Od września zaczęłam jeździć i wszystko było cacy. Jednak cały czas jeżdżę na tym samym koniu: Amelce. Mogłam na niej jeździć 3,4 razy ale wolę innego konia:Mariolę. Ślicznej, spokojnej klaczy. I jest to dość denerwujące bo moja siostra jeździła już na ok.4 koniach. Jednym słowem: Nie mam prawa wyboru konia. Z natury jestem nieśmiała i mówiąc szczerze wolę nie sprzeciwiać się instruktorce...Ale jest też druga sprawa:Jak przywrócić ,,MAGIĘ" jazdy? Może opiszę sytuację z zeszłego tygodnia: Pierwszy raz zaproponowano mi innego konia:Afro niby powinnam się cieszyć ale to najwyższy i najbardziej narwany koń w stadninie więc odmówiłam. Potem jeździłam normalnie ale pani wzięła mnie na lonżę i musiałam ćwiczyć. Normalnie ćwiczyłam i nagle PSTRYK i zabawa z całej jazdy konnej znikła. Jutro idę na 14 na lekcję mam nadzieję, że ktoś mi pomoże. Lilena
Wiesz nie dziw się, że instruktor nie proponuje Ci innych koni skoro gdy zaproponował to odmówiłaś, a zresztą skąd on ma wiedzieć że nudzi już Cię ten koń. Musisz to po prostu powiedzieć. Innej opcji nie ma.
W sumie za bardzo Cie nie rozumiem. Jak może Ci się znudzić jazda konna jak sama pisałaś że jeździłaś tylko 4 razy? Jak dla mnie to bezsensu. Koń cie nudzi. Może trzeba się zastanowić czy warto w ogóle jeździć. A co byś zrobiła jak byś dostawała przez 2 miesiące tego samego konia? Zrezygnujesz? najlepiej jak byś mogła jeździć na ślicznej, spokojne klaczy. Rany jakie wymagania. Jeśli instruktorka proponuje Ci, a raczej proponowała innego konia to chyba wie co robi. Przecież instruktor właśnie po to jest, byś podwyższała swoje umiejętności. A że koń trudniejszy to bardzo dobrze więcej się nauczysz. Instruktor nie chcę Ci zrobić przez to krzywdy. Jeżeli chcesz spróbować jazdy na innym koniu, to się po prostu spytaj. Ludzie nie szukajcie sobie problemów. Po co sobie utrudniać życie?!
Hmmm,nie zawsze jest kolorowo.Ja przyznam szczerze,że miałam momenty zwątpienia,bo niektórym jazda przychodzi łatwo innym trzeba nad tym ciężko pracowac.W szkółkach bywa różnie.Mi kiedyś dali klacz w sezonie na robienie dzieci :),która wywoziła mnie na środek areny,ocierała się bokami o ściany albo nie chciała ruszyc z miejsca-a jak chciałam na niej zrobic drągi w kłusie to mi tak rwała głowę do góry a później do ziemi że mnie ramię bolało do końca dnia.Następnym razem dali mi konia ex-wyścigowego,który ma tak sprężysty ruch w kłusie że o cwiczebnym mogłam zapomniec a na koniec tak się wkurzył na instruktorkę popędzającą go bacikiem że zdecydował się na próbę jej kopnięcia.Ja co za dużo kontaktów z końmi nie miałam,poprostu trochę się przestraszyłam że jak z niego zejdę to i mi się oberwie kopa :DAle do rzeczy : koń to nie rower i na każdym trzeba spróbowac.Na każdym się zupełnie inaczej jeździ.Ja wziełam na dzierżawę Tomka,który jest wygodny jak sofa i bez problemu na nim pojeżdżę kłusem,galopem i cwałem...kiedy na drugim dzierżawionym mam potworne problemy przy przejściu z kłusa do galopu bo mnie wyrzuca z siodła.Ken ma elastyczny ruch w kłusie co nie ułatwia mi sprawy wogóle,więc muszę się sporo napracowac żeby się z nim zgrac.Dla niektórych może to się wydawac śmieszne co napisałam,ale ja nadal jestem początkującą i się uczę.Dlatego tak jak powiedziała mi instruktorka,powinnam zmieniac konie często żeby się doskonalic,bo jeśli będę jeździła na jednym i tym samym na okrągło,ciężko mi będzie jeździc na innym z racji przyzwyczajenia.Moim zdaniem powinnaś delikatnie zapytac czy poprostu masz możliwośc pojeżdżenia na innych koniach i nie odmawiaj nawet tych narwanych.Z tego też można wynieśc coś pozytywnego :)
Nie martw się... Kiedy ja zaczynałam jeździłam na leniwych klaczach. Po dwóch tygodniach wsiadłam na ogiera, Tokaja. Dopiero po roku wsiadłam na swoją ulubioną klacz Werę, którą musiałam uczyć. Głowa do góry! Jeśli masz problem z przywołaniem z powrotem MAGII jazdy to radzę ci normalnie porozmawiać z koniem, na którym będziesz jeździć i spróbuj zajrzeć w jego głębię. Naprawdę mnie to pomaga, gdy mam wsiąść na leniwą klacz i pozwale mi się lepiej prowadzić. Nawet zmuszenie do galopu nie robi się takie trudne...
Hmmm.... czasem mamy taki postuj w postępach .Nic nie wychodzi i nie mamy się co załamywać.Z czasem minie musisz bardziej się skupić.Co do konika Zapytaj czy możesz na niej pojeździć dzisiaj.Albo poprostu jeździsz za słabo i instruktora wie ,że sobie możesz nie dać rady bo często pozory mylą.Instruktor wie więcej o koniu i twojej jeździe i wie czy sobie poradzisz z koniem .Więc warto zapytać może się zgodzi lub wytłumaczy dlaczego nie .A instruktorka jak ci chciała zmienić konia odmówiłaś więc to też nie do końca normalne...na jednym koniu lub twoim"wybrańcu" niczego się nie nauczysz każdy koń jest inny czasem warto jeździć na takich "dzikusach" bo na nich nauczysz się nie spaść w trudnych sytuacjach i poradzić sobie w trudnych sytuacjach.Na takich spokojnych -"totalna olewka " konia to nauczysz się też coś tam ale czasem z takim spokojnym można sobie nie poradzić wiem z doświadczenia :)
Z tego co widze brak ci pewności siebie. Bład. Powiedz instruktorce/owi że prosisz o innego konia albo zapytaj sie czy niemożesz dostać innego. Spokojnie! nikt cię nie pogryzie ;)
Popieram ugabuga . Jak mogła Ci się po tak krótkim czasie znudzić jazda konna ?!?!?! Piszesz , że wolisz innego konia . Już po tej Twojej sugesti można wywnioskować , że jazda konna to tylko dla Ciebie chwilowa rozrywka . Ja tam NIGDY nie chcę innego konia niż mi dadzą . Czasem jeździ się na niektórych bardzo trudno , ale zawsze mogę się jakoś z konikami porozumieć . Jeśli dostałaś Amelkę , a byś wolała Mariolę , to , nie zrozum mnie źle , popełniasz wielki błąd . Może jazda na Marioli nie jest taka kolorowa jak Ci się zdaje ? Może jest to trudny koń , wymagający wytrawnego jeźdźca ? No bo pomyśl : dostaniesz w końcu Mariolę . Będziesz najszczęśliwszą dziewczyną pod słońcem itp.itp., itp , a okaże się , że już jak zaczniecie kłusować to po 5 minutach spadasz - wiem co piszę . W tedy zrazisz się do koni na całe życie , i już nic nie będzie takie kolorowe . No i co , że nie masz prawa wyboru konia ?! I tak jesteś szczęściarą , że w ogóle możesz jeździć ! Ja też nie mam za nadto wyboru - nie mogę jeździć na jakim koniu zechcę , bo jeżdżę w 4 albo 5 osobowym zastępie . Najbardziej narowistego konia nie dostanę , bo jest bardzo niebezpieczny , teraz mogą na nim jeździć już tylko właściciele , no i ostatnio był kontuzjowany . Ostatnia klacz jest jeszcze nie ujeżdżona , a wszyscy pozostali musza mieć " lepsze " konia bo jeszcze nie postadaja takich umiejętności co ja ,więc mi zostaje tylko młody uparty koń Huculski , imieniem Tybart . Czasem bym tak chciała znowu wsiąść na potężnego , 180 centymetrowego ( w kłębie ) , karego wałacha o dłuuugim kroku , ale to jest tylko niestety możliwe , gdy nie ma jednej osoby .... No to tak z mojej strony . Dodam tylko jeszcze , że jak tak bardzo chcesz zmienić konia , to to po prostu powiedz . Nie ma co tak czekac , aż wreszcie będzie za późno . Pozdrawiam , Mega .
Popieram wszystkie wypowiedzi forumowiczów.a tak od siebie:Miałam kiedyś podobne podejście do Ciebie.Kiedy zmieniłam stajnie na pierwszym maneżu dostałam Boliwkę, wiedziałam że to młody koń, dopiero od roku chodzący pod siodłem, lubiący sobie pobrykać i wysadzać jeźdźców. Nie chciałam wsiąść, ale wsiadłam i to był najlepszy wybór pod słońcem!!!Owszem, strzelała, wysadzała, spadałam, wstawałam, wsiadałam i tak w kółko.Na następnej jeździe miałam możliwość wyboru konia, wybrałam.. Boliwię.Bo wiedziałam, że na tym koniu mogę się czegoś nauczyć, wiedziałam że ten koń uczy mnie pokory, lubiałam te momenty kiedy sobie nie radziłam, bo potem widziałam swoje postępy kiedy za kolejnym razem niewykonana figura/kombinacja wychodziły.Po jakimś czasie, kiedy już zrozumiałam tego konia i nie spadałam przy pierwszym lepszym baranie stwierdziłam, że czas zmienić konia.Wybrałam Dublera- wałacha, którego wszyscy mieli za nic. Nikt na nim nie chciał jeździć, koń gryzł kiedy podchodziło się do boksu, nie pozwalał do siebie wejść. Zaczełam od przyzwyczajania go do swojej osoby, przyjeżdzalam do stajni, jexdziłam na jakimś innym koniku, ale zawsze przed czy po jeździe podchodziłam do Dubiego i próbowałam się do niego zbliżać.Po kilku takich próbach mogłam wejść do jego bosku a koń zwyczajnie cieszył się na mój widok, wystawiał jęzor do głaskania (okazało się że uwielbia drapanie po języku)w koncu wsiadłam (kon nie mial jeźdzca na grzbiecie 7miesięcy) i co? i koń chodził jak w zegarku, ponoć najbardziej leniwy w stajni pięknie chodził drągi w galopie, w kłusie podciągał nogi niesamowicie wysoko, nagle wszyscy w stajni zechcieli na nim jeździć.Miałam kilka takich zmian koni i z kazdej coś dobrego wyciągnełam.Teraz wiem, że każdy koń czegoś mnie nauczył.Poproś o zmianę konia i nie odmawiaj żadnego bo być może właśnie ten, którego ostatnio proponowała Ci instruktorka okaże się pod Tobą tym naj, pomimo tego że patrząc na innego jeźdzca na tym koniu uważasz że to durna szkapa.Powodzenia!
sotniax2 - bardzo pięknie to ujęłaś , nawet ja nie potrafię tak pisać XD . Ja może nie miałam tak samo , ale też kiedyś miałam dostać młodego , upartego Hucuła . Podobno miał baardzo silny instynkt stadny , był bardziej uparty od osła , ni chciał chodzić w prawo . Podobno też kiedyś kopnął dziewczynę , która się uczyła na nim jeździć . Konie w stajni go nie lubiły . No i wsiadłam na niego , z początku było ciężko , musiałam całkowicie zmienić styl jazdy , i w dodatku przesiadłam się z konia 180 cm. w kłębie na kuca 145 cm. w kłębie ..... Po paru lekcjach stwierdziłam , że w cale nie jest tak źle . Po jakimś czasie odkryłam , że On mi zaufał .... no a może nie tyle zaufał , co najlepiej chodził właśnie podemną . Później zauważyłam , że bez niego nie mogę żyć - choć jest czasem trudny i pare razy się płoszy w terenie , ciągle potyka ( raz się spłoszył , nie wiem nawet czy to był galop , czy już cwał , było to w terenie . Może gdyby tylko zagalopował to bym się utrzymała , ale on tak gwałtownie odskoczył w bok , że nie miałam ani czasu , ani sił aby się utrzymać . On zatoczył kółko , i nie przejmując się wcale tym , że o mało przez niego nie złamałam ręki , zaczął sobie skubać trawkę :/ ) . Wiele razem przeżyliśmy , choć nie jeżdżę na nim tak długo . Uwielbiam go .
Od września zaczęłam jeździć i wszystko było cacy. Jednak cały czas jeżdżę na tym samym koniu: Amelce. Mogłam na niej jeździć 3,4 razy ale wolę innego konia:Mariolę. Ślicznej, spokojnej klaczy. I jest to dość denerwujące bo moja siostra jeździła już na ok.4 koniach. Jednym słowem: Nie mam prawa wyboru konia. Z natury jestem nieśmiała i mówiąc szczerze wolę nie sprzeciwiać się instruktorce...Ale jest też druga sprawa:Jak przywrócić ,,MAGIĘ" jazdy? Może opiszę sytuację z zeszłego tygodnia: Pierwszy raz zaproponowano mi innego konia:Afro niby powinnam się cieszyć ale to najwyższy i najbardziej narwany koń w stadninie więc odmówiłam. Potem jeździłam normalnie ale pani wzięła mnie na lonżę i musiałam ćwiczyć. Normalnie ćwiczyłam i nagle PSTRYK i zabawa z całej jazdy konnej znikła. Jutro idę na 14 na lekcję mam nadzieję, że ktoś mi pomoże. Lilena
Wiesz nie dziw się, że instruktor nie proponuje Ci innych koni skoro gdy zaproponował to odmówiłaś, a zresztą skąd on ma wiedzieć że nudzi już Cię ten koń. Musisz to po prostu powiedzieć. Innej opcji nie ma.
W sumie za bardzo Cie nie rozumiem. Jak może Ci się znudzić jazda konna jak sama pisałaś że jeździłaś tylko 4 razy? Jak dla mnie to bezsensu. Koń cie nudzi. Może trzeba się zastanowić czy warto w ogóle jeździć. A co byś zrobiła jak byś dostawała przez 2 miesiące tego samego konia? Zrezygnujesz? najlepiej jak byś mogła jeździć na ślicznej, spokojne klaczy. Rany jakie wymagania. Jeśli instruktorka proponuje Ci, a raczej proponowała innego konia to chyba wie co robi. Przecież instruktor właśnie po to jest, byś podwyższała swoje umiejętności. A że koń trudniejszy to bardzo dobrze więcej się nauczysz. Instruktor nie chcę Ci zrobić przez to krzywdy. Jeżeli chcesz spróbować jazdy na innym koniu, to się po prostu spytaj. Ludzie nie szukajcie sobie problemów. Po co sobie utrudniać życie?!
Hmmm,nie zawsze jest kolorowo.Ja przyznam szczerze,że miałam momenty zwątpienia,bo niektórym jazda przychodzi łatwo innym trzeba nad tym ciężko pracowac.W szkółkach bywa różnie.Mi kiedyś dali klacz w sezonie na robienie dzieci :),która wywoziła mnie na środek areny,ocierała się bokami o ściany albo nie chciała ruszyc z miejsca-a jak chciałam na niej zrobic drągi w kłusie to mi tak rwała głowę do góry a później do ziemi że mnie ramię bolało do końca dnia.Następnym razem dali mi konia ex-wyścigowego,który ma tak sprężysty ruch w kłusie że o cwiczebnym mogłam zapomniec a na koniec tak się wkurzył na instruktorkę popędzającą go bacikiem że zdecydował się na próbę jej kopnięcia.Ja co za dużo kontaktów z końmi nie miałam,poprostu trochę się przestraszyłam że jak z niego zejdę to i mi się oberwie kopa :DAle do rzeczy : koń to nie rower i na każdym trzeba spróbowac.Na każdym się zupełnie inaczej jeździ.Ja wziełam na dzierżawę Tomka,który jest wygodny jak sofa i bez problemu na nim pojeżdżę kłusem,galopem i cwałem...kiedy na drugim dzierżawionym mam potworne problemy przy przejściu z kłusa do galopu bo mnie wyrzuca z siodła.Ken ma elastyczny ruch w kłusie co nie ułatwia mi sprawy wogóle,więc muszę się sporo napracowac żeby się z nim zgrac.Dla niektórych może to się wydawac śmieszne co napisałam,ale ja nadal jestem początkującą i się uczę.Dlatego tak jak powiedziała mi instruktorka,powinnam zmieniac konie często żeby się doskonalic,bo jeśli będę jeździła na jednym i tym samym na okrągło,ciężko mi będzie jeździc na innym z racji przyzwyczajenia.Moim zdaniem powinnaś delikatnie zapytac czy poprostu masz możliwośc pojeżdżenia na innych koniach i nie odmawiaj nawet tych narwanych.Z tego też można wynieśc coś pozytywnego :)
Nie martw się... Kiedy ja zaczynałam jeździłam na leniwych klaczach. Po dwóch tygodniach wsiadłam na ogiera, Tokaja. Dopiero po roku wsiadłam na swoją ulubioną klacz Werę, którą musiałam uczyć. Głowa do góry! Jeśli masz problem z przywołaniem z powrotem MAGII jazdy to radzę ci normalnie porozmawiać z koniem, na którym będziesz jeździć i spróbuj zajrzeć w jego głębię. Naprawdę mnie to pomaga, gdy mam wsiąść na leniwą klacz i pozwale mi się lepiej prowadzić. Nawet zmuszenie do galopu nie robi się takie trudne...
Hmmm.... czasem mamy taki postuj w postępach .Nic nie wychodzi i nie mamy się co załamywać.Z czasem minie musisz bardziej się skupić.Co do konika Zapytaj czy możesz na niej pojeździć dzisiaj.Albo poprostu jeździsz za słabo i instruktora wie ,że sobie możesz nie dać rady bo często pozory mylą.Instruktor wie więcej o koniu i twojej jeździe i wie czy sobie poradzisz z koniem .Więc warto zapytać może się zgodzi lub wytłumaczy dlaczego nie .A instruktorka jak ci chciała zmienić konia odmówiłaś więc to też nie do końca normalne...na jednym koniu lub twoim"wybrańcu" niczego się nie nauczysz każdy koń jest inny czasem warto jeździć na takich "dzikusach" bo na nich nauczysz się nie spaść w trudnych sytuacjach i poradzić sobie w trudnych sytuacjach.Na takich spokojnych -"totalna olewka " konia to nauczysz się też coś tam ale czasem z takim spokojnym można sobie nie poradzić wiem z doświadczenia :)
Z tego co widze brak ci pewności siebie. Bład. Powiedz instruktorce/owi że prosisz o innego konia albo zapytaj sie czy niemożesz dostać innego. Spokojnie! nikt cię nie pogryzie ;)
Popieram ugabuga . Jak mogła Ci się po tak krótkim czasie znudzić jazda konna ?!?!?! Piszesz , że wolisz innego konia . Już po tej Twojej sugesti można wywnioskować , że jazda konna to tylko dla Ciebie chwilowa rozrywka . Ja tam NIGDY nie chcę innego konia niż mi dadzą . Czasem jeździ się na niektórych bardzo trudno , ale zawsze mogę się jakoś z konikami porozumieć . Jeśli dostałaś Amelkę , a byś wolała Mariolę , to , nie zrozum mnie źle , popełniasz wielki błąd . Może jazda na Marioli nie jest taka kolorowa jak Ci się zdaje ? Może jest to trudny koń , wymagający wytrawnego jeźdźca ? No bo pomyśl : dostaniesz w końcu Mariolę . Będziesz najszczęśliwszą dziewczyną pod słońcem itp.itp., itp , a okaże się , że już jak zaczniecie kłusować to po 5 minutach spadasz - wiem co piszę . W tedy zrazisz się do koni na całe życie , i już nic nie będzie takie kolorowe . No i co , że nie masz prawa wyboru konia ?! I tak jesteś szczęściarą , że w ogóle możesz jeździć ! Ja też nie mam za nadto wyboru - nie mogę jeździć na jakim koniu zechcę , bo jeżdżę w 4 albo 5 osobowym zastępie . Najbardziej narowistego konia nie dostanę , bo jest bardzo niebezpieczny , teraz mogą na nim jeździć już tylko właściciele , no i ostatnio był kontuzjowany . Ostatnia klacz jest jeszcze nie ujeżdżona , a wszyscy pozostali musza mieć " lepsze " konia bo jeszcze nie postadaja takich umiejętności co ja ,więc mi zostaje tylko młody uparty koń Huculski , imieniem Tybart . Czasem bym tak chciała znowu wsiąść na potężnego , 180 centymetrowego ( w kłębie ) , karego wałacha o dłuuugim kroku , ale to jest tylko niestety możliwe , gdy nie ma jednej osoby .... No to tak z mojej strony . Dodam tylko jeszcze , że jak tak bardzo chcesz zmienić konia , to to po prostu powiedz . Nie ma co tak czekac , aż wreszcie będzie za późno . Pozdrawiam , Mega .
Popieram wszystkie wypowiedzi forumowiczów.a tak od siebie:Miałam kiedyś podobne podejście do Ciebie.Kiedy zmieniłam stajnie na pierwszym maneżu dostałam Boliwkę, wiedziałam że to młody koń, dopiero od roku chodzący pod siodłem, lubiący sobie pobrykać i wysadzać jeźdźców. Nie chciałam wsiąść, ale wsiadłam i to był najlepszy wybór pod słońcem!!!Owszem, strzelała, wysadzała, spadałam, wstawałam, wsiadałam i tak w kółko.Na następnej jeździe miałam możliwość wyboru konia, wybrałam.. Boliwię.Bo wiedziałam, że na tym koniu mogę się czegoś nauczyć, wiedziałam że ten koń uczy mnie pokory, lubiałam te momenty kiedy sobie nie radziłam, bo potem widziałam swoje postępy kiedy za kolejnym razem niewykonana figura/kombinacja wychodziły.Po jakimś czasie, kiedy już zrozumiałam tego konia i nie spadałam przy pierwszym lepszym baranie stwierdziłam, że czas zmienić konia.Wybrałam Dublera- wałacha, którego wszyscy mieli za nic. Nikt na nim nie chciał jeździć, koń gryzł kiedy podchodziło się do boksu, nie pozwalał do siebie wejść. Zaczełam od przyzwyczajania go do swojej osoby, przyjeżdzalam do stajni, jexdziłam na jakimś innym koniku, ale zawsze przed czy po jeździe podchodziłam do Dubiego i próbowałam się do niego zbliżać.Po kilku takich próbach mogłam wejść do jego bosku a koń zwyczajnie cieszył się na mój widok, wystawiał jęzor do głaskania (okazało się że uwielbia drapanie po języku)w koncu wsiadłam (kon nie mial jeźdzca na grzbiecie 7miesięcy) i co? i koń chodził jak w zegarku, ponoć najbardziej leniwy w stajni pięknie chodził drągi w galopie, w kłusie podciągał nogi niesamowicie wysoko, nagle wszyscy w stajni zechcieli na nim jeździć.Miałam kilka takich zmian koni i z kazdej coś dobrego wyciągnełam.Teraz wiem, że każdy koń czegoś mnie nauczył.Poproś o zmianę konia i nie odmawiaj żadnego bo być może właśnie ten, którego ostatnio proponowała Ci instruktorka okaże się pod Tobą tym naj, pomimo tego że patrząc na innego jeźdzca na tym koniu uważasz że to durna szkapa.Powodzenia!
sotniax2 - bardzo pięknie to ujęłaś , nawet ja nie potrafię tak pisać XD . Ja może nie miałam tak samo , ale też kiedyś miałam dostać młodego , upartego Hucuła . Podobno miał baardzo silny instynkt stadny , był bardziej uparty od osła , ni chciał chodzić w prawo . Podobno też kiedyś kopnął dziewczynę , która się uczyła na nim jeździć . Konie w stajni go nie lubiły . No i wsiadłam na niego , z początku było ciężko , musiałam całkowicie zmienić styl jazdy , i w dodatku przesiadłam się z konia 180 cm. w kłębie na kuca 145 cm. w kłębie ..... Po paru lekcjach stwierdziłam , że w cale nie jest tak źle . Po jakimś czasie odkryłam , że On mi zaufał .... no a może nie tyle zaufał , co najlepiej chodził właśnie podemną . Później zauważyłam , że bez niego nie mogę żyć - choć jest czasem trudny i pare razy się płoszy w terenie , ciągle potyka ( raz się spłoszył , nie wiem nawet czy to był galop , czy już cwał , było to w terenie . Może gdyby tylko zagalopował to bym się utrzymała , ale on tak gwałtownie odskoczył w bok , że nie miałam ani czasu , ani sił aby się utrzymać . On zatoczył kółko , i nie przejmując się wcale tym , że o mało przez niego nie złamałam ręki , zaczął sobie skubać trawkę :/ ) . Wiele razem przeżyliśmy , choć nie jeżdżę na nim tak długo . Uwielbiam go .