Reklama
  • Nusia2013-01-11 14:09:16

    Piszcie Wasze sposoby na barany u koni.Ja odchylam się, mocno nogi wbijam w strzemionach (jeśli mam siodło) i staram nie spaść. Jednak jeżdżę teraz na młodym koniu i mocno wywala z krzyża przez co ostatnio miałam zbitą kość ogonową -.-" Niektórzy piszą, że półsiad na młodych  koniach żeby nie było takich sytuacji jak u mnie, ale w momencie półsiadu - koń  szarpnie łbem w dół i już gleba, więc gubię się w tych forach. Dlatego powstał ten post. Czekam na mnóstwo Waszych metod podczas oduczania konia bryków.

  • patrycjakonik3 2013-01-11 14:35:58

    Ja nic nie robie prócz śmiania się ;)Jak się uśmiechasz, rozluźniasz się, jak się skupiasz to spadasz ;) Odchylając się do tyłu jest największe prawdopodobieństwo że zepniesz pośladki i odczujesz mocniejszy wyrzut i tyłek poleci Ci na szyję konia, koń szarpnie i już jesteś cała na koniu. Ja już się przyzwyczaiłam do tego że gdy koń się buntuje bryka lub barankuje to ja się tym nie przejmuje i się z tego śmieje. Dodaję więcej łydki żeby koń szedł dalej i nie myślał sobie że przy barankach czy brykach może robić sobie co chce. Utrzymuję po prostu równowagę i nogę trzymam troszkę głębiej w strzemieniu żeby mi się nie ześlizgnęła (ale nie za daleko). Jak koń bierze łeb w dół i bryknie czy strzeli baranka to ręka w dół, łydka dosłownie na popręg i siad odciążający.  Najlepiej nie myśleć o tym co masz robić gdy koń strzela baranki czy bryka. Jedziesz i nie zwracasz na to uwagi że koń się sprzeciwia. Ma robić to co karzesz. Chyba że naprawdę robisz dla konia krzywdę i chce się Ciebie pozbyć bo odczuwa ból.

  • Nusia 2013-01-11 15:05:41

    dzięki :>nie, nie ! mój koń z radości w terenach nie wie co ze sobą robić i dlatego bryka xD 

  • Newadka 2013-01-11 21:58:14

    Automatycznie przestaję cokolwiek robić. Daję swojemu ciału balansować, chyba że wyrzucanie jest bardzo mocne, wtedy łapię sie mocno nogami, i lekko staję w strzemionach.Musisz być na 100 % rozluźniona.

  • Reklama
  • patrycjakonik3 2013-01-12 08:25:42

    Haahha jak z radości to tylko łydeczka do przodu i z impulsem żeby się konisko nie za mocno rozszalało :D Ja się już nie raz z koniem spotkałam z tym że zawsze po dobrym, podstawionym i na zadzie galopie koń na koniec strzelał baranka, bo tak się uwypuklał i zbierał że trzeba było pokazać swą radość. A ja go za to poklepałam i jedziemy dalej :D

  • GabaKoniara10 2013-01-12 16:16:17

    Ja siadam bardziej w siodle, tak jakby wbijam nogi w strzemiona. Zazwyczaj w książkach jest podawane, że trzymaj się mocno łęku górnego, ale to jest trochę głupie, bo wszystko dzieje się tak szybko, że nie masz czasu chwycić się tylko musisz się utrzymać w siodle. Mam nadzieję, że pomogłam.

  • TheWunia 2013-01-15 18:37:55

    Ja to się modle o baranki ;) kocham jak mój mały zadem w jedną i w drugą merda ;p. Rozluźnij sie poprostu i potraktuj jako zabawe, a jk ci przeszkadza to bardzo to poprostu mniej owsa i zaraz się koniuch uspokaja, ewentualnie więcej jazd :D

  • sotniax2 2013-01-16 10:16:12

    Większej głupoty jak radość z baranów mających na celu wywalić was z siodła w życiu nie słyszałam.. (nie mówie tu o akcjach "radosnych" ze strony konia, np po przeszkodzie kiedy konik się po prostu cieszy, bryknie raz i jedzie dalej i nie jest to bryk mający na celu zrzucenie jeźdźca a jedynie okazanie radości)Teraz się śmiejecie a jak raz a dobrze koń z zadu przyfasoli i wyląduje jedna z drugą na ogrodzeniu łamiąc sobie kości o też wam będzie do śmiechu??Dzieci błagam was.. troche zdrowego rozsądku!Najważniejsze jest to jak NIE dopuścić do strzelania baranów a nie co zrobić żeby je wysiedzieć!

  • Reklama
  • Honeonna 2013-01-16 16:48:40

    O, rozsądku, imię twe sotniax2! Jeśli koń nie robi tego z radości, raz na jakiś czas, to może robić to nawet z bólu. Koń zawsze po galopie barankuje? A może wcale się nie cieszy, tylko przy przejściu boli go grzbiet? Zresztą z czego się cieszy? Z podstawienia zadu (o ile był podstawiony)? Dla konia to nie jest powód do radości, on nie podziela naszych marzeń o podbijaniu czworoboków i nie ma pojęcia, że robi dobrze, dopóki ktoś mu tego nie da do zrozumienia. Nie chcę naskakiwać jakoś szczególnie na jedną osobę, po prostu trochę dobiły mnie w swoim tonie niektóre posty wyżej. Baranki to może być wszystko- bunt, strach, ból sprawiany przez jakieś dolegliwości albo jeźdźca. Czasami radość, ale jeśli mój koń (którego nie posiadam i chyba przez parę lat tak będzie lepiej) brykałby często, barankował, wezwałabym weterynarza do sprawdzenia grzbietu, nóg i zębów, trenera dla siebie, żeby sprawdził mnie i fachowca, żeby sprawdził siodło. Kiedy czuję, że koń zaraz bryknie/zabarankuje, staram się go wysłać do przodu, dużo mniej może mi i sobie zrobić w ruchu niż ze stój, zwłaszcza jeśli przyszłoby mu do głowy coś gorszego. Jeśli się nie dało, staram się utrzymać pion, czyli najczęściej trochę odchylam się odruchowo do tyłu, żeby nie dać się wyrzucić z siodła na szyję, ale bez przesady. Nie puszczam luźno wodzy, próbuję się orientować, co koń chce zaraz zrobić. Staram się jak najszybciej wrócić do normalnej jazdy i dać odczuć koniowi, że nie ma szans, żebym zsiadła albo ze strachu pozwoliła mu stępować. Robię wszystko i nie ma opcji, żeby zdrowy (przyjmuję, że chorego by mi w tej stajni nie dali) koń się od czegoś wykręcił baranami. Dopóki nie zrobi tego bez scen, nie ma co liczyć, że się odczepię. Jeśli koń przy zagalopowaniu bryka z rozochocenia, dla mnie to prawie tak samo, jakby przechodził w galop bez sygnału. Niby nic takiego, ale może się stać niebezpieczne. Zwalniam do kłusa i zagalopowuję jeszcze raz, dopóki nie zrobi tego spokojnie. Wtedy skojarzy: brykam- muszę kłusem i ona się gniewa, spokojnie- mogę galopować. Ciągle jeżdżę w zwykłej, szarej stajni na nieswoich koniach, więc często nie mam decydującego wpływu na to, co będę robić, ale staram się w miarę możliwości tak właśnie postępować. Upewniam się też z pomocą instruktora, czy to nie ja powoduję problemy.

  • matrixx 2013-01-16 17:53:31

    Jak napisała Honeonna: "" Jeśli koń nie robi tego z radości, raz na jakiś czas, to może robić to nawet z bólu."" Ja dodam, że może być to nawet wina siodła w niektórych przypadkach, więc takich rzeczy eliminować nie można. Dużo prawdy w tym jest, że koń bez powodu tego nie robi, zazwyczaj jest to wina jeźdzca, gdyż częste obijanie mu grzbietu prowadzi do bólu i stąd mogą wynikać konia reakcje, po prostu będzie się bronił - więc jeśli nie są to barany w wyniku szczęścia, czy barany ""długotrwałe"" to także wezwałabym weterynarza do sprawdzenia grzbietu. Ale nie zapominajmy, że koń czasem sobie musi bryknąć przy zagalopowaniu, bo jest to też w pewnym stopniu dla niego rozluźnieniem krzyża. Pozdrawiam!

  • sotniax2 2013-01-16 20:02:15

    owszem, koń nie cieszy się z podbijania parkurów.ale znam konie ktore czasem lubią sobie bryknąć ot tak. i mówie tu tylko o brykach które są jednorazowe ktorych kon nie robi po to aby pozbyc się jeźdźcajeżeli kopytne strzela całą serie a ludzik się cieszy no to cos tu jest nie halo.i jak najbardziej popieram wizyte weta/ zastanowienie się nad zmianą siodla ktore moze byc zle dobrane dla dobra własnego i zwierzęcia

  • sotniax2 2013-01-16 20:13:54

    a dla koleżanki modlącej się o baranki: ja wzniosę ręce ku niebu z błaganiem o Twoje zdrowie i życie.

  • Reklama
  • matrixx 2013-01-16 20:43:13

    ...i o rozum

  • Honeonna 2013-01-16 20:57:19

    Rozumiem jak najbardziej, że zdarza się zwykły, niewinny bryk z dobrego humoru i to jest w sumie w porządku, jak chce i nie jest to niebezpieczne, to niech sobie koń raz na jakiś czas bryknie. Koń też człowiek, że się tak wyrażę ;).Z postem matrixx się w całej prawie rozciągłości zgadzam, tylko miałabym pytanie co do rozluźniania krzyża. Jak wiadomo kości krzyżowej rozluźnić się raczej nie da, a sporo osób przez krzyż rozumie coś trochę innego, chodziło Ci o bardziej tylną część grzbietu? Moje główne pytanie jest następujące: czy uważasz, że zdrowy, nieobolały, wyszkolony koń czasami musi rozluźnić krzyż, brykając? Pytam zupełnie serio, bez kłótni i tak dalej. I co oznacza dla ciebie rozluźnienie krzyża? I pytanie trzecie: jak koń rozluźnia krzyż, wybijając się naraz z czterech nóg(bo rozumiem,że o tym mówimy), do czego musi przecież napiąć mięśnie i zaraz spadnie na ziemię? Wszystkie poniższe wynurzenia odnoszę do sytuacji bryku przy galopie dla rozluźnienia, nie do prawdziwych prób zrzutu albo bryknięcia, bo jest ładnie na dworze i koń ma dobry humor.Słyszałam swojego czasu, że niektórzy trenerzy koni islandzkich stosują siodło specjalnie zsunięte trochę za daleko, dzięki czemu uciska ono pewien mięsień w grzbiecie, a dla konia najlepszym sposobem, żeby sobie ulżyć, nie zrzucając jeźdźca, jest podnoszenie nóg w określony sposób, za który oczywiście dostaje się punkty na zawodach, ale czy to nie prowadzi do konkluzji, że analogicznie rozluźnianie krzyża brykaniem, jeśli działa, świadczy o bólu lub niewygodzie, skoro koń chce się pozbyć tego uczucia? On przecież nie myśli "Według zasad klasycznego ujeżdżenia powinienem przenieść ciężar na zad i iść z rozluźnionym grzbietem, więc bryknę, żeby tak mieć i móc zacząć ćwiczyć ciągi i zmiany co tempo." Jeśli koń bryka, to wg schematu "Galopuję- jest mi źle. Brykam przy galopowaniu- jest lepiej." Czy "źle" znaczy "muszę pracować", a lepiej "odstawiają mnie do stajni, mogę pobiegać, bo jeździec spadł", czy "źle-boli" i "lepiej-nie boli", koń coś robi, żeby osiągnąć korzyść. A może nawet koń chce mimo wszystko zagalopować, bo tak każe jeździec, a że boli, prowadzi to do bryknięcia? Nie jako sposobu na rozluźnienie, a jako reakcji na ból odczuwany albo spodziewany? Zgodnie z rozumowaniem "On siada tak-zaraz będę galopować- wtedy boli". A może koń zwyczajnie nie potrafi poprawnie zagalopować? Spotkałam kiedyś taką klacz, miała problemy z równowagą pod jeźdźcem.Moje rozumowanie: Jeśli koń musi coś rozluźnić, to znaczy,że ma to spięte i to odczuwa.  Jeśli zdrowy koń ma spięty grzbiet, to znaczy, że jest/był źle jeżdżony albo nie doszedł do takiego poziomu fizycznie i/lub wyszkoleniem, bo grzbiet powinien być rozluźniony. Długie spięcie mięśni prowadzi do bólu. Konie puszczone luzem normalnie zagalopowują głównie bez brykania. Konie pod jeźdźcem w zawodach (nawet nie w najwyższych klasach) zagalopowują bez brykania. Konie w szkółkach zagalopowują w większości bez brykania, przypadki brykających, które spotkałam, robiły to głównie z ogólnego nakręcenia, czasami z chęci zrzucenia albo przestraszenia jeźdźca. Koń robi wszystko dla jakiejś korzyści. Nie zdaje sobie sprawy, jak powinien chodzić pod jeźdźcem, nie rozluźni z własnego pomysłu grzbietu, by robić to dobrze. Jeśli chce rozluźnić mięśnie, to dlatego, że czuje nieprzyjemne napięcie-> koń rozluźniający mięśnie odczuwał dyskomfort-> koń odczuwający dyskomfort przy normalnym ruchu, jakim jest zagalopowanie, może potrzebować weterynarza, jego jeździec być może trenera.Nie chcę się kłócić ani nic takiego, ogólnie z obydwoma postami się jak najbardziej zgadzam, tylko mnie ta kwestia zaintrygowała i dlatego tak długo wyszło.

  • Nusia 2013-01-17 18:25:14

    ale dyskusja wyszła ^^ Honeonna- myślę, że sposób ze zwalnianiem do kłusa jest pomocny szczególnie u mojego, który kocha galop :>  Jednak jeśli komuś nie przeszkadzają baranki z radości i wręcz je lubi nie ma co zmuszać go do oduczani a konia tego nawyku skoro jeździec na to czeka ;p  dziękuję :)

  • sotniax2 2013-01-17 18:31:07

    ale dyskusja wyszła ^^ Honeonna- myślę, że sposób ze zwalnianiem do kłusa jest pomocny szczególnie u mojego, który kocha galop :>  Jednak jeśli komuś nie przeszkadzają baranki z radości i wręcz je lubi nie ma co zmuszać go do oduczani a konia tego nawyku skoro jeździec na to czeka ;p  dziękuję :) no to takiemu jeźdźcowi życzę powodzenia. no ale skoro ktoś lubi chodzić w gipsie albo ma ambicje wylądować na wózku inwalidzkim to proszę bardzo

  • Nusia 2013-01-17 18:33:42

    mój koń na oklep z radości bryka, a nie, bo go coś boli czy z niewygody. to czuć ! :> na początku do końca nie mogłam wyczuć czy to z radości czy mu coś  nie pasuje, ale już trochę jesteśmy razem i wiem kiedy on się cieszy i bryka, a kiedy nie chcę przejść z galopu do kłusa i bryka. :)

  • Reklama
  • Nusia 2013-01-17 18:34:43

    nie jestem takim jeźdźcem, ale tłumacze tyych, których się nie przekona póki sb coś nie zrobią 

  • sotniax2 2013-01-17 18:48:12

    wiesz, na Twoim miejscu nikogo bym nie tlumaczyła, bo teksty w stylu "modle się o baranki"  wskazują raczej na brak logicznego myślenia, czy nawet jakiegokolwiek myślenia u takich osobników, nikomu nie ubliżając, ale to zdrowe raczej nie jest.

  • Nusia 2013-01-18 14:03:14

    nie tłumacze ICH, tylko tłumacze WAM, że na siłe się nie przekona, bo sama znam kilka osób, które mają takie upodobania i nic się nie zmieni póki coś poważnego im się nie stanie - nawet to czasem nie skutkuje -.- ja osobiście wolę popędzić szybkim galopem czy cwałem zamiast dodawania sobie ,,zabawy"" barankami :D

  • TheWunia 2013-01-18 20:24:11

    Ja chyba mam inne pojęcie o barankach niż np. sontniax2 , konie na których jeżdże co najwyzej opuszczą głowe i delikatnie podskakuja i jak jestes w połsiadzie to tylko po pozycji głowy widac że cos się zmienia. Ja to nazywam po prostu takimi zabimi skokami, a jeśli w twoim przypadku baranki mogą się skończyć wózkiem inwalidzkim no to inna sprawa, ale a tego co robią moje konie to naprawde trzeba by się postarać żeby spaść. Sorki jeśli uważacie że zbzikowałam ale poprostu moje baranki wyglądają inaczej i możliwe że nawet nie można nazwać ich barankami. Pozdrawiam



Reklama
Reklama