:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?

Frustracje


Dodano: 2013-09-29 15:01:37

  • L 2013-09-29 15:01:37

    Oto ja - zwykła, 11-letnia dziewczynka. Niektórzy ludzie nazwaliby mnie niedojrzałym bachorem bez ortografii. Ale mam wrażenie, że przeszłam o wiele więcej niż niektóre nastolatki z pseudo złamanym sercem.Nic tak nie boli jak pasja, której nie możesz realizować. Nie możesz jej dosięgnąć. Nie możesz poczuć jej smaku. A jeszcze gorzej, gdy na dobre się w nią wciągnąłeś, a nagle wszystko przepadło. Wszystko straciłeś. Tak było ze mną.Gdy miałam 8 lat postanowiłam spróbować jeździć konno. Pojechałam raz, drugi raz, trzeci... I pomyślałam, że już nigdy nie zejdę z konia. Nic mnie nie powstrzyma od nie uprawiania tego sportu. Okazało się jednak, że przeszkody pojawiły się na samym początku. Instruktorzy, którzy sami ledwo trzymali się na koniu. A potem ich brak. Tak, brak. Stajnia nie miała kogo zatrudnić. I już miałam dwa lata przerwy.Potem odkryłam jednak kolejną stajnię, w której byłam najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Jeździłam raz w tygodniu. Może ktoś mnie wyśmieje, ale po jazdach "raz kiedyś" było to dla mnie bardzo, bardzo dużo. Instruktorzy nie byli idealni, ale na pewno nauczyli mnie o wiele więcej niż w poprzedniej stajni. Zaliczyłam tam pierwsze wzloty, pierwsze upadki. Jednak nic nie trwa wiecznie. Moje szczęście trwało rok.Moim rodzicom, jako nauczycielom zarabiającym razem nie więcej niż 5 tysięcy, skończyły się pieniądze na realizację mojej pasji. Jeździłam raz w miesiącu. Nigdy nie zapomnę tych łez wylewanych każdej nocy. Tej brutalnej muzyki, jakiej słuchałam. Codziennie zamykałam się w czterech ścianach i leżałam. Nie spotykałam się z przyjaciółmi, nawet nie wychodziłam z domu. Na nic nie miałam ochoty. Tylko myślałam nad swoim losem.Gdyby rodzice mieli co miesiąc faktycznie to 5 tysięcy, jeździłabym pewnie nawet ze dwa razy w tygodniu. Nie wspominając już o Niemczech, gdzie jeden nauczyciel zarabia po 10 tysięcy co miesiąc. Dwa tysiące z konta rodziców szły od razu na konto mojej kuzynki, u której wynajmujemy mieszkanie dla mojego rodzeństwa. A my z 3 tysięcy dla 6 osób musieliśmy żyć. Nie starczało nawet na jakieś spodnie, których raz kiedyś nam się zachce. Co tu więc mówić o atrakcjach. Tak, atrakcjach. Bo moi rodzice tak właśnie uważają - że jeździectwo jest dla mnie tylko atrakcją i przyjemnością. To bolało podwójnie. Nie wiedzieli nawet o moich marzeniach zostania wybitnym jeźdźcem. Oni myśleli, że to tylko jedno z moich wielu hobby. Potem nie jeździłam chyba z rok. Ale postanowiłam się nie zrażać - będę próbować do końca!I wtedy się zobaczyłam naprawdę. Nic nie potrafiący, zwyczajny początkujący jeździec. Nie umiałam wysiedzieć kłusa ćwiczebnego. Tak oto podziałała na mnie przerwa. Kiedyś skakałam, teraz instruktorka nawet nie wzięła mnie na galop. A potem jeszcze patrzyłam na bogate, rozwydrzone nastolatki wychodzące z drogich mercedesów w bryczesach za 500 zł i kilka razy droższymi skórzanymi oficerkami. Wróciłam ze stajni i rzuciłam wszystko. Zamknęłam się w pokoju, rozpłakałam się na dobre. Ja - próbująca jeździć od 3 lat, z wielką pasją, wielkimi marzeniami dziewczyna - jest gorsza od osoby jeżdżącej miesiąc, ale za to regularnie. Teraz już wiem na czym polega jeździectwo - tylko i wyłącznie na pieniądzach. Tylko osoba z pieniędzmi na sportowe konie, lekcje z dobrymi trenerami i wyjazdami na zawody - ma szanse zostać w tym sporcie kimś lepszym. Reszta może co najwyżej jeździć nieco ambitniejszą rekreację. Uważam jeździectwo za rozdział zamknięty w życiu. Czy warto od nowa się męczyć jeżdżąc raz w miesiącu zważywszy na to, co działo się jeszcze półtora roku temu? Nie warto. Wyszło na to tyle pieniędzy. A to na książki, magazyny, strój, same jazdy... Ale jednak nie umiesz zupełnie NIC. Dlatego dla mnie to już koniec. Widocznie jeździectwo nie było mi pisane. I chociaż nigdy się z tym nie pogodzę - będę próbować żyć...

    odpowiedz cytuj
  • Hrenna 2013-09-30 16:53:32

    Droga L. Proszę nie załamuj się. Wiesz po co są marzenia?Po to, żeby do nich dążyć, a los? Los będzie nam się przeciwstawiał cały czas, będzie rzucał nam pod nogi kłody a jak się wywrócimy, jeszcze nas podepta, a wiesz co my musimy wtedy zrobić? Zrobić mu na złosć i się podnieść. Widzę, że porządnie sie zraziłaś i nie masz już na nic ochoty, ale... Poszukaj jakiejś stajni, w której mogłabyś jeździć za pracę, czyli wywalanie gnoju, ogólne sprzątanie itp. A jak nie wyjdzie w tych latach, wyjdzie później, nigdy na rozpoczęcie jazdy konnej nie jest za późno. A moze wyjdzie tak, że swoje marzenia spełnisz mając 20 lat?Załamując ręce nic nie zdziałasz, w marzenia i w to, że się spełnią trzeba wierzyć i robić wszystko w tym kierunku, żeby one zostały spełnione. Jeszcze zadam jedno pytanie, gdzie mieszkasz? Może ew. uda się znaleźć Tobie jakąś stajnię, gdzie mogłabyś jeździć za pracę. Pozdrawiam i mam nadzieję, że choć trochę pomogłam :)

    odpowiedz cytuj
  • LoveBarwa 2013-09-30 17:09:25

    jej, naprawdę masz te 11 lat? Bo taka dojrzałosć bije z Twojego tekstu, że aż trudno w to uwierzyć. Może inni będą niedługo pisać, że smęcisz tu na forum i zapychasz je, ale ja myślę, że dobrze zrobiłaś, że przelałaś owe frustracje na ten post, zamiast dusić to w sobie. Żebyś wiedziała, jak ja Cię rozumiem.Też na kasie nie śpię i zaczęłam jazdy tylko dlatego, że udało mi sie dostać stypendium. Inaczej mogłabym pomarzyc tylko o takich rarytasach jak jazda konna. Przejeździłam może pół roku, a reszta kasy, która wg mnie miała być przeznaczona na moje jazdy, poszła na życie. No i było ciężko. Ale dałam radę. Wszystkie zaoszczędzone lub podarowane mi przez rodzinkę pieniądze odkładałam na karnet, a jak już cudem uzbierałam to jeździłam bardzo oszczędnie. Bywało, ze raz na tydzień po pół godziny albo i rzadziej. Zbyt wiele się nowego nie nauczyłam, ale bardzo się angażowałam w każda jazdę i chociaż regresu nie było. Karnet się skończył, nadzieja też, kiedy spotkało mnie chyba największe szczęście jakie mogłam sobie wymarzyć. Wygrałam hubertusa, a nagrodą był karnet 5 godzin, to jakby 125 zł. Przejeździłam za to pół zimy, potem dostałam od rodziców pieniądze na dwie godziny jazdy, które miały wystarczyć na dwa miesiące. Całe szczęście babcia poratowała mnie kasą, kupiłam karnet ale ten tańszy a na wiosnę wiedziałam już, że to będzie raczej koniec. No i był ten ból, bo ja tak bardzo chciałam jeździć, moje bogate koleżanki jeździły niemal codziennie po godzinie, a ja mogłam najwyżej pójść popatrzeć. A najgorsze, że nikt nie rozumiał jakie to dla mnie ważne.Byłam z tym sama, jak Ty...No i wpadłam na pomysł pracy przy koniach w zamian za jazdy. Szukałam i szukałam, dużo ludzi mi odmawiało, bo niepełnoletnia itd ale w jednym miejscu mnie przyjęto. I właściwie od tego momentu wszystko się zmieniło. Nauczyłam sie lepiej jeździc i obchodzić z końmi, zdobyłam cenne znajomości i choć po trzech miesiącach współpraca się urwała, to nie sposób przecenić tego, co mi dała. Z osoby która galopowała trzymając sie siodła i nie umiała wysiedzieć kłusa ćwiczebnego stałam się skoczkiem, pomocnikiem w zajeżdżaniu młodych koni i radzę sobie teraz z różnymi końmi. Poznałam koleżankę, która ma własne konie i jeżdżę u niej czasem. I przez te trzy miesiace rodzice troche się odkuli i dali mi na karnet. Tak więc jestem uratowana i choc teraz znów wszystko sie sypie, bo tata stracił pracę, wiem, że jakoś to będzie.Myślę więc, że może warto gdzieś popytać, czy mogłabyś pracować w stajni w zamian za jazdy. Próbuj, szukaj, nie poddawaj się. Moze spróbuj porozmawiać z rodzicami, jakie to dla Ciebie ważne i jak bardzo pragniesz jeździć. Nigdy nie porzucaj marzeń! Pokonywanie trudności daje dużo więcej satysfakcji, niz takie łatwe życie córeczki bogatych rodziców, która wszystko ma. Nie oglądaj się na tych bogaczy. Ja wiem, jak jest cieżko, ale ja wyrwałam się z tego dołka i Ty też dasz radę. Nie sposób sie nie zgodzić z tym, że jeździectwo stoi głównie na pieniądzach i że aby odnieść sukces trzeba mieć kasy jak lodu. Ale są wyjątki. Spójrz na naszą słynną rodaczkę, Aleksandrę Lusinę. Ona też nie była jakoś szczególnie majętna, ale próbowała wszędzie, nie dawała się, zajmowała się cudzymi konmi, by tylko jeździć. I udało się jej coś osiagnąć i to nie byle co. I to nie dzieki bogatym rodzicom, ale dzięki ogromnej wytrwałości i cierpliowści. Ja już na starcie czułam się przegrana, bo zaczęłam jazdy w wieku aż 16 lat, ale doszłam do wniosku, że nie jest jeszcze za późno, by coś osiągnąć.  Dla Ciebie tymbardziej, całe życie przed Tobą. Nie wiesz, co los dla Ciebie zgotował. A może ktoś w okolicy kupi konie i uda Ci się wkrecić w pomoc przy nich? A może rodzice dostaną podwyżkę, lub jakiś spadek i będą pieniążki? Kto wie. Życie potrafi zaskakiwać. Nie łam się, bedzie dobrze, ale musisz w to uwierzyć. Najgorsze co możesz zrobic, to się poddać. Walcz. Pozdrawiam

    odpowiedz cytuj
  • Honeonna 2013-10-01 15:59:08

    Co mogę napisać? Nie będę smęcić, że bardzo mi przykro i współczuję, bo to chyba nic nie da. Wolę się skupić na czymś lepszym- masz 11 lat. JEDENAŚCIE. Całe życie przed Tobą, a nie za Tobą. Kto wie, może znajdziesz inną pasję, a może za jakiś czas- za parę miesięcy, lat, dekad- wrócisz do koni. Świat się zmienia, ludzie się zmieniają, życie się zmienia. Zmienia na lepsze, gorsze, ale zmienia, a Ty wcale nie musisz się temu bezwolnie poddawać. Też masz wpływ na to, co będziesz robić dzisiaj, jutro i za parę lat. Kiedy ja mam poważny problem, stosuję jeden z dwóch sposobów. Numer jeden, nastawienie bardziej stoickie: trzeba trochę poczekać i robić swoje jak najlepiej, a jakoś to będzie. Numer dwa, nastawienie wojownicze: wysokie poprzeczki i kłody pod nogi są po to, żeby nauczyć się lepiej skakać. Bogaci rodzice na szczęście nie oznaczają automatycznie, że dziecko jest rozpieszczone, źle wychowane i zawsze dostaje to, co chce, chociaż niestety i tak się zdarza. Nie mam zamiaru nikogo przekonywać, że fajnie jest nie mieć fortuny. Pomyśl jednak o tym, kim za dziesięć lat będą najgorsze, stereotypowe "dzieci bogatych rodziców", a kim Ty- masz szansę to wykorzystać, nauczyć się walczyć o swoje, nie poddawać się, nauczyć samodzielności i zaradności. Do mojego miasta na studia trafia sporo ludzi zza wschodniej granicy- dziwnym trafem dorosłe dzieci ukraińskich i rosyjskich bogaczy często przyjeżdżają z rodzicami, którzy załatwiają im papiery, wybierają pokoje w akademikach, ustawiają meble i rozpakowują rzeczy, po czym zostawiają dzieci, które (dorosłe!) nie wiedzą, jak wyprasować własne ubrania. Lepiej pracuje się z tymi, którzy musieli sami walczyć o stypendium, o wyjazd, których rodzice nie mieli pojęcia, jakie dokumenty wypełnić i gdzie je znaleźć, bo z ich wioski gdzieś na Syberii nikt od wojny nie wyjechał. Takim bardziej zależy, traktują sprawę i ludzi poważnie i potrafią sobie poradzić nawet rzuceni nagle do dużego miasta, między obcych ludzi i w obcą kulturę i język. Po jakimś czasie to z nimi wszyscy chcą pracować, bo na nich po prostu można polegać. Na koniec mojego wypracowania powtórzę znaną myśl: trzeba zmieniać to, co da się zmienić i godzić się z tym, czego nie można. I jeszcze dobrze odróżnić jedno od drugiego. Wierzę, że uda Ci się wypracować to, co chcesz, nie tylko z końmi, ale też ogólnie w życiu!

    odpowiedz cytuj
  • Kasia172 2013-10-04 09:40:22

    Słyszałaś o stajniach, w których można jeździć za sprzątanie i pomoc przy koniach?

    odpowiedz cytuj
  • agatarakataka 2013-10-08 21:37:31

    Przed Tobą jeszcze całe życie, moi poprzednicy dali Ci świetne rady.Ja mam 26 lat i dopiero TERAZ zaczęłam uczyć się jeździć konno, realizuję marzenie późno, ale dla mnie to nie ma znaczenia. Na dodatek, jeżdżę tylko raz w tygodniu ponieważ na więcej nie mogę sobie pozwolić ze względu na inne sporty i zajęcia, które angażują mój czas. Kiedy będziesz starsza, znajdziesz sobie stałą albo dorywczą pracę i na pewno będzie Ci łatwiej. Gdybym nie zaczęła wcześniej starań o swój poziom życia (pracowałam trochę w liceum, potem praktycznie przez całe studia), na pewno nie byłabym tu gdzie jestem teraz i nie miałabym tylu zajęć i na pewno nie mogłabym sobie pozwolić na naukę jazdy konnej.Nie poddawaj swoich marzeń, jesteś za młoda, życie dopiero Ci się zaczyna i wiesz co - ja też mam strasznie duże marzenie - marzę i choruję na posiadanie psa, zawsze miałam psy gdy mieszkałam z rodzicami. Widzisz, ale na obecnym etapie życia nie mogę sobie pozwolić na psa, ponieważ nie ma mnie czasem po 12 godzin w domu i zrobiłabym zwierzęciu krzywdę, ale nie poddaję tego marzenia. Kiedyś, na pewno będę miała psa, a może i dwa, gdy w moim życiu zajdą zmiany, które pozwolą mi w końcu zrealizować swoje marzenie. W takim przypadku, co się odwlecze to nie uciecze, życie jest dłuugie i trzeba czasem trochę cierpliwośći by realizować swoje marzenia :) Głowa do góry!

    odpowiedz cytuj
  • agatarakataka 2013-10-08 21:43:13

    Aha, jeszcze jedno: nie mam za*ebistego stroju jeździeckiego, ale I don"t care! W moim przypadku gdybym miała patrzeć na innych to frustrowałabym się, że dzieci jeżdżą lepiej ode mnie, a ja taka stara dopiero zaczynam jeździć;-)

    odpowiedz cytuj
  • iz@ 2013-10-09 17:19:14

    Współczuję ci naprawdę, ale wiem co to znaczy... od 2 lat jeździłam "wyrywkowo" z braku pieniędzy... mam dla cb radę ;) Poszukaj stajni w swojej okolicy gdzie np. w zamian za pomoc przy koniach czy sprzątanie masz jazdy za darmo, lub przynajmniej taniej. Wcale nie jestem o wiele starsza ( mam 12 lat ) postanowiłam w końcu zabrać się za szukanie i teraz jeżdżę raz w tygodniu. Tam gdzie jeżdżę ceny za jazdy są niskie. Jak na razie nie musisz mieć pełnego wyposażenia- wystarczą getry i buty za kostkę, a co do kasku to w większości stajni jest możliwość pożyczania ;) napisz skąd jesteś, a może ktoś z nas doradzi ci tanią stajnię Pozdrawiam, Iz@ <3

    odpowiedz cytuj
  • Szary Pielgrzym 2013-10-13 22:03:11

    Droga L , tylko od Ciebie zależy kim zostaniesz w życiu . Musisz wierzyć w siebie i w swoje marzenia , płacz i rozpacz Ci nie pomogą . Niedługo skończysz szkołę podstawową i będziesz musiała podjąć decyzję o kierunku dalszej swojej edukacji . Możesz zapisać się do Technikum Hodowli Koni , zdobędziesz ciekawy zawód . W tego typu szkołach są kluby jeździeckie gdzie możesz nauczyć się jeździć konno . Dodatkowo w niektórych Technikach organizowane są kursy , Instruktor Sportu i Rekreacji . Pozdrawiam Cię i życzę szczęścia oraz zostania drugą Katarzyną Milczarek lub Aleksandrą Lusiną .

    odpowiedz cytuj
  • karina660 2013-10-14 17:32:24

    szkoda mi cię dokładnie cię rozumiem ja z kolei mam zupełnie odwrotnie dużo w życiu przeszłam rozwód rodziców mieszkanie z mamą później mieszkanie z tatą tata ma firmę więc stać go na to a bym jeździła ale jest tak zapracowany że nie ma nawet czasu dla mnie aby porozmawiać wytłumaczyć mi lekcje z matmy tylko korki ale mama mieszka nie daleko więc zaczełam jeździć ale więcej osób jest przeciwko babcia, dziadek, tata za bardzo też nie chce abym jeździła szczerze współczuje ci ale nie załamuj się pociesz się tym że nie którzy mają rozwiedzionych rodziców a rówież mi to nie jest takie proste jak większości z was by się wydawało ... wszyscy uważają że spadnę i coś sobie zrobie wiem jak to jest mieć pasję którą się nie da realisować mam dużo przyjacó, ale i ównież nie przyjaciół z tego względu że jestem pasjonatką koni tych pięknych i szlachetnych konie miałam ukochanego konia którego nie ma może to i głupie ale jak mi bardzo zmutno otwieram album wyciągam moje i jego zdjęcie płaczę i rozmawiam z nim też tak możesz zrobić na prawdę pomaga czasami można poczuć że choć to zwierze, jest w śród nas :)  pozdrawiam i nie smuć się tak :)

    odpowiedz cytuj
  • karina660 2013-10-14 17:37:55

    Kasia172 w mojej stajni tak jest ale jest tam tak mało miejsc ze nie mogę tam praować udało mi się może 4 razy tam pracować z koleżankami to właściwie sie caly czas lenilysmy a jak bylam sama nie mialam chwili aby uśiąść tak mnie nogi bolały miałam odciski i w dodatku lekko spuchnięte stopy że jak będe miała sama robić to szkoda zachodu :)

    odpowiedz cytuj
Reklama


Reklama




 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez galopuje.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

z siedzibą w ,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"