Reklama
  • dunia7982602012-12-28 17:48:54

    Jeżdżę na pewnym koniu o imieniu Siwy. Jego charakter jest spokojny i płochliwy... Zawsze jak jeździłam na nim w tereny, to było wszystko dobrze nic się nie działo, lecz od pewnego czasu Siwy zaczął się buntować :((Na początku nie przejmowałam się tym za bardzo, bo myślałam że mu przejdzie... Lecz jednak jest coraz gorzej. Konik staje pół dęba i nic na niego nie działa. Ostatnio próbowałam wyjść z nim z takiej dziury... no nie będę wam opisywać jak to wygląda. Miałam wodze na bardzo ścisłym kontakcie, łydki w pogotowiu jak coś i w ostatniej chwili się wyłamał.. ;(Wyszedł z tej pół dziury drugą, płaska stroną i zaczął iść prosto, a jak próbowałąm z nim zawrócić zaczął się buntować... W tereny nie jeżdżę na nim od jakiś 1,5 miesiąca, a to był taki krotki terenik aby rozstępować konie... I tak było w każdym terenie... albo jak spotkał drugiego konia ze stajni, swoją przyjaciółkę Lalę, też już nie chciał iśc tam gdzie ja chciałam tylko postawił na pełny bunt. Ja nie przyjmuję dobrze porażek, więc jak zaczyna się buntować z chodzę z niego a potem rycze, ja już na nim zaczynam ryczeć.... :( Ja już nie mam sił do tego konia, nie wiem czy ja popełniam jakieś błędy... Nie wiem. ;"C Macie na to jakieś rady.?

  • Tynaa91 2012-12-28 18:21:26

    Poćwicz posłuszeństwo na ujeżdżalni a potem zacznij wyjeżdżać w teren.

  • zohan 2012-12-28 18:43:34

    po pierwsze: nie rycz!to najgorsze co może byćcierpliwości!

  • Baszira 2012-12-28 18:59:33

    Może coś go bolało, sprzęt był źle dopiety ? i co masz na myśli "buntuje sie " co konkretnie robi ?Może próbuje Ci pokazać ,że to on teraz będzie rządził a nie Ty, powinnaś zacząć jeździć na nim na ujeżdżalni, poćwicz nad tym żeby koń robił to co Ty chcesz, jechał w tą stronę która Tobie odpowiada a nie jemu. Jeśli masz możliwość popracuj trochę z ziemi na lonży to pomaga również w relacjach podczas jazdy bo może koń po prostu zaczął Cie olewać, odpuściłaś mu raz,drugi i zauważył ,że jak się pobuntuje Ty się przestraszysz i dasz mu spokój i staraj się jeździc na różnych koniach nie tylko na jednym.

  • Reklama
  • vanille 2012-12-28 23:50:15

    Też znam takie konie, które podczas jazdy łażą za innymi końmi a nie tam, gdzie się je nakierowuje. Zawsze zachowują się w ten sposób na początku zajęć a to co się dzieje dalej zależy od tego kto im siedzi na grzbiecie. Jeśli raz odpuścisz i pozwolisz mu iść gdzie chce to całą jazdę można spisać na straty. W tych konkretnych przypadkach, które znam trzeba po prostu dawać sygnał do momentu, aż koń się nie podporządkuje i nie wykona tego, co chcemy. Jak zobaczy, że jego bunt na nic się nie zdaje i ktoś mu nie odpuszcza to w końcu robi co się od niego wymaga. W takich przypadkach pomaga też palcat - nie trzeba go od razu używać, część znanych mi koni lepiej chodzi jak tylko widzi, że jeździec ma go w ręku.

  • karina660 2012-12-29 10:01:32

    musisz mu zaufać więcej czasu z nim spędzać może i on zaufa...będzie lepiej :)

  • matrixx 2012-12-29 12:32:29

    ludzie, nie szukajmy winy w sprzęcie!! NAJPIERW PROPONUJĘ SZUKAĆ WINY U SIEBIE, A NIE U KONIA, bo ludzie często o sobie zapominają. Pozdrawiam!

  • AgnesC 2012-12-30 17:42:50

    Moim zdaniem pierwsze, co powinnaś zrobić to zmienić podejście do konia i ogólnie jazdy. Jeżeli będziesz ryczeć po każdej porażce to do niczego nie dojdziesz. Sprawdziłam to na sobie. Z powodu blokady, którą miałam po pierwszym upadku dość często bywało tak, że miałam problemy z różnymi końmi. Zdarzało mi się też płakać. Jedna instruktorka powiedziała mi, że powinnam sobie zrobić miesiąc przerwy od jazdy, żeby podejść do jazdy i koni z innym nastawieniem. Oczywiście nie zrobiłam tego, bo przerywanie jazdy po pracy jaką włożyłam w siebie, żeby znowu móc jeździć było wg. mnie dość nietrafionym pomysłem, ponieważ wakacje miałam spędzić głównie na jeździe konnej, a właśnie miały się zacząć. Zamiast robić kolejną przerwę w jeździe, jeździłam więcej, pracowałam też z koniem, który bał się kałuży i odjeżdżania od stada. Sytuacja wymagała ode mnie stanowczości, cierpliwości i spokoju. Nie chciałam kończyć pracy porażkami, więc zawsze na koniec robiłam z klaczą jakieś ćwiczenia za które mogłam ją pochwalić, a to co nie wychodziło bądź wymagało poświęcenia więcej pracy rozkładałam porcjami na kolejne jazdy. Obecnie kobyłka bez większych problemów wchodzi do kałuży. Wraz z moją koleżanką musimy jeszcze nad nią popracować, ale to w swoim czasie. Musisz popracować z tym koniem trochę "od nowa", ustalić dominację, ale najpierw zmienić swoje nastawienie. Jeżeli masz możliwość to pojeździj na innym koniu, a potem wróć do Siwego. Trochę więcej pewności siebie i inne nastawienie, a dasz sobie radę. Powodzenia.

  • Reklama
  • bursztyn 2012-12-30 19:16:02

    Miałam podobny problem, mój koń nie chciał prowadzić w terenie, bo nie. Nie chciał iść ze mną na łąkę, na której się codziennie pasie, bo nie. Wielu rzeczy nie chciał robić, bo nie. A nie wynikało to ze strachu, na pewno nie. Wynikało to ze zwykłego lenistwa, upartości i po części braku szacunku. Byłam nawet z tym na szkoleniu naturalnym. Rzeczywiście po tym zrozumiałam, że te wszystkie jego próby pozbycia się mnie z siodła kiedy ja coś od niego wymagałam, były spowodowane tym, że choć raz mu odpuściłam. I on tak na prawdę stwierdził, że może mieć mnie daleko w zadzie w takim razie. Skoro on sobie chwilę pofika i dzięki temu osiągnie to co chce. Ja też już płakałam, płakałam z bezradności. Nie miałam siły do tego konia, miałam ochotę zsiąść z niego i odejść od niego jak najdalej. Aż w końcu przed którymś terenem wzięłam się w garść i powiedziałam sobie dość. A przede wszystkim powiedziałam to koniowi. I od początku podeszłam ze stanowczością z nastawieniem, że ja tym razem wygram. Męczyłam się z nim, ale w końcu wygrałam. Może nie wygrałam do końca, bo zmienić tego konia nie mogę, a ta jego krnąbrność to część charakteru, który tworzy tego konia. Ale myślę, że wygrałam szacunek.Wypłacz się, daj spust nerwom, a potem zacznij działać. Pozdrawiam :)

  • Nachrapnik 2013-01-03 21:42:58

    Szczerze przypomina mi to takiego konia na którym jeździła(coś okoł roku).Koń którego bardzo lubiłam(ba, kochałam), ale uparciuch i wyłamywacz.Takie konie są naprawdę ciężkie ""w obsłudze""(trzeba do nich dużo czasu i cierpliwości).Może to co napiszę Cię w jakimś stopniu zaboli, ale możesz zawsze jeździć na innym koniu(a takich dookoła jest dużo, uwierz).Zawsze też możesz wziąść się za pracę z tym koniem na ujeżdżalni i chodzić z nim po terenach stajni na uwiązie.Może mini tereny padokowe?Radzę Ci jednak zastanowić się nad decyzją.Jeździectwo ma Ci sprawiać radość, a nie doprowadzać do płaczu.Rozumiem, żal z powodu braku dogadania się z koniem boli, ale są inne na tym świecie które mogą pokazać Ci jeździectwo z przyjemniejszej strony(oraz lepszej technicznie).Powodzenia :)

  • koniarka13 2013-08-19 12:37:16

    zmień konia ale tak naprawdę powinnaś umieć postępować z każdym koniem nawet najgorszym potrenuj troszkę na ujeżdżalni jeeli w terenie sobie z nim nie radzisz nie poddawaj się!



Reklama
Reklama