Potrzebuję porady. Wczoraj koń mi bryknął i spadłam. Niby nic, ale przelaciałam mu nad głową, zrobiłam fikołka w powietrzu, upadłam na głowe a potem koń ,,po mnie,, przegalopował i drasnął mnie kopytem. Nic mi się nie stało, mogłam spokojnie wsiaść drugi raz. Problem w tym, że sparaliżował mnie starch i nie wsiadłam. A to jest najspokojniejszy koń w stajni, 7 letnie dzieci na nim się uczą jeździć. Dzisiaj znów na nią wsiadłam, myślałam, że się przełamałam i będzie ok, ale zsiadłam po 15 min jak mi przeszła do szybkiego kłusa. Ja się jej poprostu boje, z innymi końmi nie mam problemów. Poradźcie mi co mam robić, trener mi zapowiedział, że będę na niej jeździła do skutku az wszystko wróci do normy. Ale jak mam na nią wsiąść to aż mi łzy do oczu napływają ze strachu. Proszę pomóżcie.
pospędzaj z nią więcej czasu ;)
też miałam taki moment... spadłam z konia i się zniechęciłam, nie jeździłam z 4 tygodnie...
to przechodzi ;p i musisz się mieć na baczności. mocno trzymaj się kolanami tak, jakby koń miał fiknąć ;)
po prostu przygotuj się ;)
Ale tak normalnie to się jej nie boję. Tylko jak na niej siedze. I właśnie dzisiaj jak zsiadłam z niej po tych okropnych 15min, wsiadła na nią 8 letnia dziewczynka i chodziła jak w zegarku..
Ale tak normalnie to się jej nie boję. Tylko jak na niej siedze. I właśnie dzisiaj jak zsiadłam z niej po tych okropnych 15min, wsiadła na nią 8 letnia dziewczynka i chodziła jak w zegarku..
koń czuje, że się boisz. możesz mówić do konia spokojnym głosem.To uspokoi Ciebie i konia ;)
Kurcze, zamurowało mnie! Nie umiem odpowiedzieć! Ja jak spadłam to od razu wsiadłam i już nie mam problemów. (o tym jest na moim blogu koniara-isia.galopuje.pl)
No najgorsze są te upadki po których "boimy" się wsiąść spowrotem na konia.. Powiem ci tak Nie ma potrzeby do obawy że spadniesz 2 raz..Jeżeli wsiadziesz na tego konia bojąc się to koń to wyczuje ! Twój trener ma rację powinnaś na niej jeździć aż do skutku ;P no i poprostu dociskaj mocno łydkę.. Wczoraj się dowiedziałam ze moj znajomy ok.4 dni temu spadł z konia w terenie i ma połamane zebra ;( Naprawdę spróbuj wsiąść na nią bez stresu ;D wtedy zobaczysz, że nie trzeba było się bać ;)Powodzenia ;D
No najgorsze są te upadki po których "boimy" się wsiąść spowrotem na konia.. Powiem ci tak Nie ma potrzeby do obawy że spadniesz 2 raz..Jeżeli wsiadziesz na tego konia bojąc się to koń to wyczuje ! Twój trener ma rację powinnaś na niej jeździć aż do skutku ;P no i poprostu dociskaj mocno łydkę.. Wczoraj się dowiedziałam ze moj znajomy ok.4 dni temu spadł z konia w terenie i ma połamane zebra ;( Naprawdę spróbuj wsiąść na nią bez stresu ;D wtedy zobaczysz, że nie trzeba było się bać ;)Powodzenia ;DTo ją pocieszyłaś... xD
Ja miałam lub dalej mam taką samą sytuacje jak Ty, tylko z taką różnicą, że ja zaczęłam się bać dopiero kiedy po zimie miałam zakłusować na dworze ;p też mam problem tylko z tym jednym koniem, ale jakoś to będzie, musi minąć, ja uważam że muszę się doszkolić żeby się na tym koniu pewniej poczuć
Ja spadłam na pierwszej jeździe...potem jak tylko kazali mi wsiąść na konia byłam w stanie poryczeć się byle wsiąść. Na zasadzie chcę ale nie mogę. Było to w roku 2005...później wsiadałam od czasu do czasu nie dla samej jazdy, a po prostu żeby posiedzieć na koniu. Ponad 3 lata nikt nie mógł mnie namówić na jazdę...najpierw mówiłam tak jasne wsiądę po czym wykręcałam się chorym żołądkiem czy bólem brzucha itd. Koleżanka zaczęła jeździć i stwierdziłam, że czuję się na siłach by zacząć od nowa. I zaczęłam. Wierzę, że dasz radę. Poproś instruktora, żeby zrobił ci jakieś ćwiczenia rozluźniające...powinno pomóc. ;)
ja spadłam dwie czy trzy jazdy temu. jeszcze do tego ze stępa. koń się wystraszył szczekania psa... a że było to na samym początku to jeszcze nie do końca podciągnięty popręg... on w lewo ja w prawo i już mu leżałam pod nogami... a koń zadowolony z siebie mi zwiał xdw sumie jeżdżę już ze trzy lata, a to była moja pierwsza gleba. ale wsiadłam od razu. jak mi instruktorka poprawiała strzemiona to nie mogłam nóg podnieść tak mi się trzęsły, ale pomyślałam sobie że MUSZĘ się przełamać, bo nie chcę podzielić losu znajomej która po pierwszym upadku zrezygnowała pomimo wielkiej miłości do koni.zaraz jak wsiadłam z powrotem to przez pół jazdy myślałam tylko o tym, że pewnie za chwilę znowu polecę... ale później już lajt. tak mnie straszyli, że to nie wiadomo co się się wielkiego stało jak się spadło... a tu guzik prawda. trzeba spróbować się rozluźnić i koniowi zaufać... wiem, że to łatwo powiedzieć, ale takie myślenie na prawdę pomaga...
My się chyba nie rozumiemy ;)Ja się jej ogólnie nie boję. Normalnie ją czyszcze, karmie, lonżuje itp.Mnie tylko oblewa strach jak mam na niej jeździć szybszym chodem niż stęp..Chciaż cały tydzień nad tym mysle i stwierdziłam, że chyba na nią w sobotę wsiąde ;)
może poproś instruktora o tymczasową zmianę konia, wiem co to znaczy bać się koni... Kiedyś mnie paraliżowało jak tylko wsiadłam na konia (balam się upadku i boje sie do tej pory) wsiadałam na stępa na 5 minut po mojej mamie, kiedyś wziełam konia na 30 min troche pokłusowałam miałam jeszcze 2 takie jazdy, potem koń mi sie spłoszył i klapa, przestałam jeździć, potem znowu zaczynałam wsiadać na 5-10 min i przechodziło, w maju 2010 r pjechałam z koleżanką na jazde bałam sie na początku ale potem mi przeszło, ale przed jazdą strasznie bolał mnie brzuch, ale powiedziałam sobie że jazda to przyjemność, że nikt mnie nie zmusza i nie zamierzam wsiąśc i powoli mi przechodziło, teraz jet ok, choć mam takie dni że najchętniej bym zeszła po 15 min. Ostatnio mi koń podskakiwał, byłam już na szyi i mam lekki kryzys nie boje się wsiąść na konia ale nie wiem czy mam ochote jeszcze jeździć i nie wiem czy mam skończyć z jazdą konną czy poczekać :/
Nie kończ z jazdą. Może pojeździj na lonży co?A co do mnie to ja nie chce zmieniać konia, ja jeżdżę po kilka koni na weekend, wiec nie ma takiej opcji, żebym na niej nie jeździła, zresztą trener powiedział, że i tak mi na to nie pozwoli bo mam się przełamać, choćbym miała ryczeć przez całą jazde. W moim przypadku takie gwałtowne potraktowanie mojego problemu, tak jak to zrobił trener, że nie da mi ustąpić za wszelką cene jest dobre. Bo wierze, że jeszcze wiele łez wyleje przy jeździe na niej, ale w końcu się przełamie ;)
nie bój się to po pierwsze - koń wyczuwa twój strach i wie, że jak cię zrzuci i ty jej odpuścisz i dasz jej spokój to będzie tak za każdym razem. pojeździj trochę na lonży żeby przełamać swój strach. Jak masz to załóż siodło westernowe i wrazie czego będziesz mogła się przytrzymać rożka.
Potrzebuję porady. Wczoraj koń mi bryknął i spadłam. Niby nic, ale przelaciałam mu nad głową, zrobiłam fikołka w powietrzu, upadłam na głowe a potem koń ,,po mnie,, przegalopował i drasnął mnie kopytem. Nic mi się nie stało, mogłam spokojnie wsiaść drugi raz. Problem w tym, że sparaliżował mnie starch i nie wsiadłam. A to jest najspokojniejszy koń w stajni, 7 letnie dzieci na nim się uczą jeździć. Dzisiaj znów na nią wsiadłam, myślałam, że się przełamałam i będzie ok, ale zsiadłam po 15 min jak mi przeszła do szybkiego kłusa. Ja się jej poprostu boje, z innymi końmi nie mam problemów. Poradźcie mi co mam robić, trener mi zapowiedział, że będę na niej jeździła do skutku az wszystko wróci do normy. Ale jak mam na nią wsiąść to aż mi łzy do oczu napływają ze strachu. Proszę pomóżcie.
???
pospędzaj z nią więcej czasu ;) też miałam taki moment... spadłam z konia i się zniechęciłam, nie jeździłam z 4 tygodnie... to przechodzi ;p i musisz się mieć na baczności. mocno trzymaj się kolanami tak, jakby koń miał fiknąć ;) po prostu przygotuj się ;)
Ale tak normalnie to się jej nie boję. Tylko jak na niej siedze. I właśnie dzisiaj jak zsiadłam z niej po tych okropnych 15min, wsiadła na nią 8 letnia dziewczynka i chodziła jak w zegarku..
Ale tak normalnie to się jej nie boję. Tylko jak na niej siedze. I właśnie dzisiaj jak zsiadłam z niej po tych okropnych 15min, wsiadła na nią 8 letnia dziewczynka i chodziła jak w zegarku.. koń czuje, że się boisz. możesz mówić do konia spokojnym głosem.To uspokoi Ciebie i konia ;)
Kurcze, zamurowało mnie! Nie umiem odpowiedzieć! Ja jak spadłam to od razu wsiadłam i już nie mam problemów. (o tym jest na moim blogu koniara-isia.galopuje.pl)
No najgorsze są te upadki po których "boimy" się wsiąść spowrotem na konia.. Powiem ci tak Nie ma potrzeby do obawy że spadniesz 2 raz..Jeżeli wsiadziesz na tego konia bojąc się to koń to wyczuje ! Twój trener ma rację powinnaś na niej jeździć aż do skutku ;P no i poprostu dociskaj mocno łydkę.. Wczoraj się dowiedziałam ze moj znajomy ok.4 dni temu spadł z konia w terenie i ma połamane zebra ;( Naprawdę spróbuj wsiąść na nią bez stresu ;D wtedy zobaczysz, że nie trzeba było się bać ;)Powodzenia ;D
No najgorsze są te upadki po których "boimy" się wsiąść spowrotem na konia.. Powiem ci tak Nie ma potrzeby do obawy że spadniesz 2 raz..Jeżeli wsiadziesz na tego konia bojąc się to koń to wyczuje ! Twój trener ma rację powinnaś na niej jeździć aż do skutku ;P no i poprostu dociskaj mocno łydkę.. Wczoraj się dowiedziałam ze moj znajomy ok.4 dni temu spadł z konia w terenie i ma połamane zebra ;( Naprawdę spróbuj wsiąść na nią bez stresu ;D wtedy zobaczysz, że nie trzeba było się bać ;)Powodzenia ;DTo ją pocieszyłaś... xD
Dzięki za rady ;)w sobote mam nadzieję, że się przełamie i wsiąde normalnie ;)
wilk131 no co ? :P Tak jakoś mi się wymksło ;Ddudusiakowa - no pewnie bez stresu ;) Powodzenia ;)
Ja miałam lub dalej mam taką samą sytuacje jak Ty, tylko z taką różnicą, że ja zaczęłam się bać dopiero kiedy po zimie miałam zakłusować na dworze ;p też mam problem tylko z tym jednym koniem, ale jakoś to będzie, musi minąć, ja uważam że muszę się doszkolić żeby się na tym koniu pewniej poczuć
Ja spadłam na pierwszej jeździe...potem jak tylko kazali mi wsiąść na konia byłam w stanie poryczeć się byle wsiąść. Na zasadzie chcę ale nie mogę. Było to w roku 2005...później wsiadałam od czasu do czasu nie dla samej jazdy, a po prostu żeby posiedzieć na koniu. Ponad 3 lata nikt nie mógł mnie namówić na jazdę...najpierw mówiłam tak jasne wsiądę po czym wykręcałam się chorym żołądkiem czy bólem brzucha itd. Koleżanka zaczęła jeździć i stwierdziłam, że czuję się na siłach by zacząć od nowa. I zaczęłam. Wierzę, że dasz radę. Poproś instruktora, żeby zrobił ci jakieś ćwiczenia rozluźniające...powinno pomóc. ;)
ja spadłam dwie czy trzy jazdy temu. jeszcze do tego ze stępa. koń się wystraszył szczekania psa... a że było to na samym początku to jeszcze nie do końca podciągnięty popręg... on w lewo ja w prawo i już mu leżałam pod nogami... a koń zadowolony z siebie mi zwiał xdw sumie jeżdżę już ze trzy lata, a to była moja pierwsza gleba. ale wsiadłam od razu. jak mi instruktorka poprawiała strzemiona to nie mogłam nóg podnieść tak mi się trzęsły, ale pomyślałam sobie że MUSZĘ się przełamać, bo nie chcę podzielić losu znajomej która po pierwszym upadku zrezygnowała pomimo wielkiej miłości do koni.zaraz jak wsiadłam z powrotem to przez pół jazdy myślałam tylko o tym, że pewnie za chwilę znowu polecę... ale później już lajt. tak mnie straszyli, że to nie wiadomo co się się wielkiego stało jak się spadło... a tu guzik prawda. trzeba spróbować się rozluźnić i koniowi zaufać... wiem, że to łatwo powiedzieć, ale takie myślenie na prawdę pomaga...
w sumie mozesz z nim poprzebywac, lazowac itd.ja jak spadalam z konia to nigdy sie nie balam wsiasc wiec ci za duzo nie pomoge
My się chyba nie rozumiemy ;)Ja się jej ogólnie nie boję. Normalnie ją czyszcze, karmie, lonżuje itp.Mnie tylko oblewa strach jak mam na niej jeździć szybszym chodem niż stęp..Chciaż cały tydzień nad tym mysle i stwierdziłam, że chyba na nią w sobotę wsiąde ;)
może poproś instruktora o tymczasową zmianę konia, wiem co to znaczy bać się koni... Kiedyś mnie paraliżowało jak tylko wsiadłam na konia (balam się upadku i boje sie do tej pory) wsiadałam na stępa na 5 minut po mojej mamie, kiedyś wziełam konia na 30 min troche pokłusowałam miałam jeszcze 2 takie jazdy, potem koń mi sie spłoszył i klapa, przestałam jeździć, potem znowu zaczynałam wsiadać na 5-10 min i przechodziło, w maju 2010 r pjechałam z koleżanką na jazde bałam sie na początku ale potem mi przeszło, ale przed jazdą strasznie bolał mnie brzuch, ale powiedziałam sobie że jazda to przyjemność, że nikt mnie nie zmusza i nie zamierzam wsiąśc i powoli mi przechodziło, teraz jet ok, choć mam takie dni że najchętniej bym zeszła po 15 min. Ostatnio mi koń podskakiwał, byłam już na szyi i mam lekki kryzys nie boje się wsiąść na konia ale nie wiem czy mam ochote jeszcze jeździć i nie wiem czy mam skończyć z jazdą konną czy poczekać :/
Nie kończ z jazdą. Może pojeździj na lonży co?A co do mnie to ja nie chce zmieniać konia, ja jeżdżę po kilka koni na weekend, wiec nie ma takiej opcji, żebym na niej nie jeździła, zresztą trener powiedział, że i tak mi na to nie pozwoli bo mam się przełamać, choćbym miała ryczeć przez całą jazde. W moim przypadku takie gwałtowne potraktowanie mojego problemu, tak jak to zrobił trener, że nie da mi ustąpić za wszelką cene jest dobre. Bo wierze, że jeszcze wiele łez wyleje przy jeździe na niej, ale w końcu się przełamie ;)
nie bój się to po pierwsze - koń wyczuwa twój strach i wie, że jak cię zrzuci i ty jej odpuścisz i dasz jej spokój to będzie tak za każdym razem. pojeździj trochę na lonży żeby przełamać swój strach. Jak masz to załóż siodło westernowe i wrazie czego będziesz mogła się przytrzymać rożka.