Reklama

Włodzimierz Kario - wywiad

galopuje.pl
18/10/2013 15:50

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Włodzimierzem Kario - szefem grupy rekonstrukcyjnej  w barwach Pierwszego Pułku Ułanów Krechowieckich. Poza rekonstrukcjami grupa zajmuje się organizacją pokazów, a w wolnym czasie organizuje rajdy po Beskidach

Redakcja: Czy pokazy są Państwa podstawową działalnością?
Włodzimierz Kario: Oczywiście, pokazy jest to nasza działalność bardziej reklamowa, to jest to z czym jeździmy po całym świecie i pokazujemy jak to z końmi można współżyć i współgrać. Natomiast na co dzień żyjemy z ośrodka wypoczynkowego w górach gdzie samochody rzadko jeżdżą, gdzie jest dużo lasów, gdzie jest łatwiej spotkać dziką zwierzynę jak ludzi. Mamy 850 km szlaków konnych wokół ośrodka. Zimą mamy dużo śniegu w związku z tym także kuligi, a latem obozy jeździeckie dla dzieci.
Czyli rajdy?
WK:Tak, oczywiście i to rajdy nie tylko po Polsce ale niedaleko jest do Słowacji, także bardzo fajne wycieczki robimy po górach po Beskidzie niskim.
Mówił Pan ze jeżdżą Państwo po świecie?
WK: Tak, z pokazami kozackimi i ułańskimi. Głównie specjalizujemy się w koniach małych bo są to konie huculskie czyli konie Karpat. Mamy także konie małopolskie czyli konie które pod większych ułanów. Z pokazami jeździmy na Słowację niedaleko, ale także Czechy, Niemcy czy Austria.
Dużo macie Państwo takich imprez w ciągu roku?
WK: W zeszłym roku 25, samych pokazów. Bardzo często grupa jednego dnia robi i zawody i pokazy. W weekendy się na pewno nie nudzimy.
Konie ale huculskie często uważane za trudne do pracy..
WK: Słusznie to ludzie mówią, zwłaszcza ci którzy się na koniach nie znają. Myślę, że Hucuł jest jednym z bardziej inteligentnych koni, który, doskonale potrafi sobie dać radę w przyrodzie. Jemu człowiek do szczęścia nie jest potrzebny. Jeżeli jest to osoba inteligentna i mądra to potrafi z tym koniem współżyć, a on wtedy sercem odpłaci i ciężką pracą za to żeby z tym człowiekiem być. Natomiast jest to koń inteligentny w związku z tym koń który doskonale czuje nasze słabości, który jest dobry do nauki początków jazdy konnej, można czasem zobaczyć jak dzieciaki są oprowadzane i to bardzo małe, a koniki są grzeczne i wszystko jest w porządku.
Jak liczna jest Pańska grupa?
WK:
W samym Gładyszowie w tej chwili w oddziale jest piętnaście osób, które się szkoli plus do tego mamy grupę dziewczyn, które jeżdżą w damskim siodle. Główną ekipę stanowi piętnastu chłopaków z czego ośmiu jest to taka mocna grupa która od trzech lat występuje. Pozostali to zaś to są młodzi niekoniecznie wiekiem, a stażem ułani, którzy po prostu się przygotowują do pokazów.
Trudno się dostać?
WK: Do grupy? Potrzeba dobrego serca i twardego siedzenia. Dostać się łatwo ale wytrwać trudno. Niestety obowiązuje służba carska, która trwa długo, musztra i takie wyjazdy to są obowiązki. Czasami możemy liczyć na cztery godziny snu i po prostu nie każdy to wytrzymuje. Fajnie się to ogląda na pokazach ale to jest tak naprawdę bardzo ciężka praca. To są chłopaki z takim specyficznym zacięciem. Niektórzy po pół roku gdzieś tam odchodzą, a tu zostaje taki sztywny pień. Cała zabawa polega na tym, że po kilku godzinach jazdy samochodem pierwsze o co trzeba zadbać to konie, drugie co to trzeba to zadbać o konie, po trzecie robimy jakiś trening, a na samym końcu możemy dbać o siebie. Tak, jak to mówią u ułana na pierwszym miejscu panna, a przed panna tylko koń.
Co z rajdami? Organizujecie Państwo rajdy po górach czy to jest dobry rynek, rozwijający się no np. na przestrzeni ostatnich 10 lat ?
WK: I tak i nie. Tzn. oczywiście, że w Polsce teoretycznie jesteśmy narodem jeździeckim, ale można od razu powiedzieć, że to jest nieprawda bo procentowo więcej jeździ Niemców niż Polaków. Z drugiej strony bardzo dużo osób, które przyjeżdżają na rajdy konne i na pytanie czy Pan jeździł konno odpowiadają „oczywiście tak”. Po czym patrząc na umiejętności jeździeckie pytam „kiedy”, to słyszę w odpowiedzi „o jak tam miałem 4 lata to tata mnie posadził na koniu„. I taki Pan przyjeżdża na rajd konny to jest nieprzyjemne i dla człowieka i dla konia. Ponadto czasem trafia się duża grupa ludzi którzy nie jeżdżą konno i którym się wydaje, że koń to jest 6 baterii pod ogon i sam jedzie. Oczywiście przy rajdach nie są to umiejętności wymagane na poziomie dużych zawodów i skoków 160 cm., aczkolwiek wymagane są inne umiejętności – obcowania i życia ze zwierzęciem. Niestety jest to życie od rana do późna wieczora i dbanie o przede wszystkim o to co nas po tych górach nosi. Nie da się tylko i wyłącznie żyć z rajdów, natomiast na pewno to co dla mnie jest największą frajdą to wtedy kiedy bierzemy grupę i jedziemy na dwa-trzy dni w góry i śpimy w różnych warunkach, ale to też daje olbrzymią frajdę.
Dwa-trzy dni czy dłużej też się zdarza?
WK: Zwykle klienci dłużej nie wytrzymują (śmiech). Jeździectwo jest sztuką, umiejętnością siedzenia na koniu, większość ludzi, którzy nawet jeździ w jakiś tam halach raz w tygodniu godzinkę no to jeśli wsiądzie na konia 6 h codziennie to że zaraz okazuje się, że zupełnie inne mięśnie pracują.
Jakie siodła wykorzystujecie rajdowe, kulbaki czy angielskie?
WK: Różne, w zależności oczywiście od potrzeb i umiejętności jeździeckich. Dla nas najlepszym siodłem jest to najwygodniejsze dla konia, czyli kulbaka. Oczywiście umiejętności jeździeckie niekoniecznie pozwalają na to żeby ludzie jeździli w kulbakach. Czasami musi być to siodło rajdowe czasami to musi być jakaś kulbaka niestety westowa bo umiejętności, gabaryty, wielkość jeźdźca a także jego predyspozycje psychiczne niestety wymuszają na to że nasi goście po prostu jeżdżą na innych koniach i na różnych siodłach. Wiadomo że jeśli ktoś na co dzień jeździ na koniu sportowym na siodle sportowym to dla niego przestawienie się na siodło kulbaka też wymaga czasu.
Zdarzyło się tak że nie wsadził Pan kogoś na konia? Powiedział Pan komuś: „Ty nie jedziesz„?
KW:
Wsiąść ma prawo każdy. No dzisiaj miałem taki przykład że po jakimś tam doświadczeniu jeździeckim zanim dziewczyna wsiadła na konia to już doskonale wiedziałem, że ona to tak dopiero początki ma jeździeckie, a do jeżdżenia konno to jeszcze daleka droga. Tak samo jest na rajdach że to po prostu bardzo szybko widać czy ktoś jeździł, ile jeździł, jak to wygląda. Tak samo z kierowcą rajdowym, każdy z nas jeździ, ale to nie jest to samo. Koń to bardzo szybko weryfikuje. Można siedzieć z człowiekiem całą noc i on opowiada o swoich wyczynach a wsiądzie na godzinę, a czasami nie wsiądzie. Czasami wystarczy jak już tylko ktoś dojdzie do konia.   
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama