:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?

Tyle lat na nic


Dodano: 2013-10-15 21:16:53

  • Holika 2013-10-15 21:16:53

    Jeżdżę konno już 6-7 lat (nawet przestałam już liczyć). Muszę powiedzieć że momentami jestem już podłamana. Przerobiłam już kilka stajni, ale przez dłuższy, stały okres jeździłam konkretnie w dwóch. Swoje pierwsze kroi w jeździectwie stawiałam jako dziecko w stadninie w moim mieście, a po kilku dobrych latach przeniosłam się razem z koleżanką gdzie indziej, by teraz znowu wrócić do pierwszej stajni. Odchodząc z niej po około 4 latach ledwo umiałam względnie zagalopować, podczas gdy inni robią to po 3 miesiącach. W nowej stajni miałam do dyspozycji bardzo dobre konie prosto ze Służewca, a nie zniszczone przez szkółkę jeździecką "szkapy"... Dopiero tam w ciągu 2 lat przełamałam swój strach przed zagalopowaniem (miałam taką barierę, nie wiem czym spowodowaną - każde zagalopowanie było dla mnie straszne, a co dopiero kierowanie w galopie koniem) i zaczęłam w MIARĘ normalnie jeździć. Ciągle daleko mi było do innych, ale się nie poddawałam, chociaż był chwile, kiedy dosłownie potrafiłam sfrustrowana wyżyć się na wszystkim lub każdym, kogo spotkam przed sobą zaraz po zejściu z konia. W końcu stwierdziłam, że to nie dla mnie i po 2 latach jazdy w tej stajni (a miałam do niej bardzo daleko, była w innym mieście) zrezygnowałam. Po pół roku jednak nie byłam już w stanie wytrzymać i musiałam znowu wsiąść na konia. Udałam się z powrotem tam, gdzie zaczęła się ta cała moja przygoda i oczywiście znowu musiałam się zawieźć. Dorównują mi osoby jeżdżące rok. Nie mam pojęcia już co robić. Naprawdę kocham ten sport, nie wyobrażam sobie po prostu NIE JEŹDZIĆ. Ale jaki ma to sens, kiedy zanim skoczę przez krzyżak, mam problem zmusić konia do ruszenia z miejsca nawet używając bata. Nie sądzę, żeby była to kwestia koni źle reagujących na pomoce jeździeckie, bo wina zawsze leży po stronie jeźdźca. Tylko że ja nawet nie wiem co źle robię, staram się jak mogę, a mimo to jeżdżę wciąż jak początkujący. Dodatkowo nie znoszę używania bata, podziwiam tzw. free riderów.. szkoda że sama nigdy takim nie będę, choćbym nie wiem jak tego chciała i się starała.Chciałam więc wiedzieć czy dalsza jazda konna w moim przypadku ma sens? Co mogę zrobić żeby wreszcie zrobić jakiś postęp? Bo naprawdę od tych 7 lat niewiele się zmieniło, a niedługo chyba pobiję rekord beztalencia.

    odpowiedz cytuj
  • izapyza 2013-10-15 21:40:14

    Ja ci powiem tak- ciezko cos napisac, bo piszesz ile lat jedzisz, ale w ogóle nei wiadomo z jaka czestotliwoscia. Przeciez jedna osoba moze jezdzic np. 10 lat raz w tygodniu, a inna moze jezdzic rok, tylko codziennie, jak sadzisz, która będzie lepsza? Po drugie- to nieprawda ze wina zawsze lezy po stronie jezdzca. Poziom w polskich szkółkach jest dosc marny, i wiele koni po prostu nie reaguje na pomoce, tzn nie reaguje na łydki, czasem tez na krzyz. Niepotrzebnie sie uparłas na jazde bez bata, wez go choc trzymaj w rece... Mi juz nieraz mówiono, ze lepiej czasem uzyc bat, niz w kołko z całej siły dusic konia łydkami, bo to go jeszcze dodatkowo znieczula... Ja jezdze w szkołkach juz kilkanascie lat, ale niestety w nich nauczyc sie czegos wiecej niz zakłusowanie, zagalopowanie jest ciezko. Mam wrazenie, ze to jest nieco antynauka. Wiec pozostaje albo szukanie naprawde swietnej szkólki, gdzie jest mało poczatkujacych, z najlepiej koniami odstawionym od sportu niedawno, albo własny koń ( duzy koszt niestety), ew, współdzierzawa. Lub po prostu nastawienie sie , ze cudów sie nie nauczysz, jedynie poobijasz tyłeczek, zawsze to korzysc dla zdrowia, i lepsze niz siedzenie w domu przez tv

    odpowiedz cytuj
  • Honeonna 2013-10-15 22:10:42

    A tam rekord beztalencia, bez przesady! Może to kwestia przerw, może zaniedbanych podstaw, może instruktorzy mogli lepiej coś zrobić, a może trochę wyolbrzymiasz i wcale nie jest tak źle? Na świecie jest całe mnóstwo ludzi, którzy myślą, że są beznadziejnymi przypadkami, a potem coś się dzieje i wszystko zaczyna się poprawiać. Oczywiście, że jest sens jeździć. Jak długo sprawia Ci to frajdę, jest sens. Na Twoim miejscu myślę, że przejechałabym się po wszystkich stajniach, do jakich mogłabym dojeżdżać i wybrała jedną z dobrym, poważnym instruktorem. Potem pozostaje już tylko wyluzować się, czerpać radość z każdej jazdy i cieszyć, kiedy za jakiś czas coś będzie lepiej. Może warto by było też wziąć jedną czy kilka lonży na dosiad, jeśli czujesz, że coś jest nie tak? To nie wstyd, to dowód, że rozumiesz, co może Ci pomóc!Mi pomogło też łyknięcie trochę teorii- nawet jeśli czasami nikt za bardzo nie zwracał mi uwagi na jakieś sprawy, sama mogłam zauważyć, co jeszcze jest źle, jakie ćwiczenie mogę zrobić w czasie jazdy i na co jeszcze zwrócić uwagę. Zaczęłam też bardziej rozumieć, o czym mówią do mnie instruktorzy, bo każdą uwagę mogłam połączyć z czymś większym, o czym już czytałam. Minus tego rozwiązania jest taki, że potem, kiedy usłyszysz kogoś wygadującego bzdury, trudno jest się powstrzymać od walnięcia głową w ścianę,:) ale to nic w porównaniu z korzyściami. Najważniejsze: bez nerwów! Idzie Ci trochę wolniej? Może instruktor ma taki styl, że najpierw uczy dobrze jednej rzeczy, a potem przechodzi do drugiej. W tej sytuacji niewarto zazdrościć tym, których ktoś lekkomyślnie puścił na galop po paru miesiącach. Masz wrażenie, że niczego się nie uczysz? Przeczytaj dobrą książkę i znajdź coś, co możesz wykorzystać. Świat jest zły, myślisz, że dzieci umieją więcej od Ciebie i nie ma sensu nigdy więcej wsiadać na konia, bo i tak niczego się nie nauczysz? Jedź do stajni, tam głupoty szybko wychodzą z głowy :)

    odpowiedz cytuj
  • izapyza 2013-10-15 22:19:08

    Ale chyba juz przesadziliscie, ze puszczenie na galop po paru miesiacach to za szybko??Przeciez jezdzac np pół roku co dzien to wiele osób startuje w zawodach. Ja mialam galop na czwartej lonzy, a potem jezdzac luzem na kazdej jezdzie próbowałam galopu, inna rzecz ze konie były znieczulone, i trzeba było jezdzic niezle zeby sie udało

    odpowiedz cytuj
  • izapyza 2013-10-15 22:33:42

    Jeszcze z tym galopem to ja widzialam kompletne róznice miedzy stajniami. W jednych to sie pytano kto galopuje, a kto nie. I czesc ludzi nie galopowała zawsze, czesto z połowa nie galopowała. Potem jezdziłam w stajni, gdzie nie było czegos takiego ze ktos nie galopuje. Róznica była taka, ze w tych pierwszych galop był wspólny, czesto w wiekszych grupach, a w drugich galop byl zawsze pojedyńczo, iwec nawet osoba nieumiejaca przynajmniej próbowała

    odpowiedz cytuj
  • redakcja 2013-10-16 00:21:40

    Jeśli nie chcesz używać bata to po prostu nie używaj, ale trzymaj go w ręce, w formie takiego "straszaka" - ja jeżdżę aktualnie bez bata, chociaż zawsze robiłam to z nim. (po prostu nie mam takiej potrzeby, szkolę teraz i siebie, i klacz, która dość długo nie jeździła pod jeźdźcem, bo po prostu ludzie się na nią wsiąść boją, bo młoda, bo folblutka, bo się ścigała w młodości, bo to takie zło i w ogóle, bez kija nie podchodzić - i co, mam dawać bata za to, że koń nie wie, nie pamięta jak coś zrobić? bez przesady)Co do problemu wolnej nauki - każdy uczy się w swoim tempie. Moim zdaniem to dobrze, że wszystkiego uczysz się powoli - teraz, kiedy każdy uczy się wszystkiego "szybko" efekty są mizerne. Ja jeżdżę trzy-cztery miesiące, w poprzedniej stajni galopowałam na lonży na pierwszej lekcji, niedługo po spuszczeniu z tej lonży galopowałam sama, miałam niedługo zaczynać skoki, a teraz, w nowej? Dowiedziałam się, że za wysoko anglezuję, nie umiem jeździć w ćwiczebnym, podczas robienia półsiadu klepię tyłkiem w siodło, mam (miałam, bo już się w miarę z tym uporałam) niestabilne ręce i nogi mi latają, a poza tym mam problem z przejściem przez drągi w kłusie bez strzemion. I po co było tak się śpieszyć? Także nie przejmuj się, że dużo Ci to zajmuje.Może być też to wina instruktorów - może nie zwracają na Ciebie wystarczająco dużo uwagi? Ty płacisz = Ty masz prawo wymagać, żeby uczono Cię dobrze, więc jeśli to o instruktorów chodzi zwróć im po prostu uwagę.

    odpowiedz cytuj
  • p 2013-10-16 18:10:53

    Witam miałam podobne problemy. Gdy zaczełam jeżdzić wydawało mi się że wszystko robię źle, gdy zsiadałam z konia wyżywałam się na wszystkim i wszystkich których spotkałam na swojej drodze ( złamałam wtedy parę palcatów =]) ale poradziłam sobie z tymi problemami. Zaczełam więcej czytać o jeździectwie, koniach i jeźdzcach. Pomogło mi to i teraz radzę sobie bardzo dobrze.Wracając do cb może czytaj więcej o koniach i jeździectwie może to pomoże.I spróbuj zmienić szkółkę albo chociaż konia na którym jeżdzisz. Powodzenia. =]

    odpowiedz cytuj
  • Kasia172 2013-10-19 15:34:17

    Postaram się dać kilka pomocnych (mam nadzieję) rad. Czy nie uważasz, że strasznie się uparłaś na to, że wszyscy ci dorównują i koniecznie musisz coś robić, żeby być jak najlepsza. Jeśli nie możesz ruszyć konia z miejsca to.. zacznij od podstaw? Zadbaj o wyrobienie łydki, dosiadu, zajmij prostymi sprawami np. drągi, cavaletti, ćwicz wolty i półwolty. To może być nużące i pewnie będziesz odczuwać zazdrość patrząc na skaczące dzieci czy perfekcyjnie galopujące itd., ale naprawdę uważam, że nie ma co porywać się z motyką na Słońce. Co do bata. Jeśli go nie lubisz to tak jak ktoś się tam wypowiadał miej go po prostu. U mnie w stadninie są takie konie, że jak jesteś bez bata to mają cie gdzieś ;)  Jesteś z batem to już reagują na łydkę, galopują itp. chociaż wcale nie używasz bata!"Wiec pozostaje albo szukanie naprawde swietnej szkólki, gdzie jest mało poczatkujacych, z najlepiej koniami odstawionym od sportu niedawno, albo własny koń ( duzy koszt niestety), ew, współdzierzawa. Lub po prostu nastawienie sie , ze cudów sie nie nauczysz, jedynie poobijasz tyłeczek"Co to za głupoty? Szkółki są od tego, żeby się w nich uczysz, a to, że A TAM KONIE SĄ UPARTE I TYLKO TYŁEK POOBIJASZ to tylko wymówki osób, które własne niepowodzenia zwalają na konie. Owszem nie zaprzeczam, że zdarzają się takie stadniny, ale nie jest to reguła, jest to rzadkie. W szkółkach przeważnie jest też podział na konie - dla początkujących jedne, dla dobrze jeżdżących drugie."Ale chyba juz przesadziliscie, ze puszczenie na galop po paru miesiacach to za szybko??"W tym zgadzam się z tobą, jak ktoś wykazuje talenty, to co w tym złego?"złamałam wtedy parę palcatów =]"Mam nadzieję, że nie na koniach albo znajomych? XD

    odpowiedz cytuj
  • becia 2013-10-22 09:01:55

    Witaj.Kochasz konie? Tak. Chcesz jeździć? Tak. Masz możliwości? Tak. Nie ma lepszego układu. W zeszłym tygodniu (to chyba jakiś dziwny przypadek) wzięłam do ręki przewodnik po jeździectwie w Polsce. Był tam rozdział jak zacząć przygodę z jazdą konną. Na pierwszym miejscu stawiali wybór stajni/stadniny. To, że jest jakiś ośrodek, ma stajnie, konie i czasem jakiś uczniów nie znaczy, że jest świetnym miejscem do rozpoczęcia nauki. Z drugiej strony prywatny właściciel, któremu zależy na utrzymaniu koni w formie może spisać się znacznie lepiej (tak było w moim przypadku). Podczas wyboru miejsca gdzie będziemy się uczyć należy zwrócić uwagę po 1. na konie: czy są zdrowe, widać im żebra, są osowiałe, czy z zaciekawieniem spoglądają na ludzi wchodzących do stajni. Kondycja koni jest więc podstawą. Jeśli widzimy, że z końmi jest wszystko dobrze rozglądamy się czy są uczniowie, czy w stajni, na padoku, pastwisku, w ośrodku panuje ruch. Jeśli kręcą się tam ludzie znaczy, że są chętni i zaangażowani podejmować tam naukę. Najlepszym podobno wyznacznikiem jest weekend. Jeśli w sobotę są pustki nie wróży to dobrze. Następnie oglądamy jako wolni widzowie jakąś lekcję. Zwracamy uwagę czy instruktor jest zaangażowany w naukę, udziela rad, koryguje jeźdźca, jest pomocny. Jeśli nauka polega na włożeniu człowieka na konia i nie robi co chce - uciekaj stamtąd. Warunki w jakich się uczysz są równie ważne jak sama pasja i nauka. Jeśli już mamy wybrane miejsce i czujemy się tam dobrze teraz należy skupić się na jeździe. Może instruktor z którym jeździłaś nie udzielał Ci rad, nie korygował Twoich ruchów, postawy i teraz zwyczajnie nie wiesz co nie gra. Co do lat to nie jest to zawsze dobry wyznacznik. Niektórzy szybciej łapią to wszystko inni wolniej. Inni się z tym rodzą inni muszą się krok po kroku sumiennie uczyć. Najważniejsze to być świadomym tego co się robi. Kiedy siedzi się na koniu trzeba wiedzieć i umieć wykorzystać napięcie odpowiednich mięśni, nacisku odpowiednich miejsc konia, umiejętne kontrolowanie użytej siły w rękach. To przychodzi z czasem. Chyba wszyscy twierdzą, że można się tego nauczyć. Koń jest żywą istotą więc nie pracujemy z bezwładną maszyną. Koń też czuje, wie w jakim jesteś nastroju i odpowiednio na to też zareaguje. Na pewno nie trać nadziei w to, że jeszcze będziesz dobrym jeźdźcem. Zapał to połowa sukcesu. Ile jest przypadków, że ludzie, dzieci nie kochają koni, a tylko rodzice wysyłają ich na jazdy. Przecież jeździectwo to prestiż, będzie się czym pochwalić. To nie ma sensu. Jeśli czujesz, że bez koni nie możesz żyć spróbuj czytać książki, podczas pobytu w stajni podpatrzyć innych, porozmawiać z instruktorem a nawet powiedzieć wprost, że nie czujesz się pewnie w siodle i co może Ci doradzić. Może instruktor widzi coś czego Ty nie dostrzegasz (ale powinien Ci o tym powiedzieć od razu). Być może wszystko zależy od Twojego nastawienia. Chcesz dobrze jeździć i myślisz, że skoro inni już dobrze sobie radzą z tą sztuką Ty musisz im dorównać. Każdy uczy się w swoim tempie i prędzej czy później i Ty dojdziesz do tej perfekcji. Życzę Ci wytrwałości i nie poddawaj się. Przecież najpiękniejsza sprawa na świecie to siedzieć na końskim grzbiecie :-)

    odpowiedz cytuj
  • izapyza 2013-10-23 01:34:33

    "Co to za głupoty? Szkółki są od tego, żeby się w nich uczysz, a to, że A TAM KONIE SĄ UPARTE I TYLKO TYŁEK POOBIJASZ to tylko wymówki osób, które własne niepowodzenia zwalają na konie. Owszem nie zaprzeczam, że zdarzają się takie stadniny, ale nie jest to reguła, jest to rzadkie. W szkółkach przeważnie jest też podział na konie - dla początkujących jedne, dla dobrze jeżdżących drugie."Wybacz, Kasiu, ale sama piszesz głupoty. Jezdze dluzej niz ty masz lat.. :( i nie pisze tego zeby sie chwalic, ale poziom w przecietnej szkółce jest bliski zeru. Wsiadz kiedys na jakiegokolwiek sportowego konia, to zobaczysz róznice, że ci szczeka opadnie... w przecietnej szkółce w Polsce- bo za granica to wygląda o niebo lepiej, to juz jest super jak koń reaguje na sygnał do galopu... Ja w wielu szkołkach jezdziłam i w kazdej prawie bywały konie, na których instruktorzy nie dawali rady zagalopowac, czasem zakłusowac... Czesto mam wrazenie, ze jazda na szkołkowych koniach to antynauka... Podzial na konie polega w szkołkach na tym z reguły, ze dla poczatkujacych sa najspokojniejsze, dla b zaawansowanych- te brykacze, i to tyle. Bardzo rzadko zdarza sie, zeby na koniu szkołkowym mozna było zrobic np. wolte bez uzycia wodzy w ogóle, samymi łydkami. nie mówiac o chodach bocznych, itp

    odpowiedz cytuj
  • redakcja 2013-10-23 05:26:40

    Nie oceniaj wszystkich szkółek patrząc na te, w których jeździłaś, bo i są w Polsce szkółki naprawdę dobre. W jednej z nich teraz jeżdżę - właściciel koni pomaga bezdomnym, ma fundację sportową, zwierzęta gospodarskie, swoją pracę, organizuje różne atrakcje (właśnie buduje park linowy, poza tym dla dzieciaków i dorosłych są jazdy na quadach czy paintball), a przy tym wszystkim ma konie reagujące na najmniejszy sygnał wodzami/łydką, końmi można za pomocą samego dosiadu (bez użycia wodzy) bez problemu kierować, to samo z przejściem do wyższego/niższego chodu, nigdy też nie widziałam, żeby ktoś tam jeździł z batem (bat jest tylko od czasu do czasu używany do lonżowania, kiedy koń ewidentnie ma zły dzień), sam facet też bardzo dobrze uczy - w kilka tygodni zniknęła ze mnie spora część złych nawyków z poprzedniej stajni. Tyle, że ma strasznie mało klientów, naprawdę, ruch to jest jak w jednym dniu przyjadą trzy osoby na jazdę. No i przez to brakuje mu też kasy na nowe sprzęty dla koni, zamierzam niedługo mu sfinansować ogłowie bezwędzidłowe dla "mojej" klaczy, bo przecież w cudzym ogłowiu cały czas chodzić nie będzie, a za wędzidłem ogółem nie przepada. :P

    odpowiedz cytuj
Reklama


Reklama




 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez galopuje.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

z siedzibą w ,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"