We wszystkich wpisach zawsze są zagadnienia na część teoretyczna i praktyczna na odznakę. Ja chciałabym wiedzieć jak to jest z punktu widzenia jeźdźca. Czyli co jest najtrudniejsze, co warto zrobić przed, po, jak przygotować konia itd. Z góry dziękuję za odpowiedz. ;)
Zdajesz na brąz konikowa13? Ja w kwietniu mam próbę ujeżdżenia :D Na razie niczego tak bardzo się nie boję jak samej tremy, przez którą wszystko można zapomnieć ;) Tak w ogóle powinien się wypowiedzieć tu ktoś, kto już zdał na brąz, dał by nam kilka wskazówek :)Trzeba też uważać jakiego konia się wybiera do odznaki, żeby się z nim dobrze rozumieć i żeby to nie był jakiś szaleniec itp. Ja mam fajną klacz, z którą się rozumiem doskonale, jednak niedawno na treningu zauważyłam, że ktoś mi ją zepsuł. Nie słuchała już od łydki, a potem strzelała baranki, szalała i pierwszy raz próbowała mnie zrzucić z siodła ;)) Popracowałam z nią trochę i znowu jest OK, ale jak mi ją ktoś przed samą odznaką zawali to ja dziękuję, nie zdaję......... :/ No więc to jest też taka obawa...Co do przygotowań konia to ja: wyczyszczę klacz na idealny błysk (jak się da;). Ogon można zwilżyć wodą, żeby rozczesać. Są też takie specjalne płyny do spryskiwania, żeby łatwiej było czesać. Można zapleść np. warkocz na ogonie, ja zrobię tylko fryzurkę na grzywie (siateczkę). Dobrze mieć nauszniki, czaprak i owijki na skoki w tym samym kolorze. Siodło musi być wyszorowane i wyglądać jak nowe ;)) No i tyle co do wyglądu. Moim zdaniem takie przygotowania to też jest trudna część, bo zabiera to sporo czasu i trzeba najpierw pół dnia spędzić w stajni, żeby wszystko zrobić i jeszcze samemu się przebrać i też dobrze wyglądać ;DPrzejazd tłukę na pamięć, żeby przypadkiem o czymś nie zapomnieć i nie pomylić się ;) Do skoków też trzeba odpowiednio wcześnie się przygotowywać. Nic więcej na razie mnie nie przeraża ;D Jeśli Ci o to chodziło to tyle na razie przychodzi mi do głowy. Jak czegoś nie zrozumiesz to pisz ;D Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam..
ooo bardzo dobry temat ja tez chcę wiedzieć bo planuję w maju a na samą myśl robi mi się niedobrze :D boję się że ze strachu zapomnę programu ujeżdżenia i zrobię sobie wstyd a najgorzej jak zapomnę swojego imienia :(
Słyszłam, że trzeba się uśmiechać, nawte jak się coś zwali.
Ja jak kiedyś będe zdawać to boję się konia. Nie wiem na jakiego trafie. Najgorsze jest też zapamiętanie kolejności przejazy, ale z tego co wiem to chyba moze byc czytane.
Ja chciabym się dowiedzieć jak wygląda część praktyczna, np.: prawidłowe podejście do konia wiązanie. Idzie za Toba komisja i patrzy na Ciebie? Musisz powiedzieć jak zareagował koń? W kiektórych stajniach nie ma koniowiązów albo konie stoja na korytarzach lub w boksach stoją, no to jak pokazać wiązanie?
Dzięki konikowa ;D Jak zdam odznakę to na pewno będę wiedzieć już więcej na ten temat, więc zawsze możesz pytać, chętnie pomogę :)Agatulec, to prawda, zawsze trzeba się uśmiechać, najlepiej przez cały przejazd i samemu przed sobą udawać, że się nie zwróciło uwagi na jakiś tam błąd.Jak się przygotowuje na odznakę to konia wybierasz sobie sama, ale tylko wtedy, gdy zdawanie na odznakę jest w Twojej stajni. Rozmawiasz z instruktorką które konie możesz zająć na odznakę i wybierasz jednego. Czasem można wybrać dwa konie - jeden, z którym najlepiej rozumiesz się w ujeżdżeniu i drugi, który jest dobry w skokach. Inna sprawa jest, gdy wyjeżdżasz gdzieś dalej na odznakę i nie miałaś szans poznać koni z danej stajni. Dobrze jest wcześniej pojeździć na nich i je poznać.Czy może być czytany przejazd, tego nie wiem. Moja instruktorka mówi, że trzeba mieć wykuty cały przejazd i nie można o niczym zapomnieć.W stajni, w której zdaję są koniowiązy, więc u mnie sprawa jest prosta - komisja, albo jeden z komisji podchodzi i patrzy jak kiełzna się konia, siodła, interpretuje jego zachowanie itp. Jak pytają o coś to trzeba odpowiedzieć, oczywiste, ale może się trafić z komisji taki co nie będzie nic gadać i spoko ;)) Jeśli nie ma koniowiązów to może będzie trzeba uwiązać konia przed boksem...? Instruktorka wszystko przedtem powinna wyjaśnić.A ja mam już coraz większe obawy co do mojej klaczki, na której pojadę przejazd.... Ona normalnie szaleje, ale jak jest zdawanie odznaki to dopiero odprawia kabaret xD Dzikus z niej niesamowity, i co ja mam z nią zrobić.... ;))
Dzięki za rady ;) będę pamiętać o uśmiechaniu się. Jakby co, to skorzystam z pomocy rolphinki i byłoby ekstra, jakbyś opowiedziała jak było na egzaminie oczywiście jak już będziesz po ;)
Dzięki za dobre słowa, ale w nią diabeł jakiś wstępuje czasem i nie ma na nią rady ;) Jak mi na czworoboku będzie brykać i szaleć to po zdawaniu ;) Ostatnio jak galopowałam to ta zwariowała i zaczęła cwałować ;D Pierwszy raz cwałowałam :))
Od instruktorki się dowiedziałam, że cały przejazd na czworoboku może być przez nią czytany. Oczywiście, że lepiej to wygląda, jeśli się samemu pamięta przejazd ;)
Dokładnie, instruktorka stoi obok i głośno mówi co w dalszej kolejności masz wykonać. Ale naprawdę lepiej to wygląda jak samemu się pamięta cały przejazd, więc najlepiej jest się go nauczyć na pamięć. Oczywiście do tego, że ktoś się nauczył można się wspomóc tym, że instruktorka mówi, bo jak kogoś trema zje, to co wtedy??
Zdaję dopiero w przyszłym tygodniu, a już mnie trema zjada. Na ćwiczeniach przejazdu zapomniałam jaką kolejność mają poszczególne figury x) Jak będę tak ciężko wystraszona na egzaminie to instruktorka chyba będzie musiała mi czytać przejazd ;)) No trudno, zobaczymy ;)
Ja zdawałam w marcu w Rybniku.
Konie miałyśmy z naszej stajni przywiezione. Więc jak tylko je "wypakowałyśmy" z koniowozu, osiodłałyśmy je i komisji przy tym nie było.
Ja osobiście najbardziej bałam się ujeżdżenia. Sędziowie zwracali wielką uwagę na dosiad, prowadzienie konia po tzw. rysunku, kształtne koła i dokładnie wyjechane narożniki. Moja Pani trener czytała mi przejazd, chociaż umiałam go dokładnie na pamięć. Przydało się to bardzo, bo miałam pewność, że choćbym zapomniała, to na pewno mi podpowie ;)
Skoki były mniej stresujące. Ważny był: najazd w dobrym tempie, na środek przeszkody, dosiad i zachowanie jeźdźca na przeszkodzie (np.czy nie przeszkadza koniowi w wybiciu, locie, lądowaniu-nie szarpie za wodze, nie obija się o siodło itp.), dobra noga w galopie i prawidłowe zatrzymanie.
Pytania miałam wykute na blachę ze szczegułami ;p Co prawda jeżdżę już dosyć długo i na większość z nich, kiedy je pierwszy raz czytałam, potrafiłam odpowiedzieć, musiałam mieć pewność, że nie zawacham się przy żadnym. Część teoretyczna była najłatwiejsza, nawet jak ktoś się jąkał, to podpowiadali sędziowie, a jak się nie odpowiedziało zadawali dodatkowe inne pytanie.
Życzę Wam wszystkim, powodzenia na egzaminie ;)
Jak macie jakieś pytania to piszcie, póki jestem "na świeżo" po odznace i wszystko pamiętam ;D
Zuzu, fajnie by było gdybyś opowiedziała co nie co o tym jak odbywa się część praktyczna tzn. siodłanie, kiełznanie, uwiązywanie, prawidłowe podejście itd. Byłabym bardzo wdzięczna ;)
U nas komisji nie było, może dlatego, że nasz koniowóz stał na parkingu,obok hali i tam też konie siodłałyśmy. Ale nie wiem, jak to było w przypadku tych, co mieli konie z tej stajni i siodłali w boksach. Za bardzo byłam zestresowana i zajęta naszymi konikami, żeby chodzić po stajni i sprawdzać co robią inni i czy ktoś na nich patrzy xD
Teoria u mnie była na luzie (miałam fajnych sędziów). Zadali 2-3 pytania i puścili dalej. Konika musisz odpicować ;D tzn. Dzień wcześniej wykąpać, ogon i grzywę zapleść, ładnie wyczyścić w dzień odznaki, poprawić grzywę i ogon, nawilżyć sierść mokrymi chusteczkami. Najtrudniejsze jak dla mnie było ujeżdżenie, skoki jakoś poszły. Musisz dużo się uśmiechać do sędziów ;P
Jak dla mnie to najtrudniejsze były skoki. Wszystko jakoś tak szybko nie było czasu na zastanowienie itp. Ujeżdżenie bardzo łatwe, musisz przejechać dokładnie rysunek. Czasami na forach piszą ze oceniają tylko rysunek co jest nie prawdą bo u mnie zwracali uwagę na dosiad, równowagę, dobre zatrzymania, to u mnie było bardzo istotne , czy nie atakujesz zbyt mocno ręka i czy ustawił równo nogi chociaż przednie. Brąz jest dość łatwy do zdania chociaż na moim egzaminie z chyba 12 zdających zdało 4 bo konie wyłamywały na skokach , ale nie stresuj się i pamiętaj żeby się nie spinać w siodle;))
We wszystkich wpisach zawsze są zagadnienia na część teoretyczna i praktyczna na odznakę. Ja chciałabym wiedzieć jak to jest z punktu widzenia jeźdźca. Czyli co jest najtrudniejsze, co warto zrobić przed, po, jak przygotować konia itd. Z góry dziękuję za odpowiedz. ;)
Zdajesz na brąz konikowa13? Ja w kwietniu mam próbę ujeżdżenia :D Na razie niczego tak bardzo się nie boję jak samej tremy, przez którą wszystko można zapomnieć ;) Tak w ogóle powinien się wypowiedzieć tu ktoś, kto już zdał na brąz, dał by nam kilka wskazówek :)Trzeba też uważać jakiego konia się wybiera do odznaki, żeby się z nim dobrze rozumieć i żeby to nie był jakiś szaleniec itp. Ja mam fajną klacz, z którą się rozumiem doskonale, jednak niedawno na treningu zauważyłam, że ktoś mi ją zepsuł. Nie słuchała już od łydki, a potem strzelała baranki, szalała i pierwszy raz próbowała mnie zrzucić z siodła ;)) Popracowałam z nią trochę i znowu jest OK, ale jak mi ją ktoś przed samą odznaką zawali to ja dziękuję, nie zdaję......... :/ No więc to jest też taka obawa...Co do przygotowań konia to ja: wyczyszczę klacz na idealny błysk (jak się da;). Ogon można zwilżyć wodą, żeby rozczesać. Są też takie specjalne płyny do spryskiwania, żeby łatwiej było czesać. Można zapleść np. warkocz na ogonie, ja zrobię tylko fryzurkę na grzywie (siateczkę). Dobrze mieć nauszniki, czaprak i owijki na skoki w tym samym kolorze. Siodło musi być wyszorowane i wyglądać jak nowe ;)) No i tyle co do wyglądu. Moim zdaniem takie przygotowania to też jest trudna część, bo zabiera to sporo czasu i trzeba najpierw pół dnia spędzić w stajni, żeby wszystko zrobić i jeszcze samemu się przebrać i też dobrze wyglądać ;DPrzejazd tłukę na pamięć, żeby przypadkiem o czymś nie zapomnieć i nie pomylić się ;) Do skoków też trzeba odpowiednio wcześnie się przygotowywać. Nic więcej na razie mnie nie przeraża ;D Jeśli Ci o to chodziło to tyle na razie przychodzi mi do głowy. Jak czegoś nie zrozumiesz to pisz ;D Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam..
ooo bardzo dobry temat ja tez chcę wiedzieć bo planuję w maju a na samą myśl robi mi się niedobrze :D boję się że ze strachu zapomnę programu ujeżdżenia i zrobię sobie wstyd a najgorzej jak zapomnę swojego imienia :(
Planuje zdawać, ale jeszcze nie teraz... Może za rok. Dzięki za pomoc, bo to jest dużo lepsze od tych zagadnień na stronie!
Słyszłam, że trzeba się uśmiechać, nawte jak się coś zwali. Ja jak kiedyś będe zdawać to boję się konia. Nie wiem na jakiego trafie. Najgorsze jest też zapamiętanie kolejności przejazy, ale z tego co wiem to chyba moze byc czytane. Ja chciabym się dowiedzieć jak wygląda część praktyczna, np.: prawidłowe podejście do konia wiązanie. Idzie za Toba komisja i patrzy na Ciebie? Musisz powiedzieć jak zareagował koń? W kiektórych stajniach nie ma koniowiązów albo konie stoja na korytarzach lub w boksach stoją, no to jak pokazać wiązanie?
Dzięki konikowa ;D Jak zdam odznakę to na pewno będę wiedzieć już więcej na ten temat, więc zawsze możesz pytać, chętnie pomogę :)Agatulec, to prawda, zawsze trzeba się uśmiechać, najlepiej przez cały przejazd i samemu przed sobą udawać, że się nie zwróciło uwagi na jakiś tam błąd.Jak się przygotowuje na odznakę to konia wybierasz sobie sama, ale tylko wtedy, gdy zdawanie na odznakę jest w Twojej stajni. Rozmawiasz z instruktorką które konie możesz zająć na odznakę i wybierasz jednego. Czasem można wybrać dwa konie - jeden, z którym najlepiej rozumiesz się w ujeżdżeniu i drugi, który jest dobry w skokach. Inna sprawa jest, gdy wyjeżdżasz gdzieś dalej na odznakę i nie miałaś szans poznać koni z danej stajni. Dobrze jest wcześniej pojeździć na nich i je poznać.Czy może być czytany przejazd, tego nie wiem. Moja instruktorka mówi, że trzeba mieć wykuty cały przejazd i nie można o niczym zapomnieć.W stajni, w której zdaję są koniowiązy, więc u mnie sprawa jest prosta - komisja, albo jeden z komisji podchodzi i patrzy jak kiełzna się konia, siodła, interpretuje jego zachowanie itp. Jak pytają o coś to trzeba odpowiedzieć, oczywiste, ale może się trafić z komisji taki co nie będzie nic gadać i spoko ;)) Jeśli nie ma koniowiązów to może będzie trzeba uwiązać konia przed boksem...? Instruktorka wszystko przedtem powinna wyjaśnić.A ja mam już coraz większe obawy co do mojej klaczki, na której pojadę przejazd.... Ona normalnie szaleje, ale jak jest zdawanie odznaki to dopiero odprawia kabaret xD Dzikus z niej niesamowity, i co ja mam z nią zrobić.... ;))
Dzięki za rady ;) będę pamiętać o uśmiechaniu się. Jakby co, to skorzystam z pomocy rolphinki i byłoby ekstra, jakbyś opowiedziała jak było na egzaminie oczywiście jak już będziesz po ;)
Oczywiście opowiem, ale nie wiem czy zdam jak moja klacz wiosną tak bardzo szaleje ;D
Na pewno ci się uda, jakoś poskromisz swoją klacz! ;)
Dzięki za dobre słowa, ale w nią diabeł jakiś wstępuje czasem i nie ma na nią rady ;) Jak mi na czworoboku będzie brykać i szaleć to po zdawaniu ;) Ostatnio jak galopowałam to ta zwariowała i zaczęła cwałować ;D Pierwszy raz cwałowałam :))
Od instruktorki się dowiedziałam, że cały przejazd na czworoboku może być przez nią czytany. Oczywiście, że lepiej to wygląda, jeśli się samemu pamięta przejazd ;)
rolphinka czyli, że instruktorka może stać koło czworoboku i czytać na głos? Czy jak? Ja do odznaki przymierzam się na lipiec ;d
ja chce zdawac w sierpniu w Jaszkowie.Kto zdawał w jaszkowie?
Dokładnie, instruktorka stoi obok i głośno mówi co w dalszej kolejności masz wykonać. Ale naprawdę lepiej to wygląda jak samemu się pamięta cały przejazd, więc najlepiej jest się go nauczyć na pamięć. Oczywiście do tego, że ktoś się nauczył można się wspomóc tym, że instruktorka mówi, bo jak kogoś trema zje, to co wtedy??
Zdaję dopiero w przyszłym tygodniu, a już mnie trema zjada. Na ćwiczeniach przejazdu zapomniałam jaką kolejność mają poszczególne figury x) Jak będę tak ciężko wystraszona na egzaminie to instruktorka chyba będzie musiała mi czytać przejazd ;)) No trudno, zobaczymy ;)
Ja zdawałam w marcu w Rybniku. Konie miałyśmy z naszej stajni przywiezione. Więc jak tylko je "wypakowałyśmy" z koniowozu, osiodłałyśmy je i komisji przy tym nie było. Ja osobiście najbardziej bałam się ujeżdżenia. Sędziowie zwracali wielką uwagę na dosiad, prowadzienie konia po tzw. rysunku, kształtne koła i dokładnie wyjechane narożniki. Moja Pani trener czytała mi przejazd, chociaż umiałam go dokładnie na pamięć. Przydało się to bardzo, bo miałam pewność, że choćbym zapomniała, to na pewno mi podpowie ;) Skoki były mniej stresujące. Ważny był: najazd w dobrym tempie, na środek przeszkody, dosiad i zachowanie jeźdźca na przeszkodzie (np.czy nie przeszkadza koniowi w wybiciu, locie, lądowaniu-nie szarpie za wodze, nie obija się o siodło itp.), dobra noga w galopie i prawidłowe zatrzymanie. Pytania miałam wykute na blachę ze szczegułami ;p Co prawda jeżdżę już dosyć długo i na większość z nich, kiedy je pierwszy raz czytałam, potrafiłam odpowiedzieć, musiałam mieć pewność, że nie zawacham się przy żadnym. Część teoretyczna była najłatwiejsza, nawet jak ktoś się jąkał, to podpowiadali sędziowie, a jak się nie odpowiedziało zadawali dodatkowe inne pytanie. Życzę Wam wszystkim, powodzenia na egzaminie ;) Jak macie jakieś pytania to piszcie, póki jestem "na świeżo" po odznace i wszystko pamiętam ;D
Zuzu, fajnie by było gdybyś opowiedziała co nie co o tym jak odbywa się część praktyczna tzn. siodłanie, kiełznanie, uwiązywanie, prawidłowe podejście itd. Byłabym bardzo wdzięczna ;)
Zuzu już powiedziała, ze nie było komisji jak siodłała konie ;p
Fajnie, jak nie musi być komisji przy siodłaniu itd. Wiem, że to jest oceniane, ale jeśli nie musi to super.
Ooo, tak nie zauważyłam ;)
U nas komisji nie było, może dlatego, że nasz koniowóz stał na parkingu,obok hali i tam też konie siodłałyśmy. Ale nie wiem, jak to było w przypadku tych, co mieli konie z tej stajni i siodłali w boksach. Za bardzo byłam zestresowana i zajęta naszymi konikami, żeby chodzić po stajni i sprawdzać co robią inni i czy ktoś na nich patrzy xD
Ja też planuje zdawac ale za rok chce wszystko umieć bardzo dobrze
Ja też chciałabym kiedyś zdać odznakę, ale najwcześniej za jakiś rok.
Teoria u mnie była na luzie (miałam fajnych sędziów). Zadali 2-3 pytania i puścili dalej. Konika musisz odpicować ;D tzn. Dzień wcześniej wykąpać, ogon i grzywę zapleść, ładnie wyczyścić w dzień odznaki, poprawić grzywę i ogon, nawilżyć sierść mokrymi chusteczkami. Najtrudniejsze jak dla mnie było ujeżdżenie, skoki jakoś poszły. Musisz dużo się uśmiechać do sędziów ;P
Jak dla mnie to najtrudniejsze były skoki. Wszystko jakoś tak szybko nie było czasu na zastanowienie itp. Ujeżdżenie bardzo łatwe, musisz przejechać dokładnie rysunek. Czasami na forach piszą ze oceniają tylko rysunek co jest nie prawdą bo u mnie zwracali uwagę na dosiad, równowagę, dobre zatrzymania, to u mnie było bardzo istotne , czy nie atakujesz zbyt mocno ręka i czy ustawił równo nogi chociaż przednie. Brąz jest dość łatwy do zdania chociaż na moim egzaminie z chyba 12 zdających zdało 4 bo konie wyłamywały na skokach , ale nie stresuj się i pamiętaj żeby się nie spinać w siodle;))