:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Trening konia, Zatrzymanie pędzącego konia - zdjęcie, fotografia
Maciej Łuczyński - blog 21/10/2013 17:21

Bardzo częstym problemem koni jest brak odpowiedzi na sygnały dawane przez jeźdźca. O ile w przypadku brak odpowiedzi na sygnał do ruchu do przodu sytuacja może być jedynie frustrująca, o tyle w momencie kiedy koń nie reaguje na znak do zatrzymania, sytuacja robi się niebezpieczna. Ponoszenie konia nigdy nie jest zabawą, a podstawowym pytaniem jakim każdy pracujący z takim koniem powinien sobie zadać jest: dlaczego mój koń tego nie robi? Często odpowiedzią jest: „ten koń nie lubi stępować”. Niestety nigdy nie jest to do końca prawdą. 


Konie zwykle nie robią nic bez przyczyny. Argument że koń nie lubi stępować i woli galopować jest oderwany od rzeczywistości. Wystarczy zobaczyć czy dany wierzchowiec na pastwisku zamiast stać i stępować, cały czas kłusuje i galopuje. Zwykle chwilę po wejściu na pastwisko koń zacznie jeść trawę i nie będzie okazywał nerwowości. Wniosek jest prosty: po założeniu siodła, włożeniu ogłowia, usadzeniu się w siodle coś się zmienia w umyśle zwierzęcia i zamiast dalej pozostać spokojnym, koń staje się nerwowy, zaczyna pędzić i przestaje respektować wędzidło. Dlaczego tak się dzieje? Prawdopodobnie gdzieś w procesie szkoleniowym został popełniony błąd i zamiast uczyć konia rozluźnienia pod siodłem, ktoś dał znać koniowi, że siodło kojarzone jest ze stresem i pracą, a wędzidło nie ma większego znaczenia przy zatrzymaniu. 

Uczenie zestresowanego konia rozluźnienia jest trudną i długotrwałą pracą. Jak zwykle efekt możemy osiągnąć to na wiele sposobów. Jedną z dróg jest robienie przejść pomiędzy chodami, w których koń czuje się dobrze, a tymi, które wiążą się z jego zdenerwowaniem (stęp-klus lub kłus-galop). Bardzo ważne jest wracanie do ruchu w którym koń czuje się dobrze i jest rozluźniony. Wiele osób uważa, że dobrym sposobem jest przegalopowanie konia aby „zrzucił energię” i dalej pracować normalnie. Niestety takie rozwiązanie nie wnosi wartości edukacyjnej dla konia. Oczywiście zmęczony koń ma mniej siły do pracy i bardziej się słucha swojego opiekuna, jednak w dłuższej perspektywie czasu taki trening uczy konia pędzenia i daje mu jasno do zrozumienia, że jak zakładamy siodło, to zaraz będziemy galopować, co nakręca całą maszynę pędzenia do przodu.

Jak powinniśmy pracować? 

W pracy z końmi sprawiającymi trudności musimy być szczególnie skoncentrowani i cierpliwi. Powinniśmy bardzo zdecydowanie pokazać koniowi jasną drogę: kiedy jest dobrze, a kiedy nie. Koń powinien być na nas skoncentrowany i uważny. Najprostszym i najłatwiejszym do zrozumienia przez konia znakiem jest zatrzymanie na jednej wodzy w stronę ściany. Jadąc przy ścianie dajemy koniowi wybór: albo idziemy spokojnym tempem w kłusie, albo jedną wodzą skręcamy koniowi głowę do ściany, aż zmienimy nieco kierunek jego ruchu z „do przodu” na „do ogrodzenia” i sam zacznie hamować. Bardzo ważne, aby ustalić granice prędkości jakie akceptujemy, a co jest dla nas za szybkie i wtedy zareagować. Kiedy koń zacznie przechodzić do niższego chodu, ale nadal robiąc to nerwowo, wtedy największy nacisk powinniśmy położyć n jego rozluźnienie. Trzeba pamiętać aby koń zawsze po przejściu do niższego chodu, jak najszybciej się rozluźniał i wracał do punktu wyjściowego. Jeżeli koń nie rozluźnił się w niższych chodzie, nie powinniśmy przechodzić dalej, ale poczekać na rozluźnienie konia nawet jeżeli zajmie to kilka- kilkanaście minut. Z drugiej strony musimy wymagać od konia szybkiej reakcji. Jeżeli prosimy konia o zrobienie czegoś np. przejścia do stępa, a koń nie wykonuje naszych komend, to mamy prawo poprosić o to trochę mocniej i bardziej dosadnie. Bardzo ważne jest jednak, aby nie zaczynać od mocnej pracy, a dać koniowi szanse na reakcje na delikatny sygnał. 

Konsekwentna praca nad rozluźnieniem i przejściami w końcu zaowocuje nie tylko fizycznym zrelaksowaniem konia, ale także jego relaksem psychicznym, czyli tym na czym najbardziej powinno zależeć każdemu jeźdźcowi.

Reklama

Zatrzymanie pędzącego konia komentarze opinie

  • Redakcja galopuje.pl 2013-10-31 21:14:02

    Popieram! Komentarz rozwiał większość moich wątpliwości związanych z tym tematem, dziękuję. Aż sobie skopiuję :)
    Tak przy okazji, jaki sposób jest najlepszy na zatrzymanie albo chociaż zwolnienie (kiedy koń poniesie oczywiście), jeśli jestem w lesie? Moja stajnia znajduje się w środku lasu i często jeździmy między drzewami albo ścieżkami- co prawda jest w jednym miejscu odcinek gdzie możemy pójść pełnym galopem, ale przecież nie powiem koniowi żeby zaczekał z poniesieniem aż tam dojedziemy :P

  • ANNA OLCZYK 2013-10-24 08:55:05

    komentarz znacznie ciekawszy niz artykuł

  • Eliza 2013-10-23 00:17:46

    Ten artykuł nie jest o zatrzymywaniu konia tylko o tym jak go odwieść od ponoszenia nas. Prawda jest taka, że jak koń już nas poniesie, to niewiele nam pomoże wcześniejsze rozluźnianie go w kłusie. Jeżeli jesteśmy na zamkniętym placu, to jeżeli koń nie usiłuje nas się pozbyć wszelkimi możliwymi sposobami, to nie ma się specjalnie czego obawiać. Plac lub hala ma tą zaletę, że nie da się tam galopować bez przerwy na wprost, co znacznie utrudnia koniowi rozwijanie naprawdę dużych prędkości. Ponoszenie nie zawsze jest spowodowane strachem. Są konie, które w ten sposób usiłują zdominować jeźdźca - np. decydując o natychmiastowym powrocie do stajni, do innych koni (oczywiście to też może być podyktowane strachem i chęcią jak najszybszego znalezienia się w miejscu kojarzonym jako bezpieczne, ale nie musi). Ogier usiłujący za wszelką cenę dostać się do klaczy jest szczególnie niebezpiecznym przypadkiem ponoszenia o charakterze dominującym. Konie w grupie, podczas terenów często zaczynają się ścigać - podążanie za stadem, lub bycie przewodnikiem stada potrafi być wtedy silniejsze od zachcianek jeźdźców. Konie czasami ponoszą, bo naturalnie lubią podążać naprzód (szczególnie częste u koni pełnej krwi angielskiej po torach, gdyż do tego zostały wyhodowane i przyuczone). Konie ponoszą też z nadmiaru energii. Wspomniany wcześniej strach nie musi być strachem przed jeźdźcem i wykonywaniem jego poleceń, to może być strach przed napotkaną krową, foliową torebką, czymkolwiek.
    Kompletną bzdurą jest, że wygalopowanie konia, który ponosi bo ma nadmiar energii nauczy go, że może ponosić na każdej jeździe i skojarzy z tym zakładanie siodła. Działoby się tak tylko w przypadku jeżeli jeździec po założeniu siodła i wejściu na grzbiet startowałby dzikim galopem. Jazdę rozpoczynamy od stępa i nigdy nie wolno tego etapu pomijać. Poza tym wygalopowanie konia nie polega na puszczeniu mu wodzy i pozwalaniu na ponoszenie we wszystkich możliwych kierunkach. Wygalopowanie polega na kontrolowanym dodaniu w galopie połączonym z lekkimi skróceniami jeżeli to konieczne. Nie ma sensu pracować ujeżdżeniowo z koniem, którego aż nosi od nadmiaru energii, bo tylko spotęgujemy stres konia i własny - zacznie się ciągnięcie za pysk, nerwowe i nieudane chody, ucieczki z kontaktu, a wystarczy czasami zrobić kilka kółek w porządnym aktywnym galopie i koń zaczyna pracować inaczej. Jeżeli mój koń jest w nastroju do ponoszenia, to jak mam możliwość robię trening skokowy - koń zadowolony, bo nikt mu nie każe być spokojnym, super zgiętym i ustawionym, może sobie skoczyć, ja zadowolona, bo idzie chętnie do przeszkody, nadmiar energii zużyty. Po co skazywać siebie i konia na wzajemną frustrację, jeżeli można zrobić coś innego. Jeżeli naprawdę nie da się zapanować nad koniem, to może warto wypuścić go na padok, albo chociaż wziąć na lonżę? Jeżeli sytuacja się powtarza, to powinniśmy zastanowić się nad dawką paszy treściwej, bo być może jest za duża. A może koń nic nie robił przez ostanie dni i teraz chce biegać?
    Jeżeli koń jest bardzo nerwowy, to najgorsze co możemy zrobić, to trzymać go na mocnym kontakcie, siedzieć jak na bombie, jeździć na maleńkich kołach i modlić się o rozluźnienie. Zdarzało mi się siedzieć na tak pobudzonym koniu, że nie dało się go rozluźnić we wspomniany w artykule sposób. Zdarzało mi się, że koń był tak energiczny i nerwowy, że jeźdźcy na rozprężalni podczas zawodów objeżdżali mnie szerokim łukiem, bo koń o mało nie wystartował w kosmos. Jeżeli to jest rekreacja i ktoś się naprawdę boi, to zawsze może zsiąść i poprosić instruktora o pomoc, jeżeli to nasz własny koń, to musimy po prostu ten stan przeczekać, albo wykorzystać na własną korzyść, przestać się zwyczajnie tego bać
    A co jeżeli już koń nas poniósł i nie reaguje na nic? Po pierwsze musimy mieć świadomość, że to nam się jeszcze kiedyś zdarzy nie raz i nie dwa, po drugie koń się kiedyś zatrzyma. Nieważne jakie mamy wędzidło. Oczywiście, że w 90% przypadków szybciej zatrzymamy konia na wędzidle z dźwignią niż na kantarku sznurkowym, ale w momencie, gdy instynkt ucieczki weźmie górę możemy jeździć na łańcuchu od piły spalinowej i nie uda nam się przez to konia opanować. Koń albo będzie jeszcze bardziej przerażony, albo adrenalina sprawi, że ból przestanie być istotny. Przede wszystkim nie wolno nam panikować. Panika to jest ostatnie co powinniśmy zrobić. Zatrzymanie 500 kilogramowego zwierza siłą własnych rąk jest po prostu nieskuteczne. Kierowania w stronę ścian mimo wszystko też nie polecam, bo działa tylko do momentu, w którym mamy płoty albo ściany. W terenie ich nie ma, są za to drzewa, rowy i inne przeszkody, których w takich momentach powinniśmy bezwzględnie unikać. Płot na ujeżdżalni jest pomocny dopóki nie siedzimy na wyjątkowo zdolnym skoczku, albo wyjątkowo zwrotnym koniu. Możemy zrobić krzywdę sobie lub koniowi - możemy wpaść na płot - wyrzuceni z siodła albo razem z wierzchowcem jeżeli jednak nie zdąży zahamować. Poza tym ta metoda niczego dobrego nie uczy. Jedyna skuteczna metoda zatrzymania konia ponoszącego to włączenie myślenia i wzięcie konia na koło - wygięcie głowy, w tym wypadku nawet siłowe sprawi, że koń zacznie skręcać, jak zacznie skręcać będzie musiał biec wolniej żeby nie stracić równowagi i nie upaść, jak zwolni koło może zacząć być mniejsze i mniejsze, aż uda nam się przejść do kłusa i do stępa. Jest to sposób dość łatwy i dość bezpieczny nawet dla zupełnie zielonego adepta sztuki jeździeckiej i można go zastosować zarówno w terenie jak i na ujeżdżalni. Powinniśmy pamiętać tylko, że koło nie może być od razu za małe, nie ryzykujmy upadku z koniem. W terenie nie zakręcajmy w miejscach grząskich, bardzo śliskich, nierównych, z dziurami, drzewami itd. Lepiej się dać ponieść kawałek dalej jeżeli to możliwe niż połamać konia i siebie podczas upadku albo zderzenia z drzewem. Jeżeli wyjeżdżacie w teren warto wkręcić w podkowy hacele - niby nic, a czasami może uratować zdrowie i życie, bo nie poślizgniemy się na byle łączce.

  • Aleksandra Błaszczak 2013-10-22 19:25:12

    w niektórych przypadkach porady się nie przydadzą np. gdy w terenie koń odpali dzikim galopem to nie "obrócę go do ściany"

  • Figaro Winner 2013-10-22 07:08:39

    Bardzo cenny, fachowy artykuł. Autor w rzeczowy sposób udzielił naprawdę kilku dobrych i przydatnych w pracy z końmi rad. Pozdrawiam!!!

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Oferta treningowa

Właścicieli młodych koni serdecznie zapraszamy do zapoznania się z naszą ofertą treningową. Przeprowadzamy zajazdkę metodami naturalnymi Natural..


Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez galopuje.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

z siedzibą w ,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"