Cześć :).Moim największym marzeniem jest mieć kuca Felińskiego. Z tego co czytam pasują mi pod każdym względem, idealna wielkość, są wytrzymałe, są zdrowe.Będąc w stajni w której jeżdżę przychodzę często pomagać cały dzień w zamian za jazdy (choć dla mnie to i tak jest przyjemność). Są tam dwa kuce szetlandzkie, jedna biała 6letnia nie ujeżdżona o silnym charakterze klacz i 30letni staruszek, posłuszny, ale nigdy bym nie powiedziała, że jest tak stary. Jest ujeżdżony.Kiedy przychodzę lonżuję białego kuca, robię przeszkody na loży i wsiadam na nią czasem na oklep, ale to na pastwisku przez chwilę, bo prawie szuram nogami po ziemi :).Bardzo lubię to robić, pracować z takim charakternym koniem. Czuję też, że lepiej dogaduję się z mniejszymi końmi. Mamy takiego hucułka, leniwy koń, wiele osób nie potrafi sobie z nią poradzić, a ja ją uwielbiam. Potrafię siodłać konia, dosyć dobrze radzę sobie jeżdżąc konno No i wiadomo, chciałabym mieć własnego wierzchowca. Jednak nie mam pieniędzy na boks, który kosztuje około 500/600zł miesięcznie, u siebie konia też trzymać nie mogę. Czy jest to w jakiś sposób możliwe?
U mnie w klubie zdarza się, że ktoś odpracowuje część kosztów utrzymania konia, ale są to doświadczeni instruktorzy, którzy prowadzą jazdy i są związani z klubem od kilkunastu lat. Poza tym to jedno z niewielu miejsc gdzie jest taka możliwość ( z innym się jak dotąd nie spotkałam). Na dodatek oni traktują to tylko jak możliwość oszczędzenia, gdyby nie ta forma pomocy i tak byliby w stanie utrzymać konia. Ja również chciałabym posiadać własnego konia i mam ku temu wiedzę i odpowiednią praktykę, ale niestety mnie na to nie stać i nie jesteśmy jedyne w takiej sytuacji. Skoro nie masz środków nawet na boks to co się stanie gdy kon zachoruje? Dochodzi jeszcze kowal, rząd, który jest bardzo drogi, pasty do skór, smary, kantarki, owijki i tysiące innych rzeczy, nawet przysłowiowa flaszka dla stajennego, bo Twój koń wiecznie sprawia jakies kłopoty. To co możesz zrobić to wziąć konia pod tak zwaną opiekę, niektóre kluby stosują tę formę zajęć. Polega to na tym, że zajmujesz się jednym z koni, czyścisz go, lonżujesz, wykonujesz zabiegi na kopytach itp., generalnie robisz to co z własnym koniem, ale koń dalej pracuje w szkółce (zaprzęgu itd.) często w zamian za to masz pierwszeństwo do wsiadania na niego podczas jazd. Porozmawiaj z właścicielami stajni może się na to zgodzą, skoro, jak mówisz, znasz się na rzecz to mają w tym tylko zysk, bo ktoś zaopiekuje się koniem, a ty możesz się obyć z obsługą i związać z jakimś zwierzęciem.Jeżeli nie uda ci się załatwić takiej możliwości to postaraj się poszukać wśród "prywaciarzy ", bardzo dużo ludzi ma konie, ale nie ma czasu się nimi zajmować, lub przeszła im "pasja". W takiej sytuacji opiekujesz się koniem wliczając w to jego codzienny ruch pod siodłem. Powodzenia.
W te ferie zimowe z koleżanką mam w planach wydzierżawić konia. Obecnie szukamy ogłoszeń, ale nic do tej pory nie znalazłyśmy. Takie ogłoszenia jak pisałaś jest baardzo trudno znaleźć, chyba, że ja jestem łajzą i nie mogę wyszukać niczego w Gdańsku.Podkuwanie kuca jest bezsensu tak, więc kowal nie będzie stałym gościem.Wyżywienie, wiadomo nie jest to majątek. Jedynie co kosztuje to schronienie konia no i weterynarz to oczywiście wiem.Wyczytałam nie raz, że kuce mogą zamieszkiwać na pastwisku. Ciepła derka i wystarczy im zbudować jakąś nie dużą wiatę by mogły schronić się przed deszczem, śniegiem.Wiem, że kombinuję, ale nie potrafię nawet napisać tego jak bardzo bym chciała mieć konia.Odkąd zaczęłam jeździć konno to świat obrócił mi się o 180 stopni.W każdy wolny weekend robię wszystko by być jak najwcześniej w stajni i jak najpóźniej stamtąd pójść. Gdyby nie to, że tam gdzie mam stajnię jeździ jeden autobus do godziny 17 spędzałabym każdą wolną chwilę z końmi. Po części to robię, ale w sposób wirtualny, wyszukuję informacji, czytam fora. 70% czasy spędzonego w internecie poświęcam właśnie na to.Jak jeżdżę na kucyku na oklep, po padoku to mam wrażenie, że nie mogę być szczęśliwsza.Sama nie wiem, coś podpowiada mi, że to się nie uda, ale jednak to moje marzenie, które strasznie chciałabym by się spełniło. Szczególnie jak słyszę, że jakaś matka kupiła dziecku "słitaśnego" kucyka to zazdroszczę i jednocześnie jestem wściekła, że ktoś to nie ma zielonego pojęcia o koniach może go mieć, a ktoś kto oddał by wszystko by posiadać "jakiegoś tam kuca" może sobie tylko pomarzyć.
Życie jest niestety brutalne. Zadaniem kowala nie jest tylko kucie koni, a po roku pracy z końmi werkować chyba nie umiesz (sama nie mam odwagi się za to wziąć, a wiem dokładnie jak to się robi). Jeżeli chodzi o chów wolnowybiegowy to jest to bardzo fajna metoda hodowli i kuc nie powinien mieć z tego powodu żadnych problemów , ale zimą nie wystarczy przykryć go derką. Konieczne będzie dokarmianie, jeżeli będziesz chciała w sezonie pastwiskowym robić coś więcej niż lekkie przejażdżki to dokarmianie także będzie konieczne ( to oczywiście zależy od tego jak dany koń wykorzystuje paszę). Na chwilę obecną owies podrożał o 60 do 65 % w skali tony. Siano też jest coraz droższe. Wyżywienie konia to niestety jest majątek. Poza tym nie wypuścisz konia, szczególnie kuca, samego na pastwisko, to byłoby okrucieństwo. W takiej sytuacji najlepiej "przykolegować" się do jakiejś hodowlii, ale z pewnością nikt nie wstawi Ci konia na swoją łąkę za darmo (nie liczymy już paszy).Nie chcę gasić Twojego zapału, ale na wszystko, co chcemy robić w życiu trzeba spojrzeć z dystansem, szczególnie jeżeli od naszych decyzji zależy dobrobyt żywej istoty. Jeżeli chodzi o ogłoszenia to w internecie raczej nic nie znajdziesz, tego typu prac raczej nikt nie ogłasza, a jak już to ma wysokie wymagania, a chętnych jest wielu. Najlepiej popytać osobiście w okolicznych stajniach.Powodzenia.
Postanowiłam poszukać jakieś "pracy" dla siebie.Mam już porobione ogłoszenia, jutro idę wywieszać.Pomysł dość dziwny-będę wyprowadzała psy za drobną opłatą. Zobaczę ile można zarobić pieniędzy w ciągu miesiąca. Niestety nic innego w moim wieku ( druga klasa gim) nie można znaleźć. Jeszcze porozglądam się za roznoszeniem ulotek, ale podobno trzeba mieć minimum 16lat.Konia i tak najprędzej miałabym za rok. Trzeba uzbierać trochę na sam początek.Próbuję na wszystkie sposoby, nie uda się teraz to za parę lat jak będę miała już swoje pieniądze.
Zawsze jakaś inicjatywa, ale wyprowadzaniem psów na konia nie zarobisz. Najlepiej poszukaj sobie na wakacje pracy w stajni, pieniędzy pewnie nie dostaniesz, ale spędzasz 2 miesiące wśród koni, jeździsz i z pewnością bardzo dużo się uczysz, a taka wiedza przyda Ci się jeżeli w przyszłości planujesz zakup konia.
Cześć :).Moim największym marzeniem jest mieć kuca Felińskiego. Z tego co czytam pasują mi pod każdym względem, idealna wielkość, są wytrzymałe, są zdrowe.Będąc w stajni w której jeżdżę przychodzę często pomagać cały dzień w zamian za jazdy (choć dla mnie to i tak jest przyjemność). Są tam dwa kuce szetlandzkie, jedna biała 6letnia nie ujeżdżona o silnym charakterze klacz i 30letni staruszek, posłuszny, ale nigdy bym nie powiedziała, że jest tak stary. Jest ujeżdżony.Kiedy przychodzę lonżuję białego kuca, robię przeszkody na loży i wsiadam na nią czasem na oklep, ale to na pastwisku przez chwilę, bo prawie szuram nogami po ziemi :).Bardzo lubię to robić, pracować z takim charakternym koniem. Czuję też, że lepiej dogaduję się z mniejszymi końmi. Mamy takiego hucułka, leniwy koń, wiele osób nie potrafi sobie z nią poradzić, a ja ją uwielbiam. Potrafię siodłać konia, dosyć dobrze radzę sobie jeżdżąc konno No i wiadomo, chciałabym mieć własnego wierzchowca. Jednak nie mam pieniędzy na boks, który kosztuje około 500/600zł miesięcznie, u siebie konia też trzymać nie mogę. Czy jest to w jakiś sposób możliwe?
U mnie w klubie zdarza się, że ktoś odpracowuje część kosztów utrzymania konia, ale są to doświadczeni instruktorzy, którzy prowadzą jazdy i są związani z klubem od kilkunastu lat. Poza tym to jedno z niewielu miejsc gdzie jest taka możliwość ( z innym się jak dotąd nie spotkałam). Na dodatek oni traktują to tylko jak możliwość oszczędzenia, gdyby nie ta forma pomocy i tak byliby w stanie utrzymać konia. Ja również chciałabym posiadać własnego konia i mam ku temu wiedzę i odpowiednią praktykę, ale niestety mnie na to nie stać i nie jesteśmy jedyne w takiej sytuacji. Skoro nie masz środków nawet na boks to co się stanie gdy kon zachoruje? Dochodzi jeszcze kowal, rząd, który jest bardzo drogi, pasty do skór, smary, kantarki, owijki i tysiące innych rzeczy, nawet przysłowiowa flaszka dla stajennego, bo Twój koń wiecznie sprawia jakies kłopoty. To co możesz zrobić to wziąć konia pod tak zwaną opiekę, niektóre kluby stosują tę formę zajęć. Polega to na tym, że zajmujesz się jednym z koni, czyścisz go, lonżujesz, wykonujesz zabiegi na kopytach itp., generalnie robisz to co z własnym koniem, ale koń dalej pracuje w szkółce (zaprzęgu itd.) często w zamian za to masz pierwszeństwo do wsiadania na niego podczas jazd. Porozmawiaj z właścicielami stajni może się na to zgodzą, skoro, jak mówisz, znasz się na rzecz to mają w tym tylko zysk, bo ktoś zaopiekuje się koniem, a ty możesz się obyć z obsługą i związać z jakimś zwierzęciem.Jeżeli nie uda ci się załatwić takiej możliwości to postaraj się poszukać wśród "prywaciarzy ", bardzo dużo ludzi ma konie, ale nie ma czasu się nimi zajmować, lub przeszła im "pasja". W takiej sytuacji opiekujesz się koniem wliczając w to jego codzienny ruch pod siodłem. Powodzenia.
W te ferie zimowe z koleżanką mam w planach wydzierżawić konia. Obecnie szukamy ogłoszeń, ale nic do tej pory nie znalazłyśmy. Takie ogłoszenia jak pisałaś jest baardzo trudno znaleźć, chyba, że ja jestem łajzą i nie mogę wyszukać niczego w Gdańsku.Podkuwanie kuca jest bezsensu tak, więc kowal nie będzie stałym gościem.Wyżywienie, wiadomo nie jest to majątek. Jedynie co kosztuje to schronienie konia no i weterynarz to oczywiście wiem.Wyczytałam nie raz, że kuce mogą zamieszkiwać na pastwisku. Ciepła derka i wystarczy im zbudować jakąś nie dużą wiatę by mogły schronić się przed deszczem, śniegiem.Wiem, że kombinuję, ale nie potrafię nawet napisać tego jak bardzo bym chciała mieć konia.Odkąd zaczęłam jeździć konno to świat obrócił mi się o 180 stopni.W każdy wolny weekend robię wszystko by być jak najwcześniej w stajni i jak najpóźniej stamtąd pójść. Gdyby nie to, że tam gdzie mam stajnię jeździ jeden autobus do godziny 17 spędzałabym każdą wolną chwilę z końmi. Po części to robię, ale w sposób wirtualny, wyszukuję informacji, czytam fora. 70% czasy spędzonego w internecie poświęcam właśnie na to.Jak jeżdżę na kucyku na oklep, po padoku to mam wrażenie, że nie mogę być szczęśliwsza.Sama nie wiem, coś podpowiada mi, że to się nie uda, ale jednak to moje marzenie, które strasznie chciałabym by się spełniło. Szczególnie jak słyszę, że jakaś matka kupiła dziecku "słitaśnego" kucyka to zazdroszczę i jednocześnie jestem wściekła, że ktoś to nie ma zielonego pojęcia o koniach może go mieć, a ktoś kto oddał by wszystko by posiadać "jakiegoś tam kuca" może sobie tylko pomarzyć.
Życie jest niestety brutalne. Zadaniem kowala nie jest tylko kucie koni, a po roku pracy z końmi werkować chyba nie umiesz (sama nie mam odwagi się za to wziąć, a wiem dokładnie jak to się robi). Jeżeli chodzi o chów wolnowybiegowy to jest to bardzo fajna metoda hodowli i kuc nie powinien mieć z tego powodu żadnych problemów , ale zimą nie wystarczy przykryć go derką. Konieczne będzie dokarmianie, jeżeli będziesz chciała w sezonie pastwiskowym robić coś więcej niż lekkie przejażdżki to dokarmianie także będzie konieczne ( to oczywiście zależy od tego jak dany koń wykorzystuje paszę). Na chwilę obecną owies podrożał o 60 do 65 % w skali tony. Siano też jest coraz droższe. Wyżywienie konia to niestety jest majątek. Poza tym nie wypuścisz konia, szczególnie kuca, samego na pastwisko, to byłoby okrucieństwo. W takiej sytuacji najlepiej "przykolegować" się do jakiejś hodowlii, ale z pewnością nikt nie wstawi Ci konia na swoją łąkę za darmo (nie liczymy już paszy).Nie chcę gasić Twojego zapału, ale na wszystko, co chcemy robić w życiu trzeba spojrzeć z dystansem, szczególnie jeżeli od naszych decyzji zależy dobrobyt żywej istoty. Jeżeli chodzi o ogłoszenia to w internecie raczej nic nie znajdziesz, tego typu prac raczej nikt nie ogłasza, a jak już to ma wysokie wymagania, a chętnych jest wielu. Najlepiej popytać osobiście w okolicznych stajniach.Powodzenia.
Postanowiłam poszukać jakieś "pracy" dla siebie.Mam już porobione ogłoszenia, jutro idę wywieszać.Pomysł dość dziwny-będę wyprowadzała psy za drobną opłatą. Zobaczę ile można zarobić pieniędzy w ciągu miesiąca. Niestety nic innego w moim wieku ( druga klasa gim) nie można znaleźć. Jeszcze porozglądam się za roznoszeniem ulotek, ale podobno trzeba mieć minimum 16lat.Konia i tak najprędzej miałabym za rok. Trzeba uzbierać trochę na sam początek.Próbuję na wszystkie sposoby, nie uda się teraz to za parę lat jak będę miała już swoje pieniądze.
Zawsze jakaś inicjatywa, ale wyprowadzaniem psów na konia nie zarobisz. Najlepiej poszukaj sobie na wakacje pracy w stajni, pieniędzy pewnie nie dostaniesz, ale spędzasz 2 miesiące wśród koni, jeździsz i z pewnością bardzo dużo się uczysz, a taka wiedza przyda Ci się jeżeli w przyszłości planujesz zakup konia.