Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Witam! Czytałam ostatnio, w bardzo ciekawej i pouczającej książce, niestety nie mogę przypomnieć sobie tytułu, chyba coś w rodzaju "Mój własny koń", że źrebna klacz w sytuacjach stresowych uwalnia kortyzol, który jest przyswajany przez płód, a w przyszłości może powodować skłonność do agresji i nadpobudliwości u źrebaka, a później konia. Myślę, że to dobry argument aby traktować źrebne klaczki oszczędnie, nie zmuszać do ciężkiej pracy pod siodłem ani nie zabierać jej na przejażdżki w teren w obce jej miejsca, autorka wspominała też o transporcie przyczepką. Przecież każdemu hodowcy zależy na źrebaku o jak najlepszych cechach.
"Kiedy klacz podetnie sobie nogi musi polecieć, nie ma ratunku i żeby temu zapobiedz uszkodzenia klaczy i źrebaka powinniśmy się zastanowić(...)" jakoś chyba nie do końca to zrozumiałe... "klacz może złamać kończynę, źrebie może się oźrebić martwe" żrebie może się urodzić martwe, a nie oźrebić... Poza tym jednak klimat postu wydaje mi się dosyć dyskusyjny, autor sugeruje, że być może dla źrebnej klaczy najlepsze jest pozostanie w boksie. No cóż, są też tacy hodowcy, którzy traktują ciąże niemal jak chorobę i faktycznie nie wypuszczają klaczy poza boks, ale czy to faktycznie zdrowe dla jej organizmu? Dawniej na wsiach mówiło się, że "klacz powinna źrebić się w chomoncie", czyli że nie tylko może, ale powinna pracować niemal do samego wyźrebienia. Jest wiele stanów pośrednich między dzikimi galopami i skokami a unieruchomieniem zwierzęcia. Koń jest zwierzęciem stworzonym do ruchu i zamknięty w klatce nie będzie ani zdrowy, ani szczęśliwy. Pozdrawiam!
Ja jeżdżę na źrebnych klaczach do 10 miesiąca. Już w 11 miesiącu odpuszczam jazdę, wtedy tylko w ręku prowadzam. Jakoś po 6-7 miesiącu całkowicie zostawiamy skoki.Nie jeżdżę na klaczach źrebnych po lodzie ani na jakieś szalone jazdy. Na takie, z których koń czerpie przyjemność - teren, stęp i kłus, ewentualnie trochę galopu - ale żadnych wyścigów, skoków i ćwiczeń gimnastycznych.
Witam! Czytałam ostatnio, w bardzo ciekawej i pouczającej książce, niestety nie mogę przypomnieć sobie tytułu, chyba coś w rodzaju "Mój własny koń", że źrebna klacz w sytuacjach stresowych uwalnia kortyzol, który jest przyswajany przez płód, a w przyszłości może powodować skłonność do agresji i nadpobudliwości u źrebaka, a później konia. Myślę, że to dobry argument aby traktować źrebne klaczki oszczędnie, nie zmuszać do ciężkiej pracy pod siodłem ani nie zabierać jej na przejażdżki w teren w obce jej miejsca, autorka wspominała też o transporcie przyczepką. Przecież każdemu hodowcy zależy na źrebaku o jak najlepszych cechach.
"Kiedy klacz podetnie sobie nogi musi polecieć, nie ma ratunku i żeby temu zapobiedz uszkodzenia klaczy i źrebaka powinniśmy się zastanowić(...)" jakoś chyba nie do końca to zrozumiałe... "klacz może złamać kończynę, źrebie może się oźrebić martwe" żrebie może się urodzić martwe, a nie oźrebić... Poza tym jednak klimat postu wydaje mi się dosyć dyskusyjny, autor sugeruje, że być może dla źrebnej klaczy najlepsze jest pozostanie w boksie. No cóż, są też tacy hodowcy, którzy traktują ciąże niemal jak chorobę i faktycznie nie wypuszczają klaczy poza boks, ale czy to faktycznie zdrowe dla jej organizmu? Dawniej na wsiach mówiło się, że "klacz powinna źrebić się w chomoncie", czyli że nie tylko może, ale powinna pracować niemal do samego wyźrebienia. Jest wiele stanów pośrednich między dzikimi galopami i skokami a unieruchomieniem zwierzęcia. Koń jest zwierzęciem stworzonym do ruchu i zamknięty w klatce nie będzie ani zdrowy, ani szczęśliwy. Pozdrawiam!
Ja jeżdżę na źrebnych klaczach do 10 miesiąca. Już w 11 miesiącu odpuszczam jazdę, wtedy tylko w ręku prowadzam. Jakoś po 6-7 miesiącu całkowicie zostawiamy skoki.Nie jeżdżę na klaczach źrebnych po lodzie ani na jakieś szalone jazdy. Na takie, z których koń czerpie przyjemność - teren, stęp i kłus, ewentualnie trochę galopu - ale żadnych wyścigów, skoków i ćwiczeń gimnastycznych.