Prowadzenie konia, niby taka prosta czynność, a jednak potrafi przysporzyć wiele nerwów. Konie często czują się złapane nawet wtedy, gdy mają tylko przerzuconą linkę przez szyję. Można to zaobserwować np. na rajdach bądź przy sprowadzaniu koni z padoku. Konie zwykle daja się prowadzić bez problemu w miejscach które są im znane, ze stajni na padok, na halę, na pastwisko, na myjkę. Jednak zawsze należy pamiętać iż koń znacznie przewyższa nas swoją wagą i siłą, więc gdy tylko zechce jej użyć może nie dać się zaprowadzić tam dokąd właśnie chcieliśmy go zaprowadzić. W siłowej walce konia z człowiekiem, wynik jest z góry wiadomy- wygra koń, jednak człowiek potrafi go przechytrzyć tak, aby nie doszło do starcia siłowego.
Warto jednak przyjrzeć się dlaczego prowadzenie konia zazwyczaj przebiega tak bezkonfliktowo? W pierwszych tygodniach życia, źrebię biega bardzo blisko matki. Jeżeli odpowiednio wcześnie człowiek nauczy konia aby podążał za nim jak za matką, gdyż to właśnie człowiek ma dominującą pozycję w tej parze, koń podporządkuje się i nie będzie próbował swojej siły. Na tej właśnie podstawie funkcjonuje kontrola nad prowadzonym koniem, nie zależnie od jego wielkości, wagi czy siły. Nauka prowadzenia w ręku jest bardzo ważna i nie do zastąpienia w wychowywaniu posłusznych i służących ludziom źrebiąt. Trzeba pamiętać że gdy choć raz koń ucieknie prowadzącemu tam gdzie sam chciał iść, taka sytuacja w stosunkowo dużym stopniu może się powtórzyć w przyszłości (choć nie musi).
Ostrożność w obejściu z końmi jest zawsze wskaza, szczególnie przy ich prowadzeniu. Nigdy nie należy prowadzić konia boso, w japonkach, klapkach, sandałach i innych butach nie osłaniających naszej stopy, nawet gdy wydaje nam się że bardzo dobrze znamy tego konia. W przypadku każdego konia jest ryzyko że dane zwierzę może się wystraszyć, odskoczyć w bok i nadepnąć bądź wyrwać się prowadzącemu. Warto również zwracać uwage na grę końskich uszu, zmianę postawy jego ciała bądź wszelkie zmiany i zakłócenia w rytmie ruchu, które mogą świadczyć o nastroju konia. Niestety… spłoszenie się konia nastepuje w ułamku sekundy i nawet szybka ludzka reakcja nie jest w stanie jemu zapobiec. Dlatego zawsze ale to !ZAWSZE! prowadzący musi mieć możliwość puszczenia konia w przypadku wątpliwej sytuacji. Nie powinien więc przyczepiać w żaden sposób do siebie konia, czy to przez owinięcie uwiązu wokół ręki czy przez przywiązanie go sobie w pasie. Konia powinno się prowadzić z jego lewej strony, na wysokości jego łopatki trzymając uwiąz w dłoniach. Dla zachowania bezpieczeństwa nie powinno się prowadzić konia na samym kantarze, lecz zawsze z uwiązem. Kto chce ręką przywołać konia do porządku, jedynie może to zrobić nagłym szarpnięciem, nie powinno sie natomiast stale ciągnąc konia ani się z nim siłować. Najprostszą pomocą "wstrzymującą" jest podniesiona przed oczami konia ręka, najłatwiej jest podnieść reke lewą. Ten sygnał optyczny -"tylko dotąd i ani kroku dalej" - jest przez konie bardzo respektowany. Częste przeprowadzanie konia w coraz to inne miejsca które nie wywołuje oporu nawet gdy koń skubie trawę, jest najlepszą próbą zaufania konia do człowieka.
WIĄZANIE KONIA, A BEZPIECZEŃSTWO
Wiązanie konia wiąże się z uniemożliwieniem mu jego naturalnego zachowania obronnego- ucieczki, co może powodować u konia lęk i strach, jednak jest bardzo potrzebne i konieczne jest aby koń potrafił stać przywiązany np. przy boksie ale o tym nie tutaj. Aby zwiększyć bezpieczeństwo, producenci sprzętów jeździeckich wciąż wprowadzają innowacyjne pomysły takie jak np. karabińczyk bezpieczny. Nie możemy jednak zapominać że to jeszcze nie wszystko. Przywiązując konia na supeł, nie jesteśmy w stajnie rozwiązać go w razie paniki wierzchowca na tyle szybko by koń się nie odsadził i szarpiąc się nie zrobił sobie krzywdy, w czasie gdy my próbowalibyśmy rozwiązać, mocno zaciśnięty przez szarpiącego się konia supeł. Aby uniknąć takiej sytuacji warto nauczyć się wiązać bezpieczny węzeł który w razie potrzeby możemy szybko rozwiązać uwalniając przestraszonego konia. Węzeł taki pod wpływem szarpnięcia za zwisającą końcówkę uwiązu rozplątuje się.
Do artykułu dołączam znalezione w sieci zdjęcia, które poinstruują nas jak wiązać uwiąz bezpieczny.
Komentarze