Hej! Jak już mówiłam jeżdżę na klaczy Zuzi. Dlatego też miło wspominam moją pierwszą jazdę na niej. Zuzia była bardzo leniwa na pierwszym treningu po zimowej przerwie. Nawet nie chciała kłusować. Znowu dałam jej łydkę. Udało się, ale kłusowała strasznie wolno... Ujeżdżalnia w Starej Stajni jest oddzielona od padoku ogrodzeniem, ale wszystko z niej (tej ujeżdżalni) widać. Dlatego też nic dziwnego, że zobaczyłam... Basię, stojącą na padoku i mówie Wam po prostu się "śmiała" z Zuzi, że ona musi się męczyć a sama pasie się na padoku. Po jeździe oczywiście szczotkowanie i czyszczenie. Podczas gdy ja szczotkowałam Zuzię, ona nadepnęła mi na stopę, jakby za karę, że musiała mnie "dźwigać" przez godzinę, a inne konie pasły się na pastwisku. Bardzo to bolało, ale potem kiedy zeszła (chyba to trwało 5 minut) stopa powoli przestawała boleć. Ale mam nadzieje, że Zuzia potem już przestała się na mnie wściekać, bo po szczotkowaniu dałam jej zasłużone marchewki i kostki cukru. Dziś już taka nie jest, ale wiem, że nie jest to prawdziwa przyjaźń z koniem. Wciąż muszę z nią przebywać, żeby naprawdę mnie polubiła. Mimo to ja bardzo kocham Zuzię i w mojej tajnej liście najlepszych koni Zuzia zajmuje ostatecznie drugie miejsce.
Komentarze