ja miałam niedawno coś takiego.Miałam akurat lekcję na oklep. no i na samym początku, jak to zwykle na jazdach ćwiczenia. Instruktor kazał mi się obrócić dookoła własnej osi. Gdy już siedziałam tyłem nie stąd nie z owąd koń mi przyspieszył. :) instruktor próbował go zatrzymać. koń już się uspokoił a ja usiadłam prawidłowo. jak mi dziewczyny później powiedziały okazało się że Paloma galopowała. ja siedząc na niej byłam przerażona. pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło. ale teraz śmieję się z tego bo bardzo mi się to podobało. :)
Ja miałam kiedyś taką sytuacje- 3 lata temu, dopiero zaczynałam kłus-, że poszłam na koniu na spacer. Była ze mna instruktorka, ale mnie nie trzymała bo w grupie były jaikieś dzieci co gorzej jeżdziły ode mnie(byłam na karym kucu-Julka czy coś- nie pamiętam jak się nazywała). Zobaczyła ona wtedy, że coś się rusza w krzakach i zaczęła galopować. Jako słaby pocztkujący gdy ona się podknęła wyleciałam do przodu i wylądowałam na ziemi. Koń był pół metra za mną i musiał zdecydować szybko co zrobić, więc przeskoczył przeze mnie i niestety drasną mnie lekko kopytkiem. Lekko leciała krew, ale gdy się już klacz zatrzymała to podeszłam do niej, uspokojiłam i wsiadłam z powrote- taka mała, a taka dzielna-powiedziała mi instruktorka, a ja byłam strasznie z siebie dumna.
Brawo Kamila ! faktycznie wykazałaś się dzielnością ,czasami zdarza się ze dorosłe osoby histeryzują i po upadku nie można ich przekonać aby wsiadły na konia i trzeba się sporo napracować aby przełamać ten opór.
Kiedyś dotarło do mnie ,że jeździectwo to niebywała sprawa.Jeździ się na zwierzęciu płochliwym(wszystkie konie się płoszą tylko jedne mniej inne bardziej) bardzo silnym i dynamicznym.Trzeba być wariatem żeby temu sprostać i pokochać i zapewne tak jest.Ciesze się że jestem taką wariatką ,)
Ja jeżdzę konno(między innymi) dlatego, że to takie oderwanie się od nudnej rzeczywistości. Jest w tym coś magicznego i te konie jak galopujesz czy coś, ten ich ruch, różny charakter i miłość jaką okazują gdy się do nas przywiążą przypomina mi ludzi, tylko lepszych, bardziej zgranych i szanujących.To jest po prostu piękne i konie są piękne więc...
PS: Boże jak to powaznie wyszło, chciałam po prostu powiedzieć, ze moje życie bez koni byłoby nudne
jeżeli chodzi o jazde konną to np :1. kiedyś dawno temu jak zaczynalam uczylam się galopowac jeździlam (galopowalam) na wolcie a po drugiej stronie hali byly inne konie i koń na którym jechalam tak starsznie chcial iść do tych koni po drugiej stronie hali i caly czas kąbinowal jak by tam uciec więc moja instr. Kasia ustawila drągi i 2 dziewczyny żeby Tupek nie uciekał ale tupek nie dal za wygraną i prawie staranował jedną z dziewczyn a ja wylądawalam na jego szyji :PP2. dosyć niedawno mialam trening skokowy i na początku byl galop i mialam zrobić wolte <mialam trening z moją kol.> i ja chcialam zrobić wolte a tam stala moja kol. na koniu i nie chciam w nią wjechać i chcialam ją ominąć ale koń nie chcial wiechać w stojaki i sie wystraszyl i nispodziewanie pojechal na szereg a ja skoczylam ostatniego krzyżaka siedząc mu na szyji i na tym samaym treningu chwile potem Czarek (koń) wybił mi się przed wskazówką i tez wylądowalam na jego szyji ;pa jeżeli chodzi o stajnię to np :ostatnio pusczalyśmy konie z pastwiska i konie nie wiem czemu normalnie zapomnialy gzie mieszkają zaczely biegac po calej stajni w tą i spowrotem i nie dalo się nad nimi zapoanować ...a najgorsze bylo to że pare koni ucieklo za teren stajni i trzeba je bylo gonić ... na razie to tyle :PPP
!.Ja jeździłam raz o 7 rano. Wzięłam wtedy kucyka. Gdy zaczeliśmy galopować koń razem ze mną zaczął biec do stajni próbowałam go zatrzymać ale się nie udało, wbiegł ze mną do boksu!2. Najstarszej (ma 27lat) klaczy ze stadniny próbowałam założyć ogłowie (Halka tego dnie był jakaś zdenerwowana i próbowała mnie gryżć).Gdy Zakładałam Wędzidło ona ......... wyrwała jak szalona ciągnąc mnie za sobą. Zraniłam się wtedy w ręke i leciała mi krew. Złapałam Halke, założyłam ogłowie, uspokoiłam konia i zaprowadziłam do wodopoju. Jazda była miła choć Halka czasami się nie słuchała.
Ja ostatnio miałam taką śmieszną sytuację:Po połowie ujeżdżalni prowadzałam swojego konia po jeździe ,a na drugiej połowie koleżanki lonżowały konia i krzyczały:"Galopem!Dalej!Szybko,szybko! itp.". Na początku było ok,ale po jakimś czasie znikąd mój koń ze stępa zagalopował i mnie strasznie pociągnęło przez chwilę za nim ,ale udało mi się utrzymać na nogach i zatrzymać wierzchowca ;)
ja jak pierwszy raz skakalam zle zrobilam polsiad i jak skoczylam to tak mnie wybilo ze polecialam do przodu i jechalam na koniu bokiem rekami trzymalam sie szyji konia jedna noge mialam na siodle a druga w powietrzu a kon galopowal pani instruktorka podbiegla uspokoila ogiera i pomogla mi wsiasc Zalujcie ze tego nie widzialyscie xD
Czy zdarzyły Wam się jakieś ciekawe lub śmieszne historie w stadninie lub ogólnie przy koniach, z końmi? Napiszcie o nich!
ja miałam niedawno coś takiego.Miałam akurat lekcję na oklep. no i na samym początku, jak to zwykle na jazdach ćwiczenia. Instruktor kazał mi się obrócić dookoła własnej osi. Gdy już siedziałam tyłem nie stąd nie z owąd koń mi przyspieszył. :) instruktor próbował go zatrzymać. koń już się uspokoił a ja usiadłam prawidłowo. jak mi dziewczyny później powiedziały okazało się że Paloma galopowała. ja siedząc na niej byłam przerażona. pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło. ale teraz śmieję się z tego bo bardzo mi się to podobało. :)
Ja miałam kiedyś taką sytuacje- 3 lata temu, dopiero zaczynałam kłus-, że poszłam na koniu na spacer. Była ze mna instruktorka, ale mnie nie trzymała bo w grupie były jaikieś dzieci co gorzej jeżdziły ode mnie(byłam na karym kucu-Julka czy coś- nie pamiętam jak się nazywała). Zobaczyła ona wtedy, że coś się rusza w krzakach i zaczęła galopować. Jako słaby pocztkujący gdy ona się podknęła wyleciałam do przodu i wylądowałam na ziemi. Koń był pół metra za mną i musiał zdecydować szybko co zrobić, więc przeskoczył przeze mnie i niestety drasną mnie lekko kopytkiem. Lekko leciała krew, ale gdy się już klacz zatrzymała to podeszłam do niej, uspokojiłam i wsiadłam z powrote- taka mała, a taka dzielna-powiedziała mi instruktorka, a ja byłam strasznie z siebie dumna.
Brawo Kamila ! faktycznie wykazałaś się dzielnością ,czasami zdarza się ze dorosłe osoby histeryzują i po upadku nie można ich przekonać aby wsiadły na konia i trzeba się sporo napracować aby przełamać ten opór.
Dzięki ale to było ostro, dawno temu. PS: teraz gorzej u mnie z tą odwagą XD
Kiedyś dotarło do mnie ,że jeździectwo to niebywała sprawa.Jeździ się na zwierzęciu płochliwym(wszystkie konie się płoszą tylko jedne mniej inne bardziej) bardzo silnym i dynamicznym.Trzeba być wariatem żeby temu sprostać i pokochać i zapewne tak jest.Ciesze się że jestem taką wariatką ,)
Ja jeżdzę konno(między innymi) dlatego, że to takie oderwanie się od nudnej rzeczywistości. Jest w tym coś magicznego i te konie jak galopujesz czy coś, ten ich ruch, różny charakter i miłość jaką okazują gdy się do nas przywiążą przypomina mi ludzi, tylko lepszych, bardziej zgranych i szanujących.To jest po prostu piękne i konie są piękne więc... PS: Boże jak to powaznie wyszło, chciałam po prostu powiedzieć, ze moje życie bez koni byłoby nudne
jeżeli chodzi o jazde konną to np :1. kiedyś dawno temu jak zaczynalam uczylam się galopowac jeździlam (galopowalam) na wolcie a po drugiej stronie hali byly inne konie i koń na którym jechalam tak starsznie chcial iść do tych koni po drugiej stronie hali i caly czas kąbinowal jak by tam uciec więc moja instr. Kasia ustawila drągi i 2 dziewczyny żeby Tupek nie uciekał ale tupek nie dal za wygraną i prawie staranował jedną z dziewczyn a ja wylądawalam na jego szyji :PP2. dosyć niedawno mialam trening skokowy i na początku byl galop i mialam zrobić wolte <mialam trening z moją kol.> i ja chcialam zrobić wolte a tam stala moja kol. na koniu i nie chciam w nią wjechać i chcialam ją ominąć ale koń nie chcial wiechać w stojaki i sie wystraszyl i nispodziewanie pojechal na szereg a ja skoczylam ostatniego krzyżaka siedząc mu na szyji i na tym samaym treningu chwile potem Czarek (koń) wybił mi się przed wskazówką i tez wylądowalam na jego szyji ;pa jeżeli chodzi o stajnię to np :ostatnio pusczalyśmy konie z pastwiska i konie nie wiem czemu normalnie zapomnialy gzie mieszkają zaczely biegac po calej stajni w tą i spowrotem i nie dalo się nad nimi zapoanować ...a najgorsze bylo to że pare koni ucieklo za teren stajni i trzeba je bylo gonić ... na razie to tyle :PPP
!.Ja jeździłam raz o 7 rano. Wzięłam wtedy kucyka. Gdy zaczeliśmy galopować koń razem ze mną zaczął biec do stajni próbowałam go zatrzymać ale się nie udało, wbiegł ze mną do boksu!2. Najstarszej (ma 27lat) klaczy ze stadniny próbowałam założyć ogłowie (Halka tego dnie był jakaś zdenerwowana i próbowała mnie gryżć).Gdy Zakładałam Wędzidło ona ......... wyrwała jak szalona ciągnąc mnie za sobą. Zraniłam się wtedy w ręke i leciała mi krew. Złapałam Halke, założyłam ogłowie, uspokoiłam konia i zaprowadziłam do wodopoju. Jazda była miła choć Halka czasami się nie słuchała.
Ja ostatnio miałam taką śmieszną sytuację:Po połowie ujeżdżalni prowadzałam swojego konia po jeździe ,a na drugiej połowie koleżanki lonżowały konia i krzyczały:"Galopem!Dalej!Szybko,szybko! itp.". Na początku było ok,ale po jakimś czasie znikąd mój koń ze stępa zagalopował i mnie strasznie pociągnęło przez chwilę za nim ,ale udało mi się utrzymać na nogach i zatrzymać wierzchowca ;)
ja jak pierwszy raz skakalam zle zrobilam polsiad i jak skoczylam to tak mnie wybilo ze polecialam do przodu i jechalam na koniu bokiem rekami trzymalam sie szyji konia jedna noge mialam na siodle a druga w powietrzu a kon galopowal pani instruktorka podbiegla uspokoila ogiera i pomogla mi wsiasc Zalujcie ze tego nie widzialyscie xD
Ja raz zapomniałam Flosowi zdjąć ochroniaczy i koń je zniszczył.