Reklama

Zakup konia - czyli w jaki sposób w Stajni Kuźnica Stara znaleźli się pierwsi mieszkańcy

21/11/2011 19:34
Wielu z nas marzy o własnym koniu. My nasze marzenia realizowaliśmy na przestrzeni około 2 lat, licząc od momentu podjęcia decyzji o zakupie. Jestem dzisiaj przekonany, że lepiej jest by marzenie to nie zrodziło się z dnia na dzień, a głównie nie zostało w tym samym czasie zrealizowane.

Po pierwsze zdążyliśmy poznać różne rasy koni, którym to przypisuje się pewne wrodzone cechy charakteru i predyspozycje, po drugie, wcześniej przynajmniej w stopniu dostatecznym opanowaliśmy sztukę jeździecką. Mieliśmy więcej czasu na zastanowienie się, jaki to ma być koń. Nasz wybór był bardziej przemyślany, świadomy, a pomimo tego i tak niełatwy.
Jednak w konsekwencji przynajmniej nie kupiliśmy sobie Kłusaka do jazdy wierzchem i nie stanęliśmy przed faktem, że koń i my nic nie umiemy.

No więc nasz pierwszy koń miał być w wieku 4-7 lat, ujeżdżony, wzrostu około 160cm, zdrowy, wałach o spokojnym charakterze. Tak wstępnie określiliśmy sobie cechy, które powinien spełniać ten nasz pierwszy. Zaczęły się poszukiwania, telefony, telefony, dziesiątki telefonów.
Oglądaliśmy w tym czasie kilka koni, jednego w odległości 350 km od miejsca zamieszkania- i co?
Nasz wybór padł na małopolaka w typie klasycznym, ze znanej hodowli tych koni. Nie był to konik w założonym wieku, a 3 latek i ledwo co zajeżdżony, pozostałe warunki spełniał jak najbardziej. W konsekwencji trafił na jednomiesięczny trening do fachowca i później już sami rozpoczęliśmy regularną pracę.

W tym czasie miałem okazję pojeździć na koniach rasy arabskiej (wcześniej uznaliśmy, że te konie nie będą spełniały naszych założeń), przekonałem się, że to mądre, cudowne wierzchowce, więc postanowiliśmy, że tym razem będzie to arabek, siłą rzeczy mniejszy, może o bardziej typowym dla nich charakterze. Wyborem był 5 latek po dobrych rodzicach, zdrowy, o typowym wyglądzie, z długą łabędzią szyją. Na jeździe demonstracyjnej właściciel siadł na oklep i pogalopował do lasu-tyle go widzieliśmy. Sami jeżdżąc w czasie tej wizyty stwierdziliśmy, że koń pomimo wieku, tylko galopował i to nie najlepiej. Z koniem pracujemy i szkolimy go do dzisiaj. Jak widzicie, odstępowaliśmy w naszych zakupach od warunków, które sobie sami wyznaczyliśmy. Pomimo tego mamy świetne koniki.

Może teraz czas na zebranie naszego nikłego doświadczenia, nie są to jakieś rewelacyjne wiadomości ale chyba w rzeczywiści dobre słowo „zebrane”:

Przeznaczenie konia, rasa
Zastanówmy się, w jaki sposób będziemy użytkować naszego przyszłego rumaka, czy będzie to koń do jazdy rekreacyjnej, czy może koń do tak zwanego Małego Sportu (nie piszę tu z premedytacją o dużym sporcie-tam konie kupuje się według innych zasad).
Różne rasy mają wrodzone predyspozycje i jeśli to koń do sportu, dobrze wiedzieć do jakiego i jakie konie najczęściej się użytkuje w tym sporcie.
Zastanówmy się czy to ma być koń rasowy czy może być NN.
Jaka jest różnica? a no taka że, w paszporcie (który muszą mieć wszystkie konie) koń rasowy ma wpisany rodowód. Co za różnica zapytacie? A, no taka, że znamy jego rodziców i dalszych przodków, o których coś możemy się dowiedzieć, np. czy chorowały, jakie miały wyniki sportowe itp. O koniu NN tego się nie dowiemy, ale za to będzie (powinien być) tańszy od tego pierwszego.
Płeć konia:
Ogier, to raczej koń dynamiczny często użytkowany w sporcie, w przyszłości będziemy mieli większe problemy ze znalezieniem dla niego pensjonatu.
Klacz, uchodzi za konia spokojniejszego, chociaż niektórzy twierdzą, że dość chimerycznego, szczególnie podczas rui.
Wałach, uznany za najspokojniejszego
Charakter Konia
w ogłoszeniach znajdziemy często określenie „koń do sportu” będzie to często oznaczało ni mniej ni więcej, a tyle że, koń ma niezrównoważony charakter. Oczywiście nie jest to regułą, ale...Koń rodzinny to według właścicieli koń spokojny. Nie wierzmy jednak na słowo, każde zwierzę będzie sumą różnych cech czasem charakterystycznych w obrębie rasy, ale niekoniecznie. Również w ramach płci znajdziemy różne osobniki mogące znacznie odbiegać od powszechnej opinii.
Wiek konia:
związany najczęściej będzie z umiejętnościami (jeśli nie kupujemy klaczy hodowlanej, która nigdy jeszcze nie przyjęła jeźdźca lub takiegoż ogiera z licencją na krycie)
Koń starszy będzie też bardziej zrównoważony, niezależnie co to oznacza dla danego osobnika.
Stopień wyszkolenia konia
Mamy tu wybór:
Młody koń niezajeżdżony - jeśli sami nie zajeżdżaliśmy takiego konia w przeszłości, pod okiem fachowca, to bezwzględnie musimy się po zakupie do takiego zgłosić - tzn do kogoś kto na co dzień pracuje z młodymi końmi-przeciętnie koszt dzisiaj to około 1200zł za 1 miesiąc treningu.
Koń zajeżdżony, czyli taki który przyjął jeźdźca ale niewiele jeszcze potrafi – w tym przypadku jeśli sami dobrze jeździcie, pracowaliście z młodymi końmi, powinniście dać sobie radę systematycznie trenując z koniem wg przez siebie sporządzonego planu. W innym przypadku warto na jakiś czas oddać konika trenerowi.
Koń ujeżdżony- przy nawet średnich umiejętnościach będziecie razem dalej się uczyć.
Wreszcie
Koń profesor tj taki który jeździ już długo, często w sporcie. Wtedy dochodzi do sytuacji gdy koń będzie uczył nas.(wbrew pozorom nie jest to nauka przyjemna )
Wzrost konia
Należy wziąć od uwagę również wzrost konia-drobnej osobie będzie się trudniej jeździło na koniu który mierzy w kłębie 170 cm i więcej.
Wszystko to, co napisałem o cechach konia to jedynie standard w obrębie płci, rasy itd. W rzeczywistości mamy do czynienia z żywym zwierzęciem o cechach czasem zupełnie odbiegających od tego standardu, o czym można się przekonać jeżdżąc na różnych koniach, lub je tylko oglądając i o tym musimy przy zakupie pamiętać.

Jak już będziemy wiedzieli jakiej rasy (jakich wybranych ras) konia chcemy kupić, w jakim przedziale wiekowym, jakiej może być płci, jakiego mniej więcej wzrostu i o jakim stopniu wyszkolenia, możemy przystąpić do poszukiwań.

W Polsce obecnie mamy olbrzymią nadwyżkę podaży nad popytem.
Mimo to okaże się że, oferta koni spełniających nasze założenia, nie jest wcale duża.
Gdzie szukać:
Oczywiście najprościej jest kupić konia którego znacie, na którym wielokrotnie jeździliście, który bardzo się wam podoba, jest zdrowy i właśnie teraz właściciel postanowił go sprzedać. W innym przypadku zaglądajcie na strony stadnin odpowiednich ras: tam najczęściej znajdziecie konie młode, ledwo co zajeżdżone, bądź wcale.
Wreszcie serwisy ogłoszeniowe-tu znajdziecie pełne spektrum, niestety czasem by oglądnąć konika trzeba liczyć się z podróżą, nawet kilkaset kilometrową.
OK. znaleźliśmy ogłoszenie, ofertę sprzedaży i co dalej:
W pierwszym rzędzie musimy wykonać telefon do właściciela. Starajmy dowiedzieć się jak najwięcej: jak koń był użytkowany, jak karmiony, jaki ma charakter, czy chorował, jeśli tak, to na co, co umie, pytajmy o wszystko co nam przyjdzie do głowy-czym więcej uzyskamy w tej rozmowie informacji nas satysfakcjonujących, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że spotka nas ogromny zawód. Na koniec poprośmy o przesłanie większej ilości zdjęć po to aby pokazać je komuś kto zna się na koniach i ich pokroju.
Jeśli chcemy się udać w podróż, to poprośmy kogoś doświadczonego: hodowcę, koniarza a przynajmniej innego jeźdźca który mógłby nam potowarzyszyć. Czasem znalezienie fachowca który będzie dysponował czasem dla nas jest prawie niemożliwe, wtedy w ostateczności musimy zdać się na siebie.
Jak się przygotować na taką wizytę u konia?
Dysponujemy wiedzą którą przekazał nam właściciel, po drugie musimy znaleźć na danym terenie lekarza weterynarii, ale takiego, który leczy konie (podpytajmy właściciela konia), a następnie ułóżmy sobie plan według którego będziemy zapoznawać się z koniem
(mój przykładowy, który ja stosowałem wyglądał tak jak w załączniku).
Jeśli znajdziemy się już na miejscu, rozpocznijmy od krótkiej rozmowy z właścicielem
i poprośmy o prezentację, ale taką według nasze planu, cały czas obserwując zachowanie
konia.
Później, poprośmy o to, żeby właściciel siadł na konia i zademonstrował go podczas jazdy
( na pewno będzie chciał się pochwalić koniem zajeżdżonym, a jeśli nie, ten punkt programu odpada), następnie dopiero sami siadamy na konia, by stwierdzić co umie i czy jest nam na nim wygodnie.
Jeśli już skłaniamy się do zakupu, kolejno wzywamy lekarza do badania weterynaryjnego (150-350 zł, z prześwietleniem ok. 1500) i gdy wszystko jest ok. możemy przystąpić do ewentualnych negocjacji, pamiętając o zrównoważonym okazywaniu emocji związanych z zakupem, by później móc zdecydować, czy to właśnie ten nasz wymarzony za którego jesteśmy gotowi zapłacić nawet wygórowaną cenę.
Artykuł ten nie jest panaceum na zakup świetnego konia, którego sobie wymarzyliśmy w snach, może Was jednak uchroni przed dużymi wpadkami, w ten właśnie sposób spełniając swoje zadanie.
Życzę powodzenia i samych udanych zakupów.
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Huculkowa 2013-01-30 20:08:34

    Czasami się myśli "Kupię sobie konia" a to wcale nie taka prosta sprawa. Kurczę sama marzę o koniu ale z każdym kolejnym takim artykule wiem że sobie z nim na razie nie poradziłabym. Bardzo podobają mi się hucuły. P.S. Widział lub wie ktoś o takim koni imieniem Lampart o maści srokatej (biało- brązowej) Który mniej więcej 5,6 miesięcy temu był u prywatnej osoby we wsi Bobrowa (powiat dębicki, woj. podkarpackie) a teraz jest chyba w Zawadzie. Duży kuc, ogier. Bardzo proszę o informacje.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    koral131 2012-02-06 18:36:47

    bardzo dobry artykół! pamiętam jak sama stałam przed wyzwaniem jakim było kupno konia, na prawdę, w życiu trzeba bardzo uważać podejmując się tak poważnych wyborów.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama