Reklama

Wola Węgierska 2011

galopuje.pl
23/09/2011 12:15
Witam ponownie!
Dziś dokończę moje wspomnienia z wakacji. (cz. III)

Gdy wróciłam z Kierzbunia miałam już nigdzie nie jechać.
Siedzieć w domu i jeździć na konie do stajni niedaleko.
Okazało się jednak że mój brat jedzie ze swoja dziewczyną na działkę w góry na tydzień.
Pomyślałam że się z nimi zabiorę i odwiedzę starych znajomych.
Wyjechaliśmy następnego dnia.
Po ponad 5h podróży, dotarliśmy na miejsce.
Przywitał mnie mój pies, który spędzał tam całe wakacje z moimi dziadkami.
Kiedy tylko wniosłam swoje rzeczy pobiegłam żeby przywitać się ze wszystkimi w okolicy.
Było mi bardzo miło, gdyż wszyscy bardzo cieszyli się na mój widok.
Nie było mnie tam już ponad 3 lata i stęskniliśmy się za sobą.
Niestety wieczór szybko nadszedł i musiałam wracać do domu,
gdzie czekała mnie kolacja. Jak tylko zjadłam, poszłam się do końca rozpakować.
Chwilę później zmęczona opadłam na łóżko i poszłam spać...
Prawie codziennie jeździliśmy na rowerach. Robiłam także dużo zdjęć.
Niestety ani razu nie udało mi sie uchwycić saren, a było ich naprawdę dużo. Spotykaliśmy je codziennie.
Niektóre były naprawdę blisko nas. Bardzo potem żałowałam że akurat nie miałam w ręce aparatu.
Z dnia na dzień nasze rowerowe wycieczki stawały się coraz dłuższe i odleglejsze.
Pewnego razu przekonałam moich znajomych żebyśmy odwiedzili stadninę koni niedaleko.
Niestety gdy przyjechaliśmy nie było tam nikogo, a konie były w stajni,
lecz mimo wszystko bardzo się cieszyłam widząc przeszkody i czując koński zapach...
Zaczynało brakować mi woni stajni. Niestety nie zabrałam moich rzeczy do jazdy więc
nie wchodziło w grę abym podczas tego pobytu wsiadła na jakiegoś konia.
Podbudowana, a za razem trochę zła na siebie wróciliśmy zmęczeni do domu.
Cały tydzień minął mi na wycieczkach po bliższej i dalszej okolicy z rodziną i przyjaciółmi.
Kiedy już miałam wracać do Warszawy okazało się że jeżeli chce to mogę zostać z babcią jeszcze tydzień.
Oczywiście zgodziłam się i poinformowałam o tym przyjaciół.
Zaplanowaliśmy od razu następne wycieczki rowerowe oraz wypady na plantację malin.
Chcieliśmy troszkę dorobić, a zbiórka malin była niesamowita okazją.
Będąc tam 2 raz po 3 godziny zapłacono mi 35 zł-zebrałam całe 24kg malutkich malin.
Byłam bardzo zadowolona z siebie i ze swojego pierwszego zarobku.
Niestety musiałam już wracać do domu w Zielonce.
Pobyt na Woli minął mi niesamowicie szybko. Postanowiłam że ferie spędzę właśnie tutaj.
W zimę i tak nie jeździ się najlepiej, a możliwość spędzenia czasu ze starymi znajomymi jest bardzo kusząca. Przekazałam więc ta informację przyjaciołom.
Już nie możemy się doczekać szalonych zabaw w śniegu.
O ile w tym roku zima okaże się na tyle łaskawa, by ww. śnieg się pojawił ;)

PS Dołączam kilka zdjęć z pobytu na Woli.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama