Większość z nas ucieszyła się na padający ostatnio śnieg. Dzięki przykryciu zamarzniętej ziemi warstwą białego puchu możemy wrócić do jeździectwa i z powrotem cieszyć się spędzaniem czasu na końskim grzbiecie. Warto jednak pamiętać, że jazda na śniegu ma swoje prawa… Śnieg jest znacznie bardziej śliski od zwykłej ziemi, w związku z tym konie, które zostały podkute bez haceli i bez gum, mogą mieć problemy z równowagą i mniej pewnie stawiać nogi podczas pracy. Konie bez podków radzą sobie znacznie lepiej na śniegu, co nie znaczy że jest to dla nich najlepsze podłoże do jazdy. Ważne także, aby pamiętać, że śnieg często Tworzy zbitą bryłę lodu pod końskim kopytem w związku z czym mogą się zmienić naprężenia i obciążenia ścięgien i mięśni. Można zminimalizować ryzyko powstania kontuzji poprzez podkucie z gumami i stosowanie haceli, jednak gumy to dodatkowy koszt, a nie w każdej stajni stajenni podejmują się wkręcania i wykręcania haceli przy każdorazowym wyprowadzaniu i sprowadzaniu koni. Aby zminimalizować ryzyko kontuzji podczas zimowej jazdy powinniśmy szczególnie dbać o rozgrzewkę konia. Koń rozgrzewa się dłużej niż człowiek i nie zaniedbujmy tego. Nie ćwiczmy także trudnych elementów, co do których mamy większe prawdopodobieństwo, że mogą nam się nie udać lub powodować niewygodę konia: zatrzymania z kłusa czy galopu, spiny, czy szybkie zmiany kierunku. Śnieg nie jest naturalnym podłożem dla koni, powinniśmy starać się aby koń czuł się jak najbardziej na nim komfortowo, a nie dodatkowo uprzykrzać mu życie w imię naszej zimowej zabawy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Podkowy i guma to nie jest jedyny i najlepszy sposób, by zimą chronić końskie kopyta i zapewnić im odpowiednią "przyczepność". Na pewno nie należy jeździć po zmarzniętym śniegu, po tzw. "kaszy" i po śniegu zamarzniętym tzw. "grudzie". Wyjeżdżając w teren omijamy pola zaorane i nie bronowane, mimo, że przykryte śniegiem. Omijamy też drogi na których często tworzą się kałuże i błoto (często są tam ukryte pod śniegiem zamarznięte grudy błota i lodowiska). Używamy smarów i maści zimowych do kopyt. Natłuszczają i chronią one powierzchnię kopyta, jednocześnie zapobiegają nadmiernemu przyleganiu śniegu do podeszwy kopyta i tworzeniu się "obcasów" o których wspomniano w artykule. Swoim niepodkutym koniom na zimę zostawiam trochę dłuższy brzeg kopyta niż latem i mniej wybieram podeszwę. A przed i po każdej jeździe kopyta są czyszczone i natłuszczane.
"Śnieg nie jest naturalnym podłożem dla koni"? A piasek kwarcowy z włókniną jest? Oczywiście śnieg i lód to niezbyt dobre podłoże, ale na pewno NIE jest ono nienaturalne. Konie trzymane w systemie padokowym są wstanie zawrócić w pełnym galopie na gołym lodzie. Wynika to z przystosowania konia do takiego gruntu. Konie uczą się podłoża (dlatego tak ważne jest by młode konie chodziły w tereny). Taki sam proces odbywa się u dziko żyjących stad, wierzchowce muszą przechodzić po kamieniach, błocie, wodzie, korzeniach, lodzie i śniegu także, zamykając konia w boksie na 80% doby uniemożliwiamy mu nauczenie się równowagi w pokonywaniu tych przeszkód. Oczywiście obciążenie w postaci jeźdźca nakłada na zwierzę szereg ograniczeń, także związanych z podłożem, jednak nie wynikają one z jego natury, ale ze sposobu użytkowania przez człowieka. Kucie koni z zakładaniem gum wiąże się nie tylko z budżetem, ale przede wszystkim ze zdrowiem kopyt. Pod gumową podkładkę tworzą się idealne warunki do rozwoju grzybów i bakterii, jej założenie wymusza szczególną dbałość o suchość ściółki i podłoża, co w okresie zimowym ciężko jest zapewnić.
Podkowy i guma to nie jest jedyny i najlepszy sposób, by zimą chronić końskie kopyta i zapewnić im odpowiednią "przyczepność". Na pewno nie należy jeździć po zmarzniętym śniegu, po tzw. "kaszy" i po śniegu zamarzniętym tzw. "grudzie". Wyjeżdżając w teren omijamy pola zaorane i nie bronowane, mimo, że przykryte śniegiem. Omijamy też drogi na których często tworzą się kałuże i błoto (często są tam ukryte pod śniegiem zamarznięte grudy błota i lodowiska). Używamy smarów i maści zimowych do kopyt. Natłuszczają i chronią one powierzchnię kopyta, jednocześnie zapobiegają nadmiernemu przyleganiu śniegu do podeszwy kopyta i tworzeniu się "obcasów" o których wspomniano w artykule. Swoim niepodkutym koniom na zimę zostawiam trochę dłuższy brzeg kopyta niż latem i mniej wybieram podeszwę. A przed i po każdej jeździe kopyta są czyszczone i natłuszczane.
"Śnieg nie jest naturalnym podłożem dla koni"? A piasek kwarcowy z włókniną jest? Oczywiście śnieg i lód to niezbyt dobre podłoże, ale na pewno NIE jest ono nienaturalne. Konie trzymane w systemie padokowym są wstanie zawrócić w pełnym galopie na gołym lodzie. Wynika to z przystosowania konia do takiego gruntu. Konie uczą się podłoża (dlatego tak ważne jest by młode konie chodziły w tereny). Taki sam proces odbywa się u dziko żyjących stad, wierzchowce muszą przechodzić po kamieniach, błocie, wodzie, korzeniach, lodzie i śniegu także, zamykając konia w boksie na 80% doby uniemożliwiamy mu nauczenie się równowagi w pokonywaniu tych przeszkód. Oczywiście obciążenie w postaci jeźdźca nakłada na zwierzę szereg ograniczeń, także związanych z podłożem, jednak nie wynikają one z jego natury, ale ze sposobu użytkowania przez człowieka. Kucie koni z zakładaniem gum wiąże się nie tylko z budżetem, ale przede wszystkim ze zdrowiem kopyt. Pod gumową podkładkę tworzą się idealne warunki do rozwoju grzybów i bakterii, jej założenie wymusza szczególną dbałość o suchość ściółki i podłoża, co w okresie zimowym ciężko jest zapewnić.