawsze przesiadywałam z Basią czy w stajni czy na łącę, nadrabiając trochę czasu, kiedy mnie przy niej nie było. Potem przeważnie jechaliśmy w pole, czy coś zaorać czy zabronować, albo wyplewić. Po pracy odpoczynek, a kiedy robiło się już później i chłodniej. Brałam Basię przed kolacją na małą przejażdżkę.

Jeźdżę tam jedynie w tereny, Basie tak przyzwyczaiłam nie mam żadnego padoku do jazdy, ale dzięki temu mała jest nie płochliwa i chętniej wychodzi ze stajni kiedy wie, że będziemy jeździć. Ponieważ Basia pod jeźdźcem jeździ dopiero od 2010 roku, w te wakacje postanowiłam sobie, że nauczę ją reagowania na potrzebne pomoce jeździeckie i ładnych przejść do chodów. W terenie też można to osiągnąć, jeśli najczęściej jeżdżę polnymi drogami w liniach prostych.

Kobyłka była tępa na łydkę, no cóż ja często nie jeździłam na roku szkolnym, a Basia raczej chodzi w zaprzęgu. No to okej, w końcu to wytukłyśmy, a pracowałyśmy nad tym codziennie. Kiedy już ładnie przechodziła ze stępa do kłusu, chciałam nauczyć ją ładnych zagalopowań. Zagalopowania wyglądały u niej w ten sposób, że rozpędzamy się rozpędzamy aż nóżek brakuje i trzeba zmienić chód. W pracy z nią , bardzo pomagał mi głos. Jak chodzi w wozie zawsze wszystkie polecenia miała ustnie, więc reagowała na każde cmokanie, "Wjo" i inne pobudzające słowa. Gdyby nie to byłoby mi pewnie trudniej. Ale udało mi się osiągnąć swój cel. I teraz nasze jazdy były jeszcze przyjemniejsze, bo lepiej się rozumiałyśmy. Ja nie musiałam używać siły, a ona nie musiała się tego bać.

Co dzień wstawałam o 6 rano, karmiłam zwierzęta i brałam się do jakiejś pracy. Dzień był o wieeele dłuższy kiedy tak rano się wstaje. Kiedy konie, zjadały wyganiało się je na łąkę, a co będą gnić w stajni jak ładna pogoda, a rano jeszcze nie taki skwar. Potrafiłam godzinami przesiedzieć i chociażby popatrzeć jaką radość sprawia Basi skubanie swieżej zielonej trawki jeszcze zmoczonej rosą. I o to w tym wszystkim chodziło. Aby nie osiągać z nią nie wiadomo jakich efektów w treningach, ale o to, żeby było jej jak najlepiej. Żeby czerpała radość z każdej drobnej rzeczy i chciało jej się żyć. Duchem to ona była zdrowa, pełna energii i młoda. Niestety stawy już jej trochę dokuczają.

Nie potrafię opisać naszej dziwnej toksycznej historii. Naszej więzi, która bywała słabsza i mocniejsza. To trzeba chyba po prostu przeżyć.
Porozumiałyśmy się, a ja tego lata przeżyłam prawdziwą przygodę i szkołę miłości do konia.

Liczę na równie owocne wakacje 2012 :)
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Pronobis 2012-05-18 20:07:16

    Dzień dobry Agatko ! Z przyjemnością czytałem o Twoich wakacjach z Basią , o wspomnieniach z dzieciństwa , o kałużach i zadrapaniach . To także moje dzieciństwo , dorastałem na takiej wsi , a moje dzieci podobnie wspominają swoje wakacje na wsi... Pisz więcej , masz o czym i czytanie to jak miła pogawędka z Tobą ... Dziadek Dzidek :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Pronobis 2012-05-18 20:05:27

    Dzień dobry Agatko ! Z przyjemnością czytałem o Twoich wakacjach z Basią , o wspomnieniach z dzieciństwa , o kałużach i zadrapaniach . To także moje dzieciństwo , dorastałem na takiej wsi , a moje dzieci podobnie wspominają swoje wakacje na wsi... Pisz więcej , masz o czym i czytanie to jak miła pogawędka z Tobą ... Dziadek Dzidek :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama