Reklama

Wera- klacz fiordzka

Gdy poznałam Werę miała 2,5 roku, czyli była w idealnym wieku do nauki. Właściciele Wery (Państwo Matz) zamówili treserkę koni, Milenę, której pomagałam w oswajaniu i ujeżdżaniu klaczy.
Oczywiście zaczęłyśmy od przyzwyczajania jej do noszenia czegoś na grzbiecie. Po kilku tygodniach zaczęłam na nią wsiadać. Wera cofała się i nie chciała w ogóle ruszać się z miejsca. Niestety, po kilku tygodniach Milena miała inną pracę i zapaliłam się do pomocy nad Werą.
Zaczęłam od nowa przyzwyczajać ją do siodła (wcześniej była używana do hipoterapii). Zaczęłam być bardziej spostrzegawcza w stosunku do koni. Dzięki Werze nauczyłam się dostrzegać kiedy koń ma dzień dobry, a kiedy zły, to tak jak z ludźmi.
W te wakacje moim najszczęśliwszym dniem był ten, w którym Wera zaczęła słuchać polecenia "galop". Wtedy po raz pierwszy poczułam, że Wera mnie rozumie, choć ja czasem tego nie potrafię. Teraz jestem szczęśliwa, kiedy mogę na Werze wyjechać na dużą łąkę i pocwałować.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama