Reklama

Wyprawa w teren

18/04/2011 10:12
Dnia 16.04.2011 roku wybraliśmy się w teren.Ja wzięłam Kaje a, Martyna Balbinę.Podczas czyszczenia niebo się zachmurzyło, myślałyśmy że będzie padać , bo zapowiadało się na deszcz, ale po kilku minutach znów słońce zaczęło mocno świecić.Gdy konie były już okiełznane i osiodłane, wsiadłyśmy i ruszyłyśmy do lasu.Balbina zaczęła się szarpać nie wiadomo dlaczego, to przecież ona zawsze tak spokojna, zrównoważona pilnuje innych koni by zachowywały się tak jak należy, a tu niespodzianka! Balbina zamieniła się miejscem z Kają, która szła dumnie, spokojnie.Bardzo mnie zdziwiło ale i ucieszyło.Bo to ja zawsze przed wjazdem do lasu mam największy problem z koniem, a teraz było inaczej.Gdy Balbina ujrzała las, zerwała się galopem do niego i o dziwo Kaja nie popędziła za nią.Gdy byłyśmy już na leśnej ścieżce, jechałyśmy obok siebie i rozmawiałyśmy na temat koni.Po kilku minutowej rozmowie zaczęłyśmy, kłusować, a później galopować.Skręciłyśmy w ścieżkę na której było kilka powalonych drzew, oczywiście nie mogło się to obyć bez przeskoczenia ich.Konie ochoczo skakały przez pnie drzew, żaden z nich nie wyłamał, ani żadna z nas nie spadał.Taki teren we dwie był trochę niebezpieczny ale bardzo uda.Po dwu godzinnej jeździe w lesie i na polach postanowiłyśmy wracać do domu.Wybrałyśmy się drogą na skróty.Na naszej drodze powrotnej napotkałyśmy mały strumyk, a że nie chciałyśmy skakać, to wolniutko przeszłyśmy przez niego.Kaja stawiała opór wejścia do wody, gdyż panicznie się jej boi.Zeszłam z niej i próbowałam namówić ją do przejścia, gdy wreszcie się to udało, wsiadłam na nią i ruszyłyśmy do domu.


Sobotni teren był bardzo udany,miałyśmy świetne towarzystwo (mam na myśli konie :P:D), pogoda dopisała, konie spisały się świetnie, my nie doznałyśmy żadnych obrażeń i wróciłyśmy szczęśliwe, a konie w nagrodę dostały marchewki i jabłka. :)
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama