Dziś mieliśmy się wybrać na Koniach na Wośp. Więc po 10 zbieraliśmy się w stajni, dowiedziałam się że jadę na Canterze, więc go troszkę ogarnęłam, wyczesałam grzywę i z grubsza ogon :)
Osiodłaliśmy konie i w drogę, było nas łącznie 6. Że było dziś bardzo ślisko, nie mogliśmy jechać tą samą drogą co zawsze w stronę miasta, więc pojechaliśmy poligonem, gdzie też droga była nieciekawa, więc przedzieraliśmy się polami :D Gdy wyjechaliśmy już na ulicę było dużo lepiej :) Na os.Skłodowskiej czekali już na nas Roksana na Zadrze P.Karol na Tien-Szanie i P.Mietek na Hawierze ;)) I dołączyli na nas, oczywiście przejechali na czerwonym świetle. Akurat w Kościele skończyła się msza, i ludzie wychodzący wyciągali aparaty, telefony i robili nam fotki (Miło by było gdybym chociaż połowę z tego dostała.
Dojechaliśmy na rynek, gdzie Canter bał się orkiestry dętej haha :D Chociaż nie bał się tak jak Gala która szła jakoś bokiem. Zaprezentowaliśmy się, i zsiedliśmy po oprowadzać dzieci. Trochę problem był żeby niektórzy weszli :D Ale jakoś daliśmy radę. Za każdym razem gdy przechodziłam w stronę orkiestry i sceny, Canter zadzierał łeb do góry i troszkę się wyrywał do kłusa. Ku mojemu zdziwieniu nawet Mama wgramoliła się pierwszy raz na konia :D Gdzie przedtem bała się nawet je dotknąć xD Potem droga powrotna :D Na początku Tien jakieś bunty, nie chciał się cofnąć i coś tam dębować próbował czy coś :D Szły jakieś kobietki, i z dachu prawie śnieg nie spadł i się śmiałyśmy, a chwilę później gdy spadał śnieg z dachu, Canter dostał wielkie oczy i szybko odskoczył i się napiął haha :D Pojechaliśmy inną drogą niż przyjechaliśmy, po drodze zahaczyliśmy o schody do Tesco, tak żeby nudno nie było :D Najlepsze było "To nie jedziemy do sklepu?"hahha :D Następnie wjechaliśmy do "Twojego Lekarza" :D Rozłożyliśmy się na parkingu, a p.Karol poszedł kupić strzykawkę :D I razem z p.Wojtkiem dali Tienowi zastrzyk haha ;D Potem pojechaliśmy na Klamry i stamtąd lasem do stajni. My z Kasią miałyśmy jechać przodem sprawdzić czy droga jest dobra, była dość przejezdna więc zagalopowałyśmy kawałek, a potem do stajni jechaliśmy cały czas stępem i Ułani nas dogonili :) Dzień bardzo udany, oby takich więcej :)
Fajne wypady macie! :D
Ha haaaa