Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
ja bardzo kocham konie i chciałabym miec swojego,albo kuca huculskiego albo fiorda
Ja nie mam, ale wiem jakie to wyzwanie.Niektóre osoby myślą że to takie proste.Tak nie jest.Są obowiązki i najlepszy przyjaciel do wypielęgnowania.Owszem, są plusy, ale i minusy.Ale kto niechciałby poświęcić trochę czasu na opiekę nad koniem?Ja z przyjemnością zrobiłabym dla niego wszystko!
Mam konia od roku.Fakt to nie lada wyzwanie - finansowo i pod względem przywiązania.Nie wyobrażam sobie życia bez Aprila(mojego konia), wytworzyła się miedzy nami taka więź, że traktuję go jak członka rodziny.
Ale może gdybym miała odznakę, nie bałabym się go wprowadzić pod "swój" dach.
Nie mam kasy na utrzymanie w pensjonacie, a mam za małe doświadczenie na posiadanie wierzczowca w ogrodzie. Też nie będę dzierżawić, bo nie mogę do stajni przyjeżdżać tak często (szkoła muzyczna)
Ja nie posiadam własnego konia.. :( Chociaż bardzo bym chciała. Nawet przez to , że są problemy np. z pieniędzmi , nie jeżdżę od paru tygodni.Jest mi z tym ciężko, ale chciałabym sie wypowiedzieć trochę na ten temat :) Moim zdaniem są plusy posiadania własnego konia. Zaoszczędza sie na płaceniu za każdą lekcje w szkółce, można cieszyć się każdą chwilą spędzoną ze zwierzęciem itd. Może i minusy też są , ale kto by sie tam nimi przejmował.. Ważne, żeby stworzyć z własnym koniem tą niepowtarzalną wieź , której nie da sie zastąpić. A wtedy nic innego sie nie liczy. :)
ja mam swojego konia od 4 miesięcyjest to 3 letnia klacz wielkopolskaz posiadaniem koni wiąże sie dużo obowiązków takich jakcodzienne karpienie i oprzątanie konia codzienne wywalanie obornikawyprowadzanie, trening, praca związana z zyskaniem zaufania i posłuszeństwanie zawsze jest czas na jazde czy lonże a trzeba to zrobić no i zawsze koń będzie inny niż u byłego właściciela a przez to możemy mieć problemyno ale są też plusyposiadanie konia to najwspanialsza rzecz na świecienajlepszy przyjacieljazda jest wspanialsza niż u kogoś czy w jakiejś stadniniekoń jest tw i o ile potrafisz możesz sprawić że będzie idealny dla ciebiemożesz z nim robić co chcesza w jeden dzień nauczysz sie więcej niż w 2 tygodnie w jakiejś stajnimusicie pamiętać aby był ktoś z kim możecie jeździć np. koleżanka która również kocha konieoczywiście początki są trudneja jeszcze jestem na początku ale już jest lepiej;)
mam 15 lat jeżdżę dwa lata, w dni wolne od szkoły jeżdżę codziennie, dużo skaczę. Konia własnego nie mam i nie chciałabym nawet mieć. niewiadomo co się może zdarzyć, ale jak już bym miała kupować konia, to dobrego źrebaka, przez 3 lata bym się nauczyła jeździć a potem zacząć z nim pracować. Mam konia pod opiekę, coś ala dzierżawa, tyle że za darmo ale mogę robić z nim co zechcę.plusy są takie że ma się przyjaciela, kogoś kto cię nie odtrąci nawiązuje się więź. minusy są takie że trzeba jeździć/trenować/pracować z koniem nawet jak nam się nie chce. nie możemy wyjeżdżać na dłużej bo zostawiamy naszego rumaka..
Ja nie mam własnego konia, ale za to mam konia na ktorym ja z kolezanka tlyko jezdzmimy:)ma 4 laatka, foolblutka, naszczescie sciagnieta z torow wyscigowych,napoczatku opanowac jej szybkosc odsc ciezko bylo ale teraz za to jest ogarnieta :)nom plusy i minusyKon to odpowiedizalnosc, chyba kazdy o tym wiejak bylam mala to zawsze chcialm miec knia, ale teraz tak mysle ze nie chcialabym, poniewaz jezdze ta folblutke i wsyztsko wookol niej robie<procz sprzatania obornika i dawania jedzenia-owies czasami>wiec nei mialabym czasu zeby jescze jezdzic swoje koonie:)
To piekne , że sa jeszcze ludzie , których stać ( nie mówię tutaj o pieniądzach ) na pomoc bezbronnemu , zaniedbanemu zwierzęciu ... czytając wasze posty wzruszyłam się . Brawo , oby tka dalej !!! A wracając do rzeczy : ja nie należe do tych szczęśliwców , którzy mają możliwość codziennie patrzeć w oczy tych pięknych istot ... szkoda ...
Ja kupiłam mojego hucuła ( dziś 5 latek) ponieważ nie mogłam patrzeć na to jak cierpiał. Jako 3 letni ledwo zajeżdżony koń chodził pod dziećmi w agroturystyce, które ledwo w siodle się telepały i raczej "się woziły na koniu" niż chciały rzeczywiście jeździć. W ruch niejednokrotnie szedł bat, ostrogi, czarne wodze, wypinacze (niepotrzebnie, ponieważ koń na samym kantarze ładnie chodził na początku.) po końcu "sezonu" wakacyjnego konisko się wspinało, nie dawało się lonżować a pod siodłem zatrzymać. Uciekał przed wędzidłem. Przed siodłem, jeźdźcem. Teraz mam go już półtora roku i powolnymi kroczkami dochodzimy do stanu sprzed agroturystyki. Jeździmy sami w teren. Nie mam obaw że mnie po drodze "zostawi." Jak tam w agroturystyce niegdyś spadłam w terenie ( z własnej winy) to wrócił do mnie, mimo że reszta grupy galopowała jeszcze kawałek. Teraz kiedy pracujemy na (nieogrodzonym) placu, mogę po prostu zsiąść, pójść poustawiać przeszkody, wrócić, a koń nawet nie zaczyna pochylać głowy w dół by jeść trawę. Jest o wiele bardziej chętny do pracy, dobrze odżywiony, zdrowszy. Czuje się wiele lepiej, a to widać, jak gania z swoim młodszym kolegą po pastwisku, bądź w czasie jazdy :)
:( Nie mam możliwości finansowych... Nawet gdyby było mnie stać na utrzymanie jednego konia, ale z dala od innych, to mimo iż bardzo bym chciała nie kupiłabym. Koń to żywa istota potrzebuje towarzystwa innych koni, nie tylko człowieka. Myślę, że warto się zastanowić czy chcemy by nasz koń wiódł samotne i smutne życie dla naszego szczęścia.
widzę,że spora część nie ma swojego rumaka... ja też zaliczam się do tej grupy... :( może w wakacje zacznę dzierżawić,ale szczerze wątpię,bo moi rodzice są nieugięci pod tym względem. ;(
Swojego konia mam prawie 4 lata już.Czy są plusy i minusy? Owszem.Plusem myślę, że jest to, że konie bardzo szybko się przywiązują. "Mieć konia" nie polega na tym, że przyjeżdżasz, siodłasz i jedziesz. Między wami tworzy się więź. Gdy dzieje się coś złego pomagacie sobie. Razem przełamujecie lęki. Uczycie się od siebie. Swojego konia kupiłam znarowionego, kopiącego i gryzącego. Nie chciałam mieć konia. Uratowaliśmy go tylko dlatego bo miał iść na rzeź. I nigdy nie będę żałowała tej decyzji. Poznałam, pokochałam i wydoroślałam przy moim czworonożnym przyjacielu. Jak nigdy bym nie przypuszczałam, miesiąc temu pojechałyśmy same w teren.. na oklep, na kantarze. Zobaczyłyśmy dużą łąkę. Zagalopowałyśmy. Jechałyśmy spokojnie, bez paniki, ścigania się. Gdy tylko chciałam mogłam zwolnić. Niesamowite uczucie.Ale nie wszystko było zawsze takie piękne. Pierwsze dwa lata spędziłam w szpitalu dla koni, codziennie zmieniając opatrunki mojej kobyle. Za samą opercaję wyszło mi około 6 tys zł, później okolo nastepne 5 tys za opatrynki, dodatkowe leki itp. Poswiecilam okolo 10h dziennie. To myślę że są najwieksze minusy - czas (ktory powinnam teoretycznie byc w szkole) i pienidze
ja bardzo kocham konie i chciałabym miec swojego,albo kuca huculskiego albo fiorda
Ja nie mam, ale wiem jakie to wyzwanie.Niektóre osoby myślą że to takie proste.Tak nie jest.Są obowiązki i najlepszy przyjaciel do wypielęgnowania.Owszem, są plusy, ale i minusy.Ale kto niechciałby poświęcić trochę czasu na opiekę nad koniem?Ja z przyjemnością zrobiłabym dla niego wszystko!
Mam konia od roku.Fakt to nie lada wyzwanie - finansowo i pod względem przywiązania.Nie wyobrażam sobie życia bez Aprila(mojego konia), wytworzyła się miedzy nami taka więź, że traktuję go jak członka rodziny.