Reklama

Wieczorna jazda

galopuje.pl
09/04/2011 20:44
Piątek, popołudnie. Dzwoni mój telefon.
- Hej Karola ! Będziesz dziś na jeździe ? – pyta instruktorka
- Jak zdążę to będę, ale głowy nie dam. – odpowiadam i zmuszam tatę do wciśnięcia „gazu do dechy”. Szybko mijamy kolejne góry.
Godzina ok. 17.30. Na miejscu. W biegu wyskakuję z auta i biegnę z bryczesami pod pachą do siodlarni. Raz dwa wskakuję w strój jeździecki, chwytam szczotki i pędzę czyścić Urgenta. Wszystko idzie sprawnie, więc po 15 minutach jesteśmy gotowi. 18.00. Jedziemy w teren. Przed wyjazdem pan Edek mówi mi z przekąsem, żebym się trzymała, bo ostatnio Magda spadła z Urgusia i żeby mi się to też nie przytrafiło.
5 minut stępa, mamy tylko godzinę, więc trzeba się sprężać. Kłus. Czarny i ja zostaliśmy w tyle, także wałach sam zdecydował o zwiększeniu tempa. Nawet się nie obejrzałam, a galopowaliśmy spokojnie i mięciutko.
Kiedy wyjechaliśmy na duże pole pod lasem ustawiliśmy się jeden za drugim i zagalopowali. My znów na końcu. Urguś trochę się szarpał na pysku, ale dojechaliśmy spokojnie do końca pola. Zwrot i jedziemy w dół stępem, znowu zwrot i galop z powrotem. Urgent wyrwał się do przodu z dzikim bryknięciem. Wypadły mi strzemiona. Bryknął jeszcze raz. Zawisłam na grzywie z nogami w powietrzu. Bryknął trzeci raz. Stoczyłam się w trawę jak worek kartofli. Lama, która galopowała przed nami potknęła się i przeorała rów powodując, że jej amazonka przeleciała przez przód. Tylko pierwsza Siwa biegła beztrosko z Kasią. Dopiero wołania „Kasia ! STÓÓJJ !!!” i mijające ją konie spowodowały, że się zatrzymała. Lama biegała luzem obok Siwej, a Czarny poleciał w wysoką trawę na kolację. Złapałam go szybko i wsiadłam znowu. Zrobiło się ciemno, czas wracać. Wałaszek szedł dziarskim krokiem, widocznie mu ulżyło kiedy mnie zrzucił. Byłam zła – już prawie się utrzymałam na tej grzywie ! Wjechaliśmy do bramy. Pan Edek stał pod siodlarnią.
- Niech pan już nic więcej nie mówi, bo pan wykrakał ! – powiedziałam mu
- A co spadłaś ??! – spytał ze śmiechem, ale nie musiałam mu odpowiadać
Rozsiodłałyśmy konie i udały na pogaduszki do odremontowanej siodlarni, a potem napełniły żołądki naszym „łosiom” :D .
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama