Zakup młodego konia jest warty polecenia, o ile jego nowy właściciel pewne podstawowe warunki. Przede wszystkim musi być bardzo dobrym jeźdźcem, którego styl jazdy nie podlega na wymuszaniu pracy, lecz na harmonijnym współdziałaniu z wierzchowcem,a także wyczuciu ruchów konia i podążania za nim w celu ułatwienia mu utrzymania pełnej równowagi. Oznacza to, że musi być człowiekiem wrażliwym, traktującym konia jak partnera, a nie zaprogramowaną maszyną, mającą zawsze bezbłędnie i jednakowo wykonywać wszystkie polecenia. Na zakup konia niezajeżdżonego mogą sobie pozwolić tylko bardzo doświadczeni jeźdźcy.Dosyć często spotyka się zwierzęta, które gwałtownie bronią się przed nakładaniem siodła czy podpinaniem popręgu. Jest to dowód na to, że były traktowane niefachowo, niekiedy brutalnie, a uraz do siodła i dźwigania go wraz z jeźdźcem mogą nigdy się nie wyzbyć. Przed podjęciem decyzji o zajeżdżaniu młodego konia przyszły właściciel powinien dokonać rzetelniej, naprawdę obiektywnej oceny swoich umiejętności, co nie jest bynajmniej łatwe. W razie jakichkolwiek wątpliwości lepiej skorzystać z pomocy fachowców od zajeżdżania, nawet jeżeli wymagałoby to pozostawienia konia przez jakiś czas w oddalonym ośrodku jeździeckim. Przyszły właściciel młodego konia musi również być cierpliwy i konsekwentny w pracy ze zwierzętami jeszcze rozwijającymi się - zarówno fizycznie, jak i psychicznie - czyli tzw. remontami.Wśród koniarzy o miernej wiedzy na tema rozwoju koni jest rozpowszechnione błędne przekonanie o ich dużej wytrzymałości fizycznej. Uważają oni, że im młodszy jest koń, tym większe może znosić obciążenie pracą. W rzeczywistości niewłaściwa eksploatacja młodego konia, np. rozpoczynanie jazdy bez rozgrzewki w stępie, szaleńcze galopy w terenie, skoki lub wymuszanie pewnych elementów ujeżdżenia związanych z dużym obciążeniem zady, często kończy się zużyciem jego aparatu ruchu. Biorąc pod uwagę przebieg rozwoju, który kończy się mniej więcej między piątym a siódmym rokiem życia konia ( zależy od rasy i utrzymania ), i związane z nimi etapy chowu - czyli odsadzenie od matki w 6 - 9 miesiącu życia, mniej więcej dwuletnie pobyt na pastwisku z końmi w tym samym wieku ( pod koniec również z starszymi ), praca na lonży połączona z zajeżdżaniem do 3 roku życia, a później jazda pod siodłem - można łatwo zauważyć, że obciążenie pracą musi wzrastać stopniowo, stosowanie do wydolności organizmu. Przeciążenie go skutkuje m.in. uszkodzeniem układu kostnego. Z tego też powodu właściciel młodego konia musi krytycznie ocenić swoją posturę. Jeżeli szczyci się barczystą, okazałą sylwetką, to nie powinien myśleć o szkoleniu młodego konia i najlepiej także o zakupie trzylatka. Tylko lekki - a zarazem doświadczony - jeździec może podjąć się tego zadania, nie ryzykując przeciążenia rozwijającego się układu kostnego zwierzęcia. Wsiadając na młodego konia, nec nie jest jeszcze w pełni ukształtowany, np. kręgi krzyżowe zrastają się w czwartym roku życia, a kłąb wykształca się ostatecznie w wieku od pięciu do siedmiu lat. Nie można zatem wymagać od konia pokonywania własnych barier fizjologicznych, ale trzeba dbać o jego codzienny trening, który wspiera rozwój młodego organizmu oraz powoli przyzwyczaja go do ruchu pod ciężarem jeźdźca, czyli utrzymywania właściwej równowagi pod siodłem. Pierwszy dzień treningu pod jeźdźcem zaczyna się od wykonywania paru kroków w stepie, w ciągu następnych dni stopniowo wydłuża się tę drogę na prostej, potem włącza się kłus. Szkolenie młodego konia trawa od kilku do kilkunastu miesięcy, a czas ten zależy od stopnia rozwoju, temperamentu, chęci do pracy oraz inteligencji. Tylko cierpliwy i dobry jeździec jest w stanie zakończyć szkolenie swojego młodego wierzchowca nie narażając go na kontuzje zaburzające jego rozwój.
Komentarze